Zdarzają się jednak katastrofy znacznie większe od najpotężniejszych trzęsień i tsunami odnotowanych przez historyków. Przykładem mogą być uderzenia asteroid i komet w powierzchnię Ziemi. Jeśli kosmiczny pocisk jest naprawdę duży - taki jak ten wielkości Mount Everestu, który spadł na teren dzisiejszej Kanady 1,8 mld lat temu - potrafi dosłownie wywrócić skorupę ziemską na lewą stronę. Z kolei gigantyczne erupcje wulkaniczne zwane pióropuszami lawy potrafią stosunkowo szybko utworzyć nowe lądy (widoczne do dziś przykłady to m.in. Hawaje, Islandia i Wyspy Wielkanocne) i zmienić kształt kontynentów. Uczeni podejrzewają, że jeden taki superwulkan mający tysiąc kilometrów średnicy doprowadził do wyginięcia dinozaurów przed 65 mln lat.
Mając w pamięci azjatycką katastrofę pamiętajmy więc, że w przyrodzie istnieją siły jeszcze potężniejsze niż te wywołujące trzęsienia ziemi i tsunami, nad którymi nie mamy i jeszcze długo nie będziemy mieć żadnej kontroli. Obyśmy nigdy nie mieli okazji oglądać ich w akcji na własne oczy.
Jan Stradowski