I z bankruta można zrobić milionera

I z bankruta można zrobić milionera

Dodano:   /  Zmieniono: 
Huta Ujście
- Jak zobaczyłem wyniki za 2003 rok, to z radości chciałem ucałować księgową - mówi Zbigniew Cholewicki, od 2002 roku prezes Huty Ujście. Bankrut - jeszcze kilkanaście miesięcy temu takie określenie było najtrafniejsze.
Poprzedni rok to już 3 mln zł zysku. Fabryka po raz pierwszy od 2000 roku jest na plusie, a tegoroczną produkcję i część z 2005 r. już sprzedała.
Sukces ten w dużej mierze jest zasługą prezesa, z wykształcenia reżysera łódzkiej Filmówki, który przekonuje, że ukończone w latach 80. studia były dla niego prawdziwą szkołą przedsiębiorczości, nie gorszą niż zaliczone nieco później w Kanadzie finansowanie przedsiębiorstw. - Trzeba było stawać na głowie, aby załatwić każdy metr taśmy filmowej - wyjaśnia, dodając, że tak uczył się zarządzania ludźmi w sytuacjach kryzysowych.
W połowie 2002 r. wydawało się, że losy firmy są przesądzone - bank wypowiedział kredyt, a na spłatę 17 mln zł firma dostała 30 dni. Na szczęście wierzyciele pozwolili na wprowadzenie planu naprawczego.
- Jeśli my w pocie czoła produkujemy wspaniałe butelki, jak nam się wydaje, to oczekujemy, że Będą jak najdroższe - sarkastycznie rzuca Cholewicki. - Tymczasem duży kontrahent zazwyczaj nie chce akceptować naszych warunków, oczekuje, że sam podyktuje ceny. Prezes Cholewicki zrozumiał to i wyprowadził firmę na prostą. Przełomem było zdobycie kontraktu dla Carlsberga, który stał się odbiorcą zielonych butelek do piwa. Rozniosła się wieść, że „ci z Ujścia” mają poważnego odbiorcę , i o kolejne kontrakty było łatwiej. Huta, która miała zwolnić jedną trzecią załogi, zatrudnia nowych ludzi.
  • Tajemnica sukcesu: postawienie na obrót, produkcja uruchamiana pod konkretne zamówienie, zredukowanie zapasów
  •  0

    Czytaj także