Prawo i Sprawiedliwość zwyciężyło w wyborach parlamentarnych m. in. głosząc hasło "Tanie Państwo". Politycy PiS obiecywali także obniżkę podatków dla wszystkich obywateli. Jak się ma do tego proponowana przez resort finansów podwyżka akcyzy na prąd?
Jak zwykle w przypadku podwyżek pretekstem podawanym przez zachłannych urzędników "jest dostosowanie się do unijnych norm". Przypomnijmy: podobne bajki opowiadali urzędnicy resortu finansów forsując (skutecznie niestety) pomysł instalacji kas fiskalnych w taksówkach.
Szkodliwości podwyższenia akcyzy na prąd nikomu nie trzeba tłumaczyć. Z prądu korzystają wszyscy: osoby prywatne i firmy. Podwyżka wpłynie więc negatywnie zarówno na konkurencyjność polskich przedsiębiorców (będą produkować drożej) jak również na budżety domowe (zapłacimy więcej za energię).
14 grudnia wiceminister finansów Jarosław Neneman zapowiedział podwyżkę podatków gazu używanego w samochodach, tak aby nie opłacało się przerabiać aut na to paliwo i w ten sposób płacić niższe podatki. Reakcja premiera była natychmiastowa i godna pochwały: wiceminister stracił stanowisko. Podobne konsekwencje należy wyciągać wobec każdego innego urzędnika, któremu wpadnie do głowy pomysł podwyższenia podatków.
Jan Piński