Znałem Jarka Ziętarę

Znałem Jarka Ziętarę

Dodano:   /  Zmieniono: 
Gdy go poznałem, miał 24 lata. Był młodszy ode mnie o rok, ale kiedy w styczniu 1992 r. zatrudniono go w „Gazecie Poznańskiej”, w której pracowałem już drugi rok, górował nade mną dziennikarskim doświadczeniem.

W zawodzie był niemal od początku studiów. Zaczynał od prężnie wtedy działającego w Poznaniu radia akademickiego – Uniwersyteckiego Centrum Radiowego, którym przez pewien czas kierował. Współpracował z regionalnymi dziennikami. Jesienią 1990 r. związał się z tygodnikiem „Wprost”, szybko otrzymał tam etat. Zrezygnował z niego latem 1991 r. po publikacji o aferze gospodarczej, w którą byli zamieszani współpracownicy tajnych służb PRL i prokuratura. Był oburzony, że kierownictwo redakcji bez zapoznania się z dowodami, na których się oparł (a temat miał doskonale udokumentowany), pozwoliło prokuraturze i czarnemu bohaterowi reportażu na publikację bezpodstawnie oskarżających go oświadczeń. Złożył wypowiedzenie. „Nie mogłem pogodzić się z utratą wolności” – napisał o tym w liście do swojej dziewczyny Beaty. To, co przeżył, było tak dotkliwe, że przez pewien czas się wahał, czy na zawsze nie porzucić dziennikarstwa. Ale wrócił do zawodowej pasji po kilku miesiącach. Rozpoczął współpracę z regionalnym wydaniem „Gazety Wyborczej”, ale szansę na podpisanie stałej umowy dała mu szybciej „Gazeta Poznańska”. „Jest jednym z najzdolniejszych młodych dziennikarzy” – napisał o Ziętarze ówczesny naczelny „Poznańskiej” Przemysław Nowicki we wniosku do wydawcy o podpisanie umowy.

Więcej możesz przeczytać w 46/2014 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Czytaj także