Wierność jednemu bankowi może sporo kosztować
Zarządzanie własnymi finansami wymaga czasu. Warto jednak być mobilnym i wykorzystywać konkurencyjne oferty banków. Zmieniając konto, można zaoszczędzić kilkadziesiąt złotych miesięcznie, a przy refinansowaniu lub konsolidacji kredytów w kieszeni może pozostać nawet kilkaset złotych.
- Najistotniejszą kwestią przy wyborze banku dla większości klientów jest bliskość miejsca zamieszkania. Czy warto jednak zaprzątać sobie głowę lokalizacją oddziału, skoro dostęp do rachunku można mieć za pomocą kanałów elektronicznych? - Większość operacji można przecież załatwić przez internet, pieniądze wyjąć z bankomatu, a reklamację złożyć za pośrednictwem infolinii - wylicza Krzysztof Olszewski, doradca finansowy Open Finance. Jego zdaniem, wielu z nas przyzwyczaja się do banku tak bardzo, że podejmując kolejne decyzje finansowe, przyjmuje niemal automatycznie jego ofertę - mimo że gdzieś indziej produkt jest tańszy, bardziej konkurencyjny. Tymczasem dynamicznie rozwijający się rynek usług finansowych daje wybór, z którego powinniśmy korzystać.
Coś za coś
Nasze konto nie musi być drogie. Wybór najlepszego ROR wiąże się z osobistymi preferencjami. Inne są one w wypadku osób, które lubią na koncie trzymać kilka tysięcy złotych (tak na wszelki wypadek), inne dla wykonujących wiele przelewów. Warto więc dopasować je do własnych potrzeb. - Mając Superkonto w PKO BP i dokonując rocznie 24 przelewów w oddziale, realizując 24 polecenia zapłaty, 12 zleceń stałych i 12 wypłat z bankomatów innych banków po 200 zł, zapłacimy łącznie 216 zł. Cenę każdej z tych operacji możemy zredukować o połowę, a nawet więcej bez konieczności ponoszenia dodatkowych kosztów - podkreśla Maciej Kossowski, doradca finansowy Expandera.
Osobom dokonującym wielu operacji obciążonych wieloma drobnymi prowizjami radzi założyć konto w banku, który pobiera stałą opłatę za cały pakiet usług. - Np. w Raiffeisen Bank Polska pakiet taki kosztuje 10 zł miesięcznie. Wszystkie podstawowe operacje są za darmo, a wypłata z obcych bankomatów kosztuje złotówkę - mówi Maciej Kossowski.
W najlepszej sytuacji są osoby o wyższych dochodach. - Dysponując eKontem Pro w Lukas Banku, regularnymi wpływami i średnim saldem min. 5 tys. zł, za prowadzenie konta nie płaci się, a wszystkie operacje są bezpłatne. Trzeba jednak się liczyć z tym, że wypłata gotówki z obcych bankomatów kosztuje aż 4 zł - zaznacza doradca Expandera. - Konieczne jest więc przeanalizowanie swojego profilu - liczby operacji i opłat.
Obecnie nie działa już zasada: najtaniej jest w banku internetowym. Najtańsze konto w VW Bank Direct to wydatek 5 zł miesięcznie, a przelew na obcy rachunek w mBanku kosztuje 0,50 zł.
Nie warto też ulegać reklamom. Zdarza się bowiem, że preferencyjne warunki są jedynie lepem na nowych klientów.
Niedawno BPH nawoływał klientów do zmiany banku. Do skorzystania ze swoich usług zachęcał między innymi kontem bez opłat. Idea była słuszna - w końcu po co płacić, skoro gdzie indziej można mieć to za darmo? - Po dokładnym przejrzeniu warunków zakończonej już promocji okazuje się jednak, że konto rzeczywiście prowadzone jest bez opłat, ale przez 12 miesięcy, i to po zadeklarowaniu regularnych wpływów - tłumaczy Krzysztof Olszewski.
W pułapce kart
Największe możliwości zminimalizowania kosztów, a więc pośrednio oszczędności, mają kredytobiorcy, i to niezależnie od tego, czy dokonują ratalnych zakupów, wzięli kredyt hipoteczny, czy zadłużają się na kartach kredytowych.
