Rosół to nie lipa

Rosół to nie lipa

JEŚLI ZŁAPIEMY PRZEZIĘBIENIE LUB GRYPĘ, POWINNIŚMY PRZEDE WSZYSTKIM „WYLEŻEĆ” CHOROBĘ, ABY CHRONIĆ OSŁABIONY UKŁAD ODPORNOŚCIOWY PRZED KOLEJNYMI WIRUSAMI I PRZED BAKTERIAMI. SIEDZĄC W DOMU, WARTO JEDNAK ZASTOSOWAĆ DOMOWE, ZNANE OD LAT SPOSOBY WALKI Z INFEKCJĄ. ZWŁASZCZA TE, KTÓRYCH SKUTECZNOŚĆ ZOSTAŁA POTWIERDZONA NAUKOWO.
Rosół (z mięsem)
Dr Stephen Rennard z University of Nebrasca Medical Center podawał przeziębionym ochotnikom rosół ugotowany według przepisu pochodzącej z  Litwy babci (przepis znajduje się na stronie www.unmc.edu/chickensoup/recipe.htm). Badanie wykazało, że babcia miała rację: karmieni bulionem pacjenci czuli się lepiej niż ci, którym go nie podano. Rosół pomaga zwalczać objawy przeziębienia i grypy oraz  skuteczniej niż gorąca woda poprawia funkcjonowanie śluzówki nosa, bariery chroniącej przed wirusami. Z kolei psycholodzy ustalili, że sama świadomość, iż zupę przygotowano specjalnie dla chorego, polepsza jego samopoczucie. Lecząc chorego rosołem, warto podać mu także mięso, na  którym gotowano zupę. Jest ono bogatym źródłem cynku, który – jak ustalili naukowcy z indyjskiego ośrodka Chandigarh – łagodzi symptomy i  skraca czas przeziębienia. Cynk wytwarza wokół wirusa powłokę, która uniemożliwia mu rozmnażanie. Działa również przeciwzapalnie i przyczynia się do utrzymania właściwego stężenia witaminy A niezbędnej do  prawidłowego funkcjonowania bariery immunologicznej organizmu, m.in. skóry i błon wyściełających drogi oddechowe. Niedobór cynku zwiększa podatność na infekcje.

Śniadanie (a do kolacji alkohol) Babcie miały rację – jedzenie śniadań zwiększa odporność na grypę i  infekcje górnych dróg oddechowych. Kieliszeczek wiśnióweczki też jeszcze nikomu nie zaszkodził. Mądrości babek potwierdziły badania prowadzone pod kierunkiem prof. Andy’ego Smitha z Economic and Social Research Council. Stu studentów wydziału psychologii na uniwersytecie w Cardiff przez dziesięć tygodni spisywało, co spożywali, a także jak się czuli. Wnioski? Najlepiej mieli się ci, którzy regularnie jadali śniadania i  pili umiarkowane ilości alkoholu.

Mydło wszystko umyje…
…nawet uszy i szyję – śpiewały Fasolki. A prof. Elliot Dick z University of Wisconsin- Madison, który przez 30 lat prowadził badania nad przeziębieniem, dodaje, że częste mycie rąk ciepłą wodą i mydłem to  najlepszy sposób na uniknięcie infekcji. Na początku sezonu grypowego, zanim pojawią się szczepionki, częste mycie rąk to podstawowa metoda ochrony przed chorobą – potwierdzili naukowcy z Wielkiej Brytanii i USA w artykule opublikowanym na łamach „American Journal of Infection Control".

Cebula, czosnek i chrzan
Zawarte w nich fitoncydy działają podobnie jak antybiotyki –  bakteriobójczo, grzybobójczo lub pierwotniakobójczo. Obecna w czosnku allicyna (jeden z fitoncydów) hamuje procesy życiowe drobnoustrojów, niektórych z nich nawet silniej niż tetracyklina czy penicylina (a trudno ustalić, który z 200 wirusów wywołujących przeziębienie jest odpowiedzialny za nasze dolegliwości). Czosnek i cebula zawierają także dużo witaminy C odpowiedzialnej za sprawne funkcjonowanie układu odpornościowego, a także przyspieszającej regenerację zniszczonych przez infekcje błon śluzowych. Dwie łyżki tartego chrzanu do posiłku złagodzą katar. Tej dawki nie warto zwiększać, by nie podrażnić błony śluzowej nosa. Szczególnie dobre rezultaty uzyskamy, lecząc czosnkiem, cebulą i  chrzanem pierwsze objawy choroby. Czosnek warto jeść także po przebytych kuracjach antybiotykowych, gdyż przyspiesza on odbudowę chroniącej nas flory bakteryjnej w jelitach.

Olejek mentolowy
Naukowcy z Common Cold Centre przy uniwersytecie w Cardiff zastanawiali się, dlaczego rośliny produkują substancje pomocne w zwalczaniu ludzkich dolegliwości. Okazuje się, że zarówno ludzi, jak i rośliny atakują te  same bakterie, grzyby i wirusy. Podczas milionów lat ewolucji rośliny wykształciły systemy obronne, swoistą „broń biologiczną". Wiele z tych substancji ma właściwości przydatne w leczeniu ludzkich dolegliwości. Mentol znajdujący się w liściach mięty działa anestetycznie – chroni roślinę przed pożarciem, porażając system nerwowy ślimaków i gąsienic. W  wypadku ludzi działa znacznie łagodniej, zmniejszając odczucie bólu wywołane suchym gardłem – twierdzą badacze z Common Cold Centre. Olejek mentolowy przynosi ulgę także zakatarzonym, wywołując uczucie chłodu i  obkurczając śluzówkę nosa. Dlatego warto skropić olejkiem okolicę łóżka, na którym odpoczywa chory.

Kora wierzby
Inną rośliną, która wytworzyła bezcenny dla ludzi związek, jest wierzba. To z jej kory już około 1550 r. p.n.e. w Egipcie pozyskiwano kwas salicylowy, prekursor kwasu acetylosalicylowego znanego jako aspiryna. Samodzielne pozyskiwanie aspiryny z kory wierzby może być kłopotliwe, ale w aptekach są dostępne tabletki ze zmikronizowanej kory wierzby przebadane w Akademii Medycznej w Gdańsku.

Napar z kwiatów lipy
Herbata z lipy (a także kąpiel w ciepłej wodzie z kilkoma garściami kwiatów lipy) działa podobnie jak leki łagodzące objawy przeziębienia – powoduje, że chory mocniej się poci. Dzięki temu obniża się temperatura ciała. Dodatkowo wraz z potem z organizmu wydalane są substancje chorobotwórcze. Właściwości napotne przypisuje się flawonoidom. Za działanie przeciwzapalne lipy odpowiada zawarty w jej kwiatach tilirozyd. Z kolei związki śluzowe, także obecne w kwiatach, łagodzą kaszel i uśmierzają ból gardła.

Inhalacje
Choć podobno katar nieleczony trwa tydzień, a leczony siedem dni, są sposoby na to, aby go złagodzić. Do najskuteczniejszych należą inhalacje, których celem jest rozszerzenie naczyń krwionośnych. Ułatwi to wypływanie śluzu z zatok, gdyż krew będzie szybciej dopływać do błon objętych stanem zapalnym. Dobrze wykonane inhalacje dają natychmiastowy efekt. Choć nie będzie on trwały, to warto skorzystać z tej metody, bo  swobodne oddychanie przyspieszy proces zdrowienia i poprawi komfort chorego. Wystarczy gorąca woda, ale lepiej zalać nią kilka torebek rumianku o właściwościach łagodzących stan zapalny lub mięty działającej przeciwbakteryjnie i przeciwbólowo. Napar wlewamy do miski, nad którą się pochylamy i nakrywamy głowę ręcznikiem. Oddychamy przez nos i usta.

Dziki bez
Kwiaty dzikiego bzu (z których można uzyskać słodki sok) zawierają flawonoidy, polifenole, olejki eteryczne. Owoce są świetnym źródłem antocyjanów, witamin A, B, B1, B2, C i J, pektyn, soli mineralnych. Należy pamiętać, że we wszystkich częściach świeżej rośliny występuje toksyczny glikozyd sambunigryna, wywołujący wymioty i  osłabienie. Podczas obróbki (suszenia, gotowania itp.) glikozyd ten się rozkłada, przestaje być więc szkodliwy. W medycynie ludowej z bzu m.in. przygotowywano rozgrzewające poduszeczki stosowane w bólu uszu i  reumatyzmie. Dziś napar z kwiatów bzu stosuje się jako środek ułatwiający odkrztuszanie i zwiększający potliwość (a więc obniżający gorączkę).

Sok z malin
Owoce maliny interesują lekarzy i farmaceutów przede wszystkim ze  względu na zawarte w nich antocyjany i elagotaniny, pełniące w  organizmie funkcje ochronne. Badania laboratoryjne potwierdziły, że  owoce maliny działają przeciwzapalnie – antocyjany hamują aktywność enzymów stanu zapalnego. Zawarty w malinach kwas elagowy ma właściwości przeciwwirusowe, antyutleniające i antykancerogenne. Maliny to bogate źródło witamin C i E oraz B1, B2, B6, a także potasu, magnezu, wapnia, żelaza.
Okładka tygodnika WPROST: 41/2011
Więcej możesz przeczytać w 41/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Czytaj także