NIERUCHOMOŚCI ZYSKAJĄ NA WARTOŚCI

NIERUCHOMOŚCI ZYSKAJĄ NA WARTOŚCI

Dodano:   /  Zmieniono: 
Dodatkowy wzrost cen wygenerują zagraniczne fundusze nieruchomości
Zainteresowanie nieruchomościami wzrosło już w drugiej połowie ubiegłego roku. Ceny również, ale to jeszcze nie koniec. Specjaliści przekonują, że inwestowanie w mieszkania i ziemię ma sens i może przynieść w 2004 r. nawet dwucyfrowe zyski.
- Koniunktura na giełdzie jest słaba, wchodzi podatek od zysków kapitałowych, ludzie wycofują się z akcji i zaczynają inwestować w nieruchomości - mówi Piotr Bernhard, właściciel wrocławskiej agencji Bernhard Nieruchomości.
- Jestem przekonany, że w wyniku wejścia Polski do Unii Europejskiej ceny nieruchomości wzrosną - twierdzi Robert Chojnacki z serwisu tabelaofert.pl.
- Z analiz serwisu tabelaofert.pl wynika, że średnia cena mkw. mieszkań wynosi 3612 zł, a w 2005 roku wzrośnie do 4 tys. zł za mkw. - Wystarczy spojrzeć na ceny mieszkań w Budapeszcie, gdzie średnia cena 1 mkw. wynosi 1 tys. euro, czyli około 4,6 tys. zł, a rynki są porównywalne. Ceny mieszkań w Warszawie też będą więc rosły - uważa Robert Chojnacki.
Według niego, wciąż warto kupować mieszkania na wynajem. - Jeżeli kupujemy na kredyt i rata kredytu wynosi 1000 zł miesięcznie, a wynajmujemy za 1400 zł, to nie wydając złotówki, spłacamy zadłużenie i mamy zysk - przekonuje. Właśnie, na przykład, wzięcie 140 tys. zł kredytu na 25 lat (co wystarczy na kupno 40-50 m.kw. w Warszawie) oznacza spłacanie około 1-1,1 tys. zł miesięcznie.
Według specjalistów, najlepiej kupić niewielkie mieszkanie, np. dwupokojowe. Takie są bowiem najbardziej poszukiwane przez najemców. Warunkiem udanej inwestycji jest jednak dobra lokalizacja w pobliżu centrum miasta lub - w Warszawie - metra. - Takie mieszkania wynajmują najczęściej klienci niezamożni, którzy sami nie spełniają warunków kredytowych i nie mogą sobie pozwolić na kupno własnego lokum. Z tego względu warto kupować mieszkania przede wszystkim na warszawskim Ursynowie - twierdzi Robert Chojnacki.
- W ostatnich latach koszty rat kredytu spadły o połowę. Osoby, które już kupiły mieszkania, ale wciąż spłacają zadłużenie, mają je o połowę taniej.
Drugą grupą najemców są firmy zagraniczne, które poszukują dla swoich pracowników mieszkań o wysokim standardzie. Popyt na duże mieszkania i apartamenty, a co za tym idzie wzrost ich cen, jest uzależniony od rozwoju gospodarczego i napływu do polski zagranicznych inwestycji. - Na razie większym zainteresowaniem od dużych mieszkań cieszą się domy, szybciej też się sprzedają - mówi Robert Chojnacki.
Według przedstawicieli wortalu tabelaofert.pl, dobrą inwestycją są i będą działki. - Podaż gruntów jest ograniczona, a wzrost gospodarczy będzie sprzyjał popytowi, ziemia na pewno więc będzie dobrą lokatą. - Ceny już rosną. W 2003 roku ceny nieruchomości we Wrocławiu wzrosły o 15-20 proc.
Niektórzy uważają, że po wejściu Polski do UE ceny wzrosną tak jak w Hiszpanii to znaczy o około 60 proc. To  przesada, ale wzrost o 10-20 proc. jest jednak bardzo realny - twierdzi Piotr Bernhard. Według niego, warto wykorzystać jeszcze możliwość kupna ziemi rolnej, która może być odrolniona. Mimo wejścia w życie ustawy o ustroju rolnym państwa można jeszcze kupić ziemię rolną od gmin, ponieważ Agencja Nieruchomości Rolnych, która ma prawo pierwokupu, nie ma pieniędzy.
- Nieruchomości są pewną lokatą, a mogą być bardzo zyskowne. Dodatkowy wzrost cen wygenerują zagraniczne fundusze nieruchomości - przekonują specjaliści.
Tylko Polonia Property Fund, fundusz utworzony przez AIB Capital Markets, zamierza w ciągu trzech lat zainwestować w nieruchomości m.in. na rynku polskim 400 mln euro.

Prognoza wzrostu cen nieruchomości w latach 2004-2005 w pierwszorzędnej lokalizacji:
ziemia rolna 3-5%
ziemia rolna do odrolnienia 10-30%
ziemia budowlana 3-5%
mieszkania małe 10-20%
mieszkania duże 8-12%
apartamenty penthousy *5%
domy małe 4%
domy duże 6%
*jeżeli będzie wzrost inwestycji zagranicznych
Źródło: BusinessWeek na podstawie rozmów z agencjami nieruchomości