Wymierne koszty złych decyzji

Wymierne koszty złych decyzji

Dodano:   /  Zmieniono: 
Werdykt europejskiego trybunału w Luksemburgu to poważne ostrzeżenie dla Donalda Tuska, że robienie interesu politycznego kosztem jakości stanowionego prawa może się źle kończyć.

Dziś o aferze hazardowej mało kto pamięta. Ale gdy wybuchła w październiku 2009 r., wydawało się, że może zmieść z powierzchni ziemi całą Platformę Obywatelską. Światło dzienne ujrzały bowiem operacyjne nagrania CBA, z których wynikało, że czołowi politycy PO – Zbigniew Chlebowski i Mirosław Drzewiecki – ulegają lobbystom hazardowym. Tusk też się znalazł w trudnym położeniu, bo szef CBA Mariusz Kamiński dodatkowo oskarżył go o dokonanie przecieku z hazardowego śledztwa.

Premier nie miał innego wyjścia niż przejść do politycznej ofensywy. Odwołał z rządu nie tylko Drzewieckiego, ale i kilku kluczowych polityków PO na czele z Grzegorzem Schetyną. Zgodził się na powołanie w Sejmie komisji śledczej. Przede wszystkim jednak jego rząd w trybie ekspresowym przygotował i przeprowadził przez parlament restrykcyjną ustawę antyhazardową. Zakazywała ona praktycznie gier hazardowych poza wydzielonymi kasynami, których jest bardzo niewiele. Uderzała więc w interesy tych wszystkich, którzy w klubach, restauracjach czy na stacjach benzynowych zarabiali na automatach do gry zwanych jednorękimi bandytami. Co więcej, groziła uszczupleniem dochodów skarbu państwa, bo oznaczała rezygnację ze znacznej części przychodów podatkowych. Dla Tuska najważniejsze było jednak ratowanie politycznej skóry. I to mu wyszło. Premierowi udało się przekonać opinię publiczną, że tak naprawdę jest wrogiem numer jeden hazardu i zajmujących się nim biznesmenów. Potem pozostało tylko umiejętnie poprowadzić sprawę przed komisją śledczą i afera została rozbrojona.

Jak się jednak okazało, kosztem wymiernych interesów państwa. Bo rząd przy forsowaniu ustawy nie tylko zrezygnował ze zwyczajowych konsultacji, lecz także nie notyfikował nowego prawa w Komisji Europejskiej, czyli nie prosił o zbadanie jego zgodności z prawem unijnym. Wiadomo więc było, że będzie to idealna podstawa skarżenia ustawy w trybunale europejskim dla tych wszystkich, którzy ponieśli straty w związku z nową ustawą. I choć trybunał nie wydał najgorszego dla polskiego rządu wyroku ani nie wypowiedział się w sprawie niezgodności ustawy hazardowej z prawem unijnym, cała sprawa może się źle dla Polski skończyć. Trybunał scedował bowiem na nasze sądy decyzje o ewentualnych odszkodowaniach. A to może być dla nich wystarczająca podstawa, by je zasądzać.

Będzie to jeden z tych nielicznych przypadków, gdy czyjś interes polityczny można będzie przeliczyć na konkretne kwoty. Które wcześniej czy później państwo i tak wyciągnie z naszych kieszeni.
Więcej możesz przeczytać w 30/2012 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także