W Polsce mamy też bardzo wysokie koszty pracy (stanowiące w skrajnych przypadkach 87 proc. wynagrodzenia), których nie rekompensują tymczasowe ulgi i dotacje dla inwestorów. W 2001 r. po raz pierwszy w dekadzie lat 90. obniżyła się wartość zagranicznych inwestycji w Polsce. Było ich o jedną czwartą mniej - niespełna 7 mld USD. Szacuje się, że w 2002 r. do Polski napłynęło nieco ponad 6 mld USD.
Z badań przeprowadzony przez Polską Konfederacje Pracodawców Prywatnych wynika, że jeżeli chcemy mieć wzrost PKB na poziomie 5 proc. inwestycje zagraniczne muszą wynosić minimum 10 mld USD. Droga do tego jest prosta: obniżyć podatki, odbiurokratyzować gospodarkę, poprawić jakość dróg. Bez tego - zaczniemy przegrywać nie tylko z takimi krajami jak Czechy, Słowacja, ale i - z Litwą, Ukrainą, Rumunią...
Jan Piński