Niektórzy wyobrażają sobie, że przy ochronie firmy stosuje się metody żywcem wzięte z filmów szpiegowskich. I... mają rację. Często tak właśnie bywa
Żeby chronić firmę przed działaniami konkurencji, trzeba tworzyć struktury porównywalne, oczywiście przy zachowaniu odpowiednich proporcji, z tymi, jakich używa się do ochrony państwa. Mamy więc wywiad i kontrwywiad zapewniający bezpieczeństwo przepływu informacji oraz coś na kształt policji do zapewnienia bezpieczeństwa fizycznego. Czy jednak wszystko to dostępne jest jedynie dla dużych firm dysponujących znacznymi środkami?
Zdecydowanie nie. Oferty łatwo jest skroić na miarę, dopasować do potrzeb. Nie każdemu potrzebna jest jakaś specjalistyczna usługa. Niekiedy wystarczy tylko grupa pracowników , kiedy indziej - konsultanci doradzą, jak własnymi siłami zadbać o bezpieczeństwo. Konkurencja jest na tyle duża, że każdy wybierze najbardziej dla siebie odpowiednią.
Małe firmy są w dobrej sytuacji. Mogą zwrócić się o pomoc zarówno do dużych firm, tych z wielkiej piątki, jak i do mniejszych, lokalnych usługodawców. Ceny są bowiem elastyczne. Rynkowi potentaci bywają relatywnie tańsi, oferując lepsze narzędzia, wiedzę, doświadczenie. Niebagatelne znaczenie ma też presja rynku i lokalna renoma - na to często zwracają uwagę klienci.
- Nie mamy na pewno tak szerokiej oferty jak duzi konkurenci. Mamy jednak ofertę, która spełnia oczekiwania wielu małych i średnich firm - mówią szefowie lubelskiej agencji Miro, jednej z najsilniejszych w tym regionie.
- Na co dzień wykonujemy wiele innych zadań: wywiad gospodarczy, raporty branżowe dla firm szukających rozpoznania, chcących rozwijać się, inwestować. Zajmujemy się sprawdzaniem wiarygodności partnerów biznesowych - upewniamy klientów, czy mają do czynienia z solidnymi podmiotami czy "wydmuszkami". Niestety, bardzo często musimy robić to po fakcie - głównie po to, żeby przekonać siebie i klienta, że został oszukany albo trafił na kogoś nierzetelnego. Gdyby zwrócono się do nas wcześniej, informacje byłyby takie same, a ich uzyskanie pozwoliłoby uniknąć ryzykownej transakcji - mówi Jacek Giermek z Instytutu Bezpieczeństwa Biznesu działającego w strukturach firmy Konsalnet.
Prosty przykład - dobór personelu. Można oczywiście zamieścić ogłoszenie, zebrać oferty, zaprosić kandydatów i dokonać wyboru. Bywa to jednak ryzykowne, zwłaszcza gdy chodzi o rekrutacje na stanowiska kluczowe dla działania danej firmy.
Przy rekrutacji nowych pracowników i do monitorowania sytuacji w firmie przydają się badania poligraficzne, przeprowadzane na tzw. potwierdzaczu prawdomówności, niekiedy nazywanym wykrywaczem kłamstw. Pracodawcy coraz częściej decydują się na taki sposób weryfikacji kandydatów na pracowników lub badanie ich lojalności. Także pracownicy coraz chętniej godzą się na to badanie, dostrzegając w tym dobro swoje i firmy, zwłaszcza wtedy, gdy dzieje się w niej coś złego, panuje atmosfera wzajemnych podejrzeń, a dojście prawdy innymi metodami wydaje się niemożliwe.
- Jesteśmy prekursorami stosowania badań poligraficznych jako metody skutecznego zarządzania bezpieczeństwem firmy - mówi z satysfakcją Jacek Giermek. Niedawno o badanie poligraficzne poprosili kierownictwo sami pracownicy firmy, w której notorycznie niszczono nowy sprzęt laboratoryjny. Atmosfera podejrzeń stała się nie do wytrzymania. Badaniu poddali się wszyscy. Okazało się, że sprawcą był najstarszy pracownik, który nie potrafił nauczyć się obsługi sprzętu.
- Dajemy konkretną, precyzyjną, niepozostawiającą miejsca na domysły czy wątpliwości informację, czy badana osoba ma związek ze sprawą. Badania zwykle ujawniają nawet, co się stało ze skradzionym towarem albo na rzecz której konkurencyjnej firmy pracowała podejrzana osoba.
Korzyści z audytu bezpieczeństwa zewnętrzna, niezależna diagnoza fachowców dotycząca działania firmy zebranie materiału pozwalającego zarządowi na weryfikację przydatności i dobór kadry, usunięcie źle działających elementów, znalezienie rezerw, wzmocnienie pozycji rynkowej itp. Wynik audytu jest wartościowym tworzywem do zbudowania systemu bezpieczeństwa firmy
Ile to kosztuje?
- Cena godziny pracy pracownika ochrony: 5-15 złotych - podstawowy pracownik z licencją z dobrej firmy n Inne usługi są wymierne, ale warunkowane bardzo dużą liczbą czynników. Audyt bezpieczeństwa może kosztować od tysiąca do 250 tysięcy złotych. n Systemy zabezpieczeń technicznych: kamera za 500 złotych, ale może być dziesięć razy droższa.
- Badanie poligraficzne - 600 złotych od osoby.
Komu ściąć głowę?
Badanie poligraficzne to rzecz jasna ciągle jeszcze margines spraw związanych z zapewnianiem bezpieczeństwa. Dla wielu przedsiębiorców najważniejsze pozostaje stwierdzenie, czy firma jest bezpieczna, a jeśli nie - co trzeba zrobić, by była. Na pytania te odpowiedź daje audyt bezpieczeństwa, polegający na dopasowywaniu sytuacji w przedsiębiorstwie do schematu idealnego porządku.
W starożytnym Rzymie audytor był to sędzia wojskowy oceniający sposób dowodzenia, który w zależności od zwycięstwa lub klęski wskazywał, komu ściąć głowę, kogo wynagrodzić, precyzował też wnioski na przyszłość, mające poprawić funkcjonowanie armii.
Audyt bezpieczeństwa firmy to badanie o podobnym charakterze. Jego istotą jest ocena sposobu zarządzania, jego skuteczności, a także wykonywania poleceń, instrukcji. Na tego typu usługę mogą sobie pozwolić praktycznie wszystkie firmy. Najtańsze badanie może kosztować około tysiąca złotych, gdy poddawany mu jest niewielki podmiot, zatrudniający kilkanaście-kilkadziesiąt osób. Wtedy trwa krótko i jest wykonywane przez jedną osobę. Wielotygodniowe audyty wykonywane w dużych firmach kosztują setki tysięcy złotych.
Audyt dotyczy nie tylko kwestii bezpieczeństwa (ochrony fizycznej, przepływu informacji, teleinformatyki). Kontroli podlegają różne funkcje operacyjne i organizacyjne w strukturze. Bezpieczeństwo to przecież także nadzór nad prawidłowością wydawania pieniędzy czy kontroling. Każda z wymienionych sfer, jeśli funkcjonuje nieprawidłowo, może doprowadzić do katastrofy. Audyt włącza światła ostrzegawcze. I zdarza się, że zawiera jeden eufemizm - to, co rzymscy audytorzy określali jako konieczność ścięcia głowy nieudolnemu wodzowi - propozycję wyciągnięcia wniosków służbowych.
Zdecydowanie nie. Oferty łatwo jest skroić na miarę, dopasować do potrzeb. Nie każdemu potrzebna jest jakaś specjalistyczna usługa. Niekiedy wystarczy tylko grupa pracowników , kiedy indziej - konsultanci doradzą, jak własnymi siłami zadbać o bezpieczeństwo. Konkurencja jest na tyle duża, że każdy wybierze najbardziej dla siebie odpowiednią.
Małe firmy są w dobrej sytuacji. Mogą zwrócić się o pomoc zarówno do dużych firm, tych z wielkiej piątki, jak i do mniejszych, lokalnych usługodawców. Ceny są bowiem elastyczne. Rynkowi potentaci bywają relatywnie tańsi, oferując lepsze narzędzia, wiedzę, doświadczenie. Niebagatelne znaczenie ma też presja rynku i lokalna renoma - na to często zwracają uwagę klienci.
- Nie mamy na pewno tak szerokiej oferty jak duzi konkurenci. Mamy jednak ofertę, która spełnia oczekiwania wielu małych i średnich firm - mówią szefowie lubelskiej agencji Miro, jednej z najsilniejszych w tym regionie.
- Na co dzień wykonujemy wiele innych zadań: wywiad gospodarczy, raporty branżowe dla firm szukających rozpoznania, chcących rozwijać się, inwestować. Zajmujemy się sprawdzaniem wiarygodności partnerów biznesowych - upewniamy klientów, czy mają do czynienia z solidnymi podmiotami czy "wydmuszkami". Niestety, bardzo często musimy robić to po fakcie - głównie po to, żeby przekonać siebie i klienta, że został oszukany albo trafił na kogoś nierzetelnego. Gdyby zwrócono się do nas wcześniej, informacje byłyby takie same, a ich uzyskanie pozwoliłoby uniknąć ryzykownej transakcji - mówi Jacek Giermek z Instytutu Bezpieczeństwa Biznesu działającego w strukturach firmy Konsalnet.
Prosty przykład - dobór personelu. Można oczywiście zamieścić ogłoszenie, zebrać oferty, zaprosić kandydatów i dokonać wyboru. Bywa to jednak ryzykowne, zwłaszcza gdy chodzi o rekrutacje na stanowiska kluczowe dla działania danej firmy.
Przy rekrutacji nowych pracowników i do monitorowania sytuacji w firmie przydają się badania poligraficzne, przeprowadzane na tzw. potwierdzaczu prawdomówności, niekiedy nazywanym wykrywaczem kłamstw. Pracodawcy coraz częściej decydują się na taki sposób weryfikacji kandydatów na pracowników lub badanie ich lojalności. Także pracownicy coraz chętniej godzą się na to badanie, dostrzegając w tym dobro swoje i firmy, zwłaszcza wtedy, gdy dzieje się w niej coś złego, panuje atmosfera wzajemnych podejrzeń, a dojście prawdy innymi metodami wydaje się niemożliwe.
- Jesteśmy prekursorami stosowania badań poligraficznych jako metody skutecznego zarządzania bezpieczeństwem firmy - mówi z satysfakcją Jacek Giermek. Niedawno o badanie poligraficzne poprosili kierownictwo sami pracownicy firmy, w której notorycznie niszczono nowy sprzęt laboratoryjny. Atmosfera podejrzeń stała się nie do wytrzymania. Badaniu poddali się wszyscy. Okazało się, że sprawcą był najstarszy pracownik, który nie potrafił nauczyć się obsługi sprzętu.
- Dajemy konkretną, precyzyjną, niepozostawiającą miejsca na domysły czy wątpliwości informację, czy badana osoba ma związek ze sprawą. Badania zwykle ujawniają nawet, co się stało ze skradzionym towarem albo na rzecz której konkurencyjnej firmy pracowała podejrzana osoba.
Korzyści z audytu bezpieczeństwa zewnętrzna, niezależna diagnoza fachowców dotycząca działania firmy zebranie materiału pozwalającego zarządowi na weryfikację przydatności i dobór kadry, usunięcie źle działających elementów, znalezienie rezerw, wzmocnienie pozycji rynkowej itp. Wynik audytu jest wartościowym tworzywem do zbudowania systemu bezpieczeństwa firmy
Ile to kosztuje?
- Cena godziny pracy pracownika ochrony: 5-15 złotych - podstawowy pracownik z licencją z dobrej firmy n Inne usługi są wymierne, ale warunkowane bardzo dużą liczbą czynników. Audyt bezpieczeństwa może kosztować od tysiąca do 250 tysięcy złotych. n Systemy zabezpieczeń technicznych: kamera za 500 złotych, ale może być dziesięć razy droższa.
- Badanie poligraficzne - 600 złotych od osoby.
Komu ściąć głowę?
Badanie poligraficzne to rzecz jasna ciągle jeszcze margines spraw związanych z zapewnianiem bezpieczeństwa. Dla wielu przedsiębiorców najważniejsze pozostaje stwierdzenie, czy firma jest bezpieczna, a jeśli nie - co trzeba zrobić, by była. Na pytania te odpowiedź daje audyt bezpieczeństwa, polegający na dopasowywaniu sytuacji w przedsiębiorstwie do schematu idealnego porządku.
W starożytnym Rzymie audytor był to sędzia wojskowy oceniający sposób dowodzenia, który w zależności od zwycięstwa lub klęski wskazywał, komu ściąć głowę, kogo wynagrodzić, precyzował też wnioski na przyszłość, mające poprawić funkcjonowanie armii.
Audyt bezpieczeństwa firmy to badanie o podobnym charakterze. Jego istotą jest ocena sposobu zarządzania, jego skuteczności, a także wykonywania poleceń, instrukcji. Na tego typu usługę mogą sobie pozwolić praktycznie wszystkie firmy. Najtańsze badanie może kosztować około tysiąca złotych, gdy poddawany mu jest niewielki podmiot, zatrudniający kilkanaście-kilkadziesiąt osób. Wtedy trwa krótko i jest wykonywane przez jedną osobę. Wielotygodniowe audyty wykonywane w dużych firmach kosztują setki tysięcy złotych.
Audyt dotyczy nie tylko kwestii bezpieczeństwa (ochrony fizycznej, przepływu informacji, teleinformatyki). Kontroli podlegają różne funkcje operacyjne i organizacyjne w strukturze. Bezpieczeństwo to przecież także nadzór nad prawidłowością wydawania pieniędzy czy kontroling. Każda z wymienionych sfer, jeśli funkcjonuje nieprawidłowo, może doprowadzić do katastrofy. Audyt włącza światła ostrzegawcze. I zdarza się, że zawiera jeden eufemizm - to, co rzymscy audytorzy określali jako konieczność ścięcia głowy nieudolnemu wodzowi - propozycję wyciągnięcia wniosków służbowych.