Droga do Teheranu

Dodano:   /  Zmieniono: 
Nie jest kwestią czy Iran będzie miał broń atomową. Pytanie tylko, kiedy ją zdobędzie.
Nie ma właściwie siły, która zmusi ajatollahów do rezygnacji z programu atomowego, a tym samym ze zdobycia broni masowego zniszczenia. Jest kilka tego powodów. Po pierwsze Teheran cały czas uważa, że starcie z USA jest nieuniknione i lepiej być do niego przygotowanym. Broń atomowa będzie w tym przypadku jedynym straszakiem mogącym taką wojnę odsunąć w czasie. Drugim powodem jest Izrael, który choć się do tego nie przyznaje taką broń posiada. Kolejnym Indie, które też dysponują głowicami atomowymi. Iran jest ostatnim dużym państwem w regionie, który nie posiada atomu. To w sensie strategicznym jest jego słabością - Iran jest bowiem "wciśnięty" między dwa państwa, które mogą mu zagrozić.

Dla Teheranu program atomowy jest więc istotą jego polityki. Aby z niego zrezygnować musiałby dostać coś w zamian. Obecnie trudno sobie wyobrazić taką transakcję. Zwłaszcza, że Teheran doskonale wykorzystuje casus Korei Północnej w negocjacjach z państwami trzecimi. Chodzi o to, by program kontynuować, a na zewnątrz sprawiać wrażenie gotowości do rozmów i ustępstw. Co więcej prezydent Mahmud Ahmadinedżad międzynarodową krytykę zamienia w powód do wewnętrznej jedności i odwracając uwagę od innych niepowodzeń swego gabinetu. To sprawia, że jego popularność rośnie, a nacjonalistyczne hasła jednoczą Irańczyków wokół programu atomowego (vide: usunięcie Izraela z mapy). Prezydentowi udało się już zainstalować przyjaznych sobie gubernatorów prowincji oraz dyplomatów. W odstawkę poszli reformatorzy i ludzie, którzy opowiadali się za chociażby częściowym złagodzeniem kursu. Nie ma więc co liczyć na wewnętrzną opozycję i podział obozu rządzącego.

Europa w tej sytuacji powinna się skupić nie na rozmowach wyłącznie z Iranem, ale nad próbą odizolowania go od potencjalnych dostawców surowca. Dopuszczenie do tego, by Rosja podpisała pod nosem zatroskanych Europejczyków umowy z Iranem było największym błędem tych negocjacji. Teraz, po wypowiedziach prezydenta Iranu jest kolejna okazja, by bardziej naciskać na Rosję. USA jak dotąd popierają starania Europy. Robią tak, bo wiedzą, że broń Iran pewnie zdobędzie i zanim się tak stanie trzeba będzie podjąć interwencję (tym razem wspólnie z Izraelem). Ze względu jednak na Irak całość trzeba odsunąć w czasie. W ten sposób z różnych przesłanek dochodzimy do podobnej konkluzji. Interwencja w Iranie - co wiedzą też Ajatollahowie - będzie.

Grzegorz Sadowski