Urzędnicze konfitury

Urzędnicze konfitury

Dodano:   /  Zmieniono: 
Praca urzędnika w Polsce to synekury dla rodzin i znajomych polityków.
Kiedy w 2001 r. SLD obejmowało władzę w Polsce natychmiast uchwaliło nowelizację ustawy o służbie cywilnej. Zgodnie z jej treścią mianowani przez nich dyrektorzy z administracji rządowej nie musieli brać udziału w konkursach tylko pozostawali na dotychczasowych stanowiskach dopisując do swojej funkcji litery "po" czyli pełniący obowiązki. Jeszcze w 2001 r. na 1700 osób pełniących wówczas wyższe stanowiska w administracji prawie 700 robiło to "tymczasowo".

Pomimo upływu czterech lat niewiele się w tej sprawie zmieniło. Nadal konkursy na stanowiska w administracji są wyjątkiem a nie regułą, a ci, którzy dzięki znajomościom albo konotacjom rodzinnym dostali pracę w urzędzie, robią wszystko by "przyspawać się do stołka". I tak, chociaż od wejścia Polski do UE minął już ponad rok to Komitet Urzędu Integracji Europejskiej, którego jedynym zadaniem było przygotowanie tego wejścia nie ma zamiaru kończyć działalności i wysysa z kieszeni podatników 30 mln zł rocznie. Ci, którzy przez zmianę rządu muszą zwolnić miejsce na popleczników nowej władzy, zabezpieczają sobie materialną przyszłość hojnymi odprawami. Dopóki każdy nowy urzędnik nie będzie przyjmowany w drodze otwartego konkursu, dopóty nic w tej sprawie nie zmieni.

Aleksander Piński