Niewątpliwie jednym z najdroższych sposobów pozyskiwania gotówki jest ten ostatni sposób. Wiele osób zdaje sobie wprawdzie z tego sprawę i planuje terminowe spłacanie zadłużenia, jednak nie zawsze to się im udaje. Można oczywiście zamienić kartę o wyższym oprocentowaniu na tańszą, ale nie jest to najbardziej opłacalne rozwiązanie.
- Kilka miesięcy temu Raiffeisen Bank Polska rzucił rękawicę Citibankowi, kusząc klientów o połowę niższym oprocentowaniem. Podobnie postępują także inne banki. Oferty takie są skierowane do osób, które wpadły w „karcianą” pułapkę - podkreśla Maciej Kossowski. - Przeniesienie limitu karty z banku, w którym oprocentowanie kredytu jest na poziomie 30 proc., do banku, który oferuje np. 10 proc. przez pierwsze pół roku, a potem stawkę 20 proc., jest nieracjonalne - uważa Maciej Kossowski. Jego zdaniem, znacznie lepszym wyjściem jest wykorzystanie kredytu konsolidacyjnego lub taniego, najlepiej branego w promocji, kredytu odnawialnego.
- W wypadku kredytów odnawialnych typową strategią banków jest rezygnowanie z prowizji w ramach promocji. Jeśli dodatkowo mamy możliwość znacznej redukcji oprocentowania, wówczas taki transfer jest opłacalny. W Pekao SA limit w koncie kosztuje 19,25 proc., w mBanku 9,95 proc. Różnice są więc spore - podkreśla doradca.
Warto więc uciec od długu w karcie, zwłaszcza że formalności z uzyskaniem kredytu są podobne do tych w wypadku kart, oprocentowanie może być dwukrotnie, a nawet trzykrotnie niższe, a kredyt można wykorzystać również na zakupy gotówkowe bez dodatkowej prowizji.
W wypadku spłat terminowych warto też wykorzystać okresowe promocje. - Większość banków oferuje karty za darmo przez pierwszy rok, ale kilka, np. BPH, zapewnia, że będą one bezpłatne, o ile będziemy z nich aktywnie korzystać. To ostatnie rozwiązanie wydaje się najciekawsze – uważa Maciej Kossowski.
Kredyt bez wierności
Największej mobilności wymaga zmiana banku w wypadku kredytów długoterminowych, ale gra jest warta świeczki.
- Zaciągnięcie długoterminowego kredytu hipotecznego wcale nie oznacza, że przez kilkanaście lat będziemy musieli godzić się na warunki stawiane przez bank, z którym podpisaliśmy umowę - mówi Krzysztof Olszewski. - Oprocentowanie kredytów udzielanych kilka lat temu może się różnić od obecnych ofert nawet o kilka punktów procentowych. Wysoko oprocentowany kredyt warto więc spłacić kredytem refinansowym. Oczywiście przed podjęciem takiej decyzji należy sprawdzić, czy taka operacja się opłaci. - W ostateczności zawsze można próbować wynegocjować lepsze warunki w banku, w którym wzięliśmy kredyt - radzi Krzysztof Olszewski. Jest też możliwość zaciągnięcia kredytu refinansowego na dłuższy okres, co pozwala na obniżenie wysokości raty.
Ciekawym i niedrogim rozwiązaniem jest otwarcie kredytowej linii hipotecznej. Na razie oferują ją trzy banki: Multibank, Pekao SA i ING Bank Śląski. Ale tylko w tym ostatnim można spłacać przez pięć lat same odsetki.
Obniżeniu kosztów finansowania kilku zobowiązań służą też kredyty konsolidacyjne. Zamiast kilku rat płacimy jedną, która ze względu na dłuższy czas kredytowania i niższe oprocentowanie jest znacznie mniejsza od sumy wcześniejszych. Dla wielu osób przeszkodą w jego pozyskaniu było wymagane na ogół zabezpieczenie hipoteką. Od sierpnia tego roku można jednak skorzystać z oferty GE Money Bank.
Wybranie najlepszej oferty jest wprawdzie czasochłonne, ale też bardzo efektywne. - A kiedy już spośród coraz większej liczby ofert finansowych wybierzemy te, które najlepiej spełniają nasze oczekiwania, niewykluczone, że kolejne zmiany nie będą już potrzebne. Oczywiście do momentu, kiedy konkurencja nie zaproponuje lepszej oferty - śmieje się Krzysztof Olszewski i poważnie przestrzega, aby nie gonić za nowościami za wszelką cenę.
Czysty zysk
*oprocentowanie zmienne po 1- lub 2-letnim okresie promocyjnym
Kredyt refinansowy zaciągany jest na taki okres, jaki pozostał do spłaty poprzedniego kredytu.
Źródło: Open Finance
- Najistotniejszą kwestią przy wyborze banku dla większości klientów jest bliskość miejsca zamieszkania. Czy warto jednak zaprzątać sobie głowę lokalizacją oddziału, skoro dostęp do rachunku można mieć za pomocą kanałów elektronicznych? - Większość operacji można przecież załatwić przez internet, pieniądze wyjąć z bankomatu, a reklamację złożyć za pośrednictwem infolinii - wylicza Krzysztof Olszewski, doradca finansowy Open Finance. Jego zdaniem, wielu z nas przyzwyczaja się do banku tak bardzo, że podejmując kolejne decyzje finansowe, przyjmuje niemal automatycznie jego ofertę - mimo że gdzieś indziej produkt jest tańszy, bardziej konkurencyjny. Tymczasem dynamicznie rozwijający się rynek usług finansowych daje wybór, z którego powinniśmy korzystać.
Coś za coś
Nasze konto nie musi być drogie. Wybór najlepszego ROR wiąże się z osobistymi preferencjami. Inne są one w wypadku osób, które lubią na koncie trzymać kilka tysięcy złotych (tak na wszelki wypadek), inne dla wykonujących wiele przelewów. Warto więc dopasować je do własnych potrzeb. - Mając Superkonto w PKO BP i dokonując rocznie 24 przelewów w oddziale, realizując 24 polecenia zapłaty, 12 zleceń stałych i 12 wypłat z bankomatów innych banków po 200 zł, zapłacimy łącznie 216 zł. Cenę każdej z tych operacji możemy zredukować o połowę, a nawet więcej bez konieczności ponoszenia dodatkowych kosztów - podkreśla Maciej Kossowski, doradca finansowy Expandera.
Osobom dokonującym wielu operacji obciążonych wieloma drobnymi prowizjami radzi założyć konto w banku, który pobiera stałą opłatę za cały pakiet usług. - Np. w Raiffeisen Bank Polska pakiet taki kosztuje 10 zł miesięcznie. Wszystkie podstawowe operacje są za darmo, a wypłata z obcych bankomatów kosztuje złotówkę - mówi Maciej Kossowski.
W najlepszej sytuacji są osoby o wyższych dochodach. - Dysponując eKontem Pro w Lukas Banku, regularnymi wpływami i średnim saldem min. 5 tys. zł, za prowadzenie konta nie płaci się, a wszystkie operacje są bezpłatne. Trzeba jednak się liczyć z tym, że wypłata gotówki z obcych bankomatów kosztuje aż 4 zł - zaznacza doradca Expandera. - Konieczne jest więc przeanalizowanie swojego profilu - liczby operacji i opłat.
Obecnie nie działa już zasada: najtaniej jest w banku internetowym. Najtańsze konto w VW Bank Direct to wydatek 5 zł miesięcznie, a przelew na obcy rachunek w mBanku kosztuje 0,50 zł.
Nie warto też ulegać reklamom. Zdarza się bowiem, że preferencyjne warunki są jedynie lepem na nowych klientów.
Niedawno BPH nawoływał klientów do zmiany banku. Do skorzystania ze swoich usług zachęcał między innymi kontem bez opłat. Idea była słuszna - w końcu po co płacić, skoro gdzie indziej można mieć to za darmo? - Po dokładnym przejrzeniu warunków zakończonej już promocji okazuje się jednak, że konto rzeczywiście prowadzone jest bez opłat, ale przez 12 miesięcy, i to po zadeklarowaniu regularnych wpływów - tłumaczy Krzysztof Olszewski.
W pułapce kart
Największe możliwości zminimalizowania kosztów, a więc pośrednio oszczędności, mają kredytobiorcy, i to niezależnie od tego, czy dokonują ratalnych zakupów, wzięli kredyt hipoteczny, czy zadłużają się na kartach kredytowych.
Niewątpliwie jednym z najdroższych sposobów pozyskiwania gotówki jest ten ostatni sposób. Wiele osób zdaje sobie wprawdzie z tego sprawę i planuje terminowe spłacanie zadłużenia, jednak nie zawsze to się im udaje. Można oczywiście zamienić kartę o wyższym oprocentowaniu na tańszą, ale nie jest to najbardziej opłacalne rozwiązanie.
- Kilka miesięcy temu Raiffeisen Bank Polska rzucił rękawicę Citibankowi, kusząc klientów o połowę niższym oprocentowaniem. Podobnie postępują także inne banki. Oferty takie są skierowane do osób, które wpadły w „karcianą” pułapkę - podkreśla Maciej Kossowski. - Przeniesienie limitu karty z banku, w którym oprocentowanie kredytu jest na poziomie 30 proc., do banku, który oferuje np. 10 proc. przez pierwsze pół roku, a potem stawkę 20 proc., jest nieracjonalne - uważa Maciej Kossowski. Jego zdaniem, znacznie lepszym wyjściem jest wykorzystanie kredytu konsolidacyjnego lub taniego, najlepiej branego w promocji, kredytu odnawialnego.
- W wypadku kredytów odnawialnych typową strategią banków jest rezygnowanie z prowizji w ramach promocji. Jeśli dodatkowo mamy możliwość znacznej redukcji oprocentowania, wówczas taki transfer jest opłacalny. W Pekao SA limit w koncie kosztuje 19,25 proc., w mBanku 9,95 proc. Różnice są więc spore - podkreśla doradca.
Warto więc uciec od długu w karcie, zwłaszcza że formalności z uzyskaniem kredytu są podobne do tych w wypadku kart, oprocentowanie może być dwukrotnie, a nawet trzykrotnie niższe, a kredyt można wykorzystać również na zakupy gotówkowe bez dodatkowej prowizji.
W wypadku spłat terminowych warto też wykorzystać okresowe promocje. - Większość banków oferuje karty za darmo przez pierwszy rok, ale kilka, np. BPH, zapewnia, że będą one bezpłatne, o ile będziemy z nich aktywnie korzystać. To ostatnie rozwiązanie wydaje się najciekawsze – uważa Maciej Kossowski.
Kredyt bez wierności
Największej mobilności wymaga zmiana banku w wypadku kredytów długoterminowych, ale gra jest warta świeczki.
- Zaciągnięcie długoterminowego kredytu hipotecznego wcale nie oznacza, że przez kilkanaście lat będziemy musieli godzić się na warunki stawiane przez bank, z którym podpisaliśmy umowę - mówi Krzysztof Olszewski. - Oprocentowanie kredytów udzielanych kilka lat temu może się różnić od obecnych ofert nawet o kilka punktów procentowych. Wysoko oprocentowany kredyt warto więc spłacić kredytem refinansowym. Oczywiście przed podjęciem takiej decyzji należy sprawdzić, czy taka operacja się opłaci. - W ostateczności zawsze można próbować wynegocjować lepsze warunki w banku, w którym wzięliśmy kredyt - radzi Krzysztof Olszewski. Jest też możliwość zaciągnięcia kredytu refinansowego na dłuższy okres, co pozwala na obniżenie wysokości raty.
Ciekawym i niedrogim rozwiązaniem jest otwarcie kredytowej linii hipotecznej. Na razie oferują ją trzy banki: Multibank, Pekao SA i ING Bank Śląski. Ale tylko w tym ostatnim można spłacać przez pięć lat same odsetki.
Obniżeniu kosztów finansowania kilku zobowiązań służą też kredyty konsolidacyjne. Zamiast kilku rat płacimy jