A z kim partia Palikota mogłaby stworzyć koalicję? - Wszystko wskazuje na to, że może być albo koalicja z SLD, PO oraz Ruchem Palikota, albo opozycja. Taka koalicja modernizacyjna właśnie z udziałem Ruchu, PO i SLD to jest koalicja, która by trochę odpowiadała pulsowi dzisiejszych nastrojów społecznych, które się zdecydowanie przesuwają na lewą stronę - przekonuje były poseł PO.
Palikot deklaruje, że - jeśli wejdzie do rządu - może "objąć najgorszy resort". - Jest mi to obojętne, bo to wszystko polega na dobrym zarządzaniu. Na umiejętności zbudowania zespołu, dobraniu niepartyjnych fachowców i determinacji we wprowadzeniu rozwiązań w życie - podkreśla. - Nie wejdę do koalicji, w której nie będę mógł dokonać żadnych zmian w Ministerstwie Edukacji Narodowej oraz która nie przestawi polskiej gospodarki na eksport. To są bezwzględne warunki - zaznacza jednocześnie. Dodaje, że w kwestii postulatów światopoglądowych swojego ruchu "może pohandlować" z koalicjantami. - W tej kwestii pewnym wzmocnieniem byłaby obecność w koalicji SLD, bo to zmusiłoby PO do tego typu zmian - ocenia lider Ruchu Palikota.Były poseł Platformy zapewnia też, że z Andrzejem Lepperem - do którego jest porównywany - nie ma nic wspólnego. - Ja i Andrzej Lepper to dwa światy. Przeciwnicy nas tak etykietują, żeby pokazać, że jesteśmy czymś okropnym, obrzydliwym i nie na miejscu. Ale w sensie energii społecznej, przeciwstawienia się establishmentowi - przy wszystkich zasadniczych różnicach w języku, retoryce, wizji państwa, drodze życiowej - jest coś wspólnego na tym poziomie - przyznaje. I dodaje, cytując Leppera, że jeśli Ruch Palikota wejdzie do Sejmu to "Wersalu na pewno nie będzie".
PAP, arb
