Rada Polityki Pieniężnej, po raz kolejny, obniżyła minimalnie stopy procentowe - rozsądna decyzja, przy obecnej, nieodpowiedzialnej polityce finansowej rządu więcej nie wolno. Ale rząd Leszka Millera ustami swoich ministrów dał już do zrozumienia, że to mało.
Nic dziwnego. Rządzący socjaliści wyznają zasadę, że im więcej pieniędzy na rynku tym lepiej dla gospodarki. Czyżby skleroza? - o czymś takim jak inflacja już nie pamiętają! Zdaniem Grzegorza W. Kołodko (cudotwórca i jedyny minister finansów na świecie, który podwyższając wpływy do budżetu, twierdzi, że czyni to obniżając podatki.) nasza gospodarka jest niczym wysuszona gąbka, która potrzebuje wody. Czyli pieniędzy.
Ale naprawdę to nie gospodarka potrzebuje pieniędzy, tylko rząd. Im niższe stopy procentowe, tym mniejsze są odsetki jakie płaci rząd od pożyczonych dla budżetu państwa pieniędzy.
A więc: im niższe stopy procentowe tym więcej nasz rząd pożyczy. A pożyczać musi, bo "reforma finansów publicznych", którą rząd Leszka Millera chce przeprowadzić, cięć wydatków w ogóle nie przewiduje. Wysokie stosunkowo stopy procentowe uniemożliwiają państwu zbytnie zadłużanie się. I dobrze! Bo swoje długi państwo spłaca podwyższając - tfu, w Polsce, zgodnie z polityką Kołodki, obniżając - podatki.
Jan Piński