Pani premier nie rozumie JPII

Pani premier nie rozumie JPII

Dodano:   /  Zmieniono: 

Mam przedwyborczy postulat. Proponuję, aby do „zestawu parlamentarzysty”, czyli tekstu konstytucji, ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora, regulaminu Sejmu i pewnie jeszcze kilku innych ważnych dokumentów, które na początku nowej kadencji otrzymają posłowie, dołączyć jeszcze jeden. To tekst przemówienia, które w czerwcu 1999 r. Jan Paweł II wygłosił w polskim parlamencie. A może nawet każdy nowo wybrany poseł i senator, zanim złoży ślubowanie, powinien zdać egzamin z czytania go ze zrozumieniem. Nie żartuję. Dlaczego?

Bo tekst tego przemówienia, po którym Jan Paweł II był oklaskiwany na stojąco przez przedstawicieli wszystkich opcji politycznych, mówi o tym, czym jest służba narodowi i co to jest dobro wspólne. „Wykonywanie władzy politycznej, czy to we wspólnocie, czy to w instytucjach reprezentujących państwo, powinno być ofiarną służbą człowiekowi i społeczeństwu, nie zaś szukaniem własnych czy grupowych korzyści z pominięciem dobra wspólnego całego narodu”. Nie muszę dawać przykładów na to, że wielu naszych politycznych przedstawicieli zapomniało, komu i czemu mają służyć, bo wszyscy znamy ich aż nadto.

Papież mówił też, cytując dokument Soboru Watykańskiego II „Gaudium et spes”: „Dobro zaś wspólne obejmuje sumę tych warunków życia społecznego, dzięki którym jednostki, rodziny i zrzeszenia mogą pełniej i łatwiej osiągnąć swoją własną doskonałość. […] Porządek zatem społeczny i jego rozwój winien być nastawiony nieustannie na dobro osób, ponieważ od ich porządku winien być uzależniony porządek rzeczy, a nie na odwrót. […] Porządek ów stale trzeba rozwijać, opierać na prawdzie, budować w sprawiedliwości, ożywiać miłością; w wolności zaś powinno się odnajdywać coraz pełniej ludzką równowagę”.

W kontekście tych słów czuję zażenowanie, gdy widzę na stołecznych billboardach plakaty premier Ewy Kopacz. Nie z powodu marnej jakości zdjęcia, jakiejś jego siermiężności, być może zamierzonej. Nie o to chodzi, lecz o motto: „Słucham, rozumiem, pomagam”. Dobrze, że premier, prezydent, parlamentarzyści – obojętnie jakiej opcji politycznej – jeżdżą po Polsce, że rozmawiają z ludźmi. Ale ich zadaniem nie jest po-ma-ga-nie. Ich zadaniem jest słu- -że-nie. To naprawdę różnica. Nie tylko mentalna.

Nie chcę, aby premier czy poseł jeździli po Polsce i pomagali pani X czy panu Y, którym uda się dotrzeć do władzy i wzruszyć ją swoim losem. Chcę, by pracowali nad takimi rozwiązaniami systemowymi, a następnie wprowadzali je w życie, które będą służyć dobru wspólnemu. Chcę, by tworzyli taki porządek społeczny, który każdej osobie, rodzinie i wszystkim tworzonym oddolnie stowarzyszeniom pozwoli na pełny, właściwy im rozwój.

Tylko tyle i aż tyle. To dlatego proponuję, aby każdy poseł czy senator, zanim złoży ślubowanie, przeczytał tekst przemówienia Jana Pawła II. Może po nim sięgnie po inne.

* Publicystka, adiunkt na UKSW, prowadząca portal Areopag21.pl

Więcej możesz przeczytać w 32/2015 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także