Depresja macho

Depresja macho

Dodano:   /  Zmieniono: 
Dla mężczyzny depresja to podwójne cierpienie. Bo przecież facet musi być twardy. Żadnych słabości.

Do gabinetu dr. Macieja Matuszczyka, lekarza psychiatry, przychodzi znacznie więcej mężczyzn niż kiedyś. Ale i tak lekarz jest zdania, że na szukanie profesjonalnej pomocy decydują się nieliczni spośród potrzebujących. Zazwyczaj zresztą czekają do ostatniej chwili. – Jeśli się zgłaszają, to wtedy, gdy już dochodzą do ściany. U nich ten pierwszy raz u psychologa bądź psychoterapeuty następuje znacznie później niż w przypadku kobiet – mówi dr Matuszczyk. Męska depresja wciąż jest tematem tabu.

Marek, 34-letni architekt. Zaczęło się, gdy odeszła od niego żona z dziećmi. Mówi, że od tej pory już nic nie sprawiało mu radości. Codzienne czynności zaczął wykonywać automatycznie. Ulgę przynosiło położenie się do łóżka. Cierpiał, gdy trzeba było z niego wstać. Ludzie na ulicy? Wrogowie numer jeden. Wszyscy patrzą, jakby wiedzieli, że to ten, co go żona puściła w trąbę. Koledzy? Trzy razy umówili się na wódkę i udzielali rad w stylu: „Nie ta, to następna, golnij kielicha, lepiej ci będzie”. Było coraz gorzej. Ale na kolejne spotkania przychodził uśmiechnięty i opowiadał kumplom, „jaką świetną babkę ostatnio zaliczył”.

CHŁOPIE, WEŹ SIĘ W GARŚĆ!

Więcej możesz przeczytać w 46/2014 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Czytaj także