Problemy z głową

Dodano:   /  Zmieniono: 
Wyniki oscarowej batalii wcale nie są tak zaskakujące, jak twierdzą krytycy. Z góry można było przewidzieć, że  "Władca pierścieni", mimo 13 nominacji, nie powtórzy sukcesu "Titanica". Akademia lubi wielkie widowiska, ale wiele jeszcze wody upłynie w Missisipi, zanim przekona się do fantastyki, nawet w jej "bezpiecznym", baśniowym wydaniu.
Triumf "Pięknego umysłu", wcale zresztą nie taki wielki (cztery Oscary) potwierdza, że w Hollywood trwa moda na bohaterów, którzy mają "problemy z głową" (patrz: "Rain Man", "Blask", "Forrest Gump"). Jedyna nowość polega na tym, że bardziej opłaca się zagrać się zagrać towarzysza życia takiego nieboraka, niż jego samego. Jennifer Connelly została wyróżniona za rolę małżonki schizofrenika, Jim Broadbent dostał Oscara, bo zagrał męża opiekującego się pisarką cierpiącą na chorobę Alzheimera.
W grucie rzeczy prawdziwymi zwycięzcami są Afroamerykanie. Oskarżenia Akademii o rasizm i organizowanie hałaśliwych demonstracji wreszcie poskutkowały: trzy statuetki dla czarnoskórych aktorów (Denzel Washington, Halle Berry i Sidney Poitier - za "całokształt") są tego najlepszym dowodem.

Wiesław Chełminiak