Słoneczna plaża śmierci

Słoneczna plaża śmierci

Dodano:   /  Zmieniono: 
Bomba, która wybuchła 18 lipca na bułgarskim lotnisku, miała zabić jak najwięcej Izraelczyków. Kto stoi za tym zamachem? Jakie będą konsekwencje tej zbrodni? Stawiamy pytania i udzielamy odpowiedzi.
Białe skarpetki, tenisówki na nogach – szczupły, długowłosy mężczyzna zlewał się z tłumem turystów w hali przylotów lotniska Sarafowo w Burgas. Miał nieco opuszczone bermudy, niebieski T-shirt Adidasa i czapkę bejsbolówkę na głowie, oczy przesłonięte ciemnymi okularami. Nawet blady kolor jego skóry przekonywał o tym, że właśnie wylądował w Bułgarii i zamierza się spalić na mahoń na pobliskiej słonecznej plaży. Jedyne, co nie pasowało, to wielki czarny plecak, który – jak widać na nagraniu z telewizji przemysłowej – aż wygina go do tyłu.

Po godzinie 17 wyszedł przed halę, znalazł autobus i prawdopodobnie zaczął wpychać się z bagażem do środka. Wtedy na drodze stanął mu Mustafa Kiosow (muzułmanin, co nie będzie bez znaczenia, jeśli zamachowiec był islamskim ekstremistą). Ten 36-letni kierowca zapewne próbował go przekonać, żeby nie wsiadał z wielkim czarnym plecakiem. Wtedy nastąpił błysk. Zginęło pięciu izraelskich turystów, kierowca i sam zamachowiec. 32 pasażerów autobusu trafiło do szpitala. To był pierwszy taki zamach bombowy na terytorium Unii Europejskiej od ataków w Londynie, gdy w 2005 r. zginęły 52 osoby.

Kim był zamachowiec? Dlaczego to zrobił? Czy działał sam? Które państwo za tym stoi? W piątek, gdy zamykaliśmy numer, wciąż brakowało faktów, mnożyły się natomiast spekulacje. Próbował je tonować szef bułgarskiego MSW Cwetan Cwetanow, twierdząc, że służby mu podległe potrzebują czasu.

Poniżej „Wprost” odpowiada na pytania, które dziś same się nasuwają.
Więcej możesz przeczytać w 30/2012 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także