Z danych udostępnionych przez Ogólnopolskie Stowarzyszenie Asystentów Sędziów (OSAS) wynika, że aż w 40 proc. sądów powszechnych asystenci pomagają więcej niż dwóm sędziom, mimo że przepisy na to nie zezwalają. - Zdarzają się wypadki, kiedy jeden asystent współpracuje ze wszystkimi, czasem kilkunastoma sędziami z wydziału - opowiada Piotr Kwaka, przewodniczący OSAS.
Dlaczego ministerstwo likwiduje bądź przekształca w stanowiska urzędnicze istniejące etaty asystenckie? Ciężkie warunki pracy, duże wymagania oraz zbyt niskie płace (ok. 2 tys. zł na rękę) sprawiają, że niewiele osób chce wykonywać ten zawód. Stanowiska asystenckie pozostają nieobsadzone przez wiele miesięcy, a sędziowie - pozbawieni kadry pomocniczej - zamiast zająć się orzekaniem, wykonują papierkową robotę. - Nasz zawód, dopóki nie zmienią się zasady wynagradzania i warunki pracy, nigdy nie będzie na tyle atrakcyjny, by wakujące stanowiska były szybko obsadzane - podkreśla Kwaka. Tymczasem w sytuacji, gdy rząd skupia się na szukaniu oszczędności, asystenci nie mogą w najbliższym czasie liczyć na podwyżki.