Alain Madelin nie zgłosił się sam. Jego kandydaturę wypromował Jacques Chirac. Madelin miał zablokować szanse Marka Belki, a tym samym powstrzymać wpływy Waszyngtonu w OECD. Wedle europejskich przywódców USA mają za dużą władzę w organizacji. Tak w istocie jest, ale spowodowane jest to tym, że to Amerykanie najwięcej wkładają do kasy OECD (od składki ważona jest siła głosów). Marek Belka, związany z partią, która wysłała wojska do Iraku, był kojarzony z najgorszymi waszyngtońskimi jastrzębiami, a w Paryżu budził sporą niechęć. Teraz Francuzi nagle zmienili zdanie i chcą, by szanse Belki były większe.
To kolejny etap rozgrywki. Amerykanie, bowiem nie ujawnili do końca, kogo w ostateczności poprą. Mówiono cały czas o kimś pochodzącym z kraju rozwijającego się. A przecież wśród liderów wyścigu jest świetnie wykształcony były minister finansów Meksyku Angel Gurria. Francuzi nie działali więc powodowani czystym altruizmem, ale zgodnie z zasadą, że lepszy zły Europejczyk niż nie-Europejczyk. Batalia będzie ciekawa. I ważna dla OECD. Kadencja nowego sekretarza organizacji będzie kluczowa - przed OECD rozszerzenie o Chiny. Dobrze by było gdyby doprowadził do tego Polak.
Grzegorz Sadowski