Bomba tygodnia

Bomba tygodnia

Dodano:   /  Zmieniono: 

Trawka

Aktor Marek B., gwiazdor seriali TVP i Polsatu, został złapany przez policję na posiadaniu narkotyków. Scena była rodem z kina akcji, w jakim sam aktor gra: jego jeepa zatrzymał na ulicy Stawki w Warszawie nieoznakowany radiowóz. Policjanci przeszukali samochód aktora i znaleźli prawie osiem gramów marihuany. Wszystko to wyglądało według mediów tak, jakby policja doskonale wiedziała, co i gdzie znajdzie. Aktor był trzeźwy, nie pod wpływem zakazanych substancji, nie spowodował wypadku, a trawkę miał na własne potrzeby. Ewidentnie ktoś go wystawił. Plotki mówią, że może to niejaki Dariusz K., który walczy o to, by uniknąć kary za jazdę pod wpływem narkotyków po Warszawie i zabicie kobiety. Media oszalały – oto następny celebryta do postawienia pod pręgierz. On i jego rodzina, bowiem ujawniono zdjęcia z profilu syna B. na Instagramie, na których popala radośnie to i owo, i to z hasztagiem #marihuana. Czyli patologia szołbizu w pełnej krasie. Czy aby na pewno? Polski szołbiz ćpa i pije na potęgę, to dla nikogo już nie jest tajemnicą. Zamglone spojrzenia, zniszczone przez nałogi świetnie zapowiadające się kariery, potracone przez uzależnienia majątki, zniszczone życie prywatne. Ktoś kiedyś zrobi o tym film i będzie to bardzo smutna historia. W internecie natychmiast ruszyła giełda nazwisk, kto następny, kogo złapią, kto powinien czyścić mieszkanie i kieszenie. Lista potencjalnych czołowych nałogowców szołbizu robi wrażenie. Jestem wrogiem narkotyków, zbyt wiele widziałam osób, którym zniszczyły życie, ale uważam, że powinno się zalegalizować marihuanę do celów leczniczych. Poza tym, jak ktoś będzie chciał palić/ćpać, to i tak to będzie robił bez względu na zakazy. Nie jestem zwolenniczką medialnego samosądu nad kimś, kto nie spowodował wypadku i był trzeźwy. Jego sprawa, ma ochotę, niech pali i się truje albo luzuje, jeśli inaczej nie potrafi. Współczuję, choć postępowania nie rozumiem. To jednak nie jest ani Joanna L., która miała „szczęście głupiego”, że nikogo nie zabiła po pijaku, ani Dariusz K., który zabił po tym, jak nawciągał się kokainy. Ale media poczuły krew. I będzie ciąg dalszy. Jaki kraj, takie Hollywood. I naćpane gwiazdy, o których piszą głodne wydzielin media.

Cicho być

JOANNA L., KTÓRA MAJĄC 1,2 PROMILA ALKO- HOLU WE KRWI, wsiadła za kierownicę, zamiast siedzieć cicho, postanowiła dać głos. Obwieściła, że wypadek, który spowodowała, był „incydentem”. A za swoją sytuację medialną obwiniła „obcych ludzi”: „Wszystkie inne historie powstałe wokół tego wydarzenia stworzyli obcy ludzie, niemający żadnego pojęcia o mnie i moim życiu. […] Nigdy nie wyrażę wdzięczności tym wszystkim, którzy okazali mi serce i mieli dla mnie dobre słowo”. Skrzynecka, Głogowska i Jacyków ocierają łzy wzruszenia, bo uznali „Joasię” za ofiarę nagonki mediów. Tego się nie da uratować. Milczenie jest złotem. Naprawdę.

Duże biznesy

IWONA WĘGROWSKA NIE ZAWODZI. Po tym jak widowiskowo oblała byłego, niegdyś jedynego na całe życie, męża błotem w mediach, postanowiła rozprawić się z przeszłością i nagrać teledysk, w którym rozliczy się z małżeństwem. Tarza się więc w nim z różnymi panami i zapewne rozlicza się z przeszłością. Jakby szczęścia było mało, Węgrowska udzieliła też wywiadu, w którym ujawniła, że jest znowu zakochana, narzeczony jest bogaty i „ma duże biznesy”, ona sama marzy o córeczce oraz kolekcjonuje buty i bieliznę. Podobno do Polski wróciła Jola Rutowicz i jej nowe usta. Bidulka, nie wiedziała, jaką tu ma ambitną konkurencję. Czeka nas niezła rywalizacja na głupotę. Może być zabawnie.

GRZYBKI À LA JANDA

KRYSTYNA JANDA WKRĘCIŁA TABLOIDY. Po tym jak znalazła w lesie grzybki, które postanowiła spożyć, ale nie była pewna, czy nie są trujące, napisała na Facebooku, że gdyby coś jej się stało, to sprawy po niej przejmie jej córka. Brzmiało to jak testament, szczególnie wyjęte z kontekstu ostatnie zdanie: „Trzymajcie się, dziękuję za wszystko. Idę jeść”. Janda trafiła więc na jedynkę „Superaka”, który obwieścił jej depresję, niemal śmierć. Janda żyje, ma się świetnie, na profilu napisała: „SuperExpress. Wersja zdarzeń dla słabszych. Dobrego dnia w świetnym zdrowiu”. Gazeta nie przeprosiła, bo i po co. Rady są dwie: czytajcie profil Jandy na Facebooku, bo świetny, i nie wierzcie tabloidom. Bo wam wcisną jakieś grzybki.

Więcej możesz przeczytać w 39/2014 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Czytaj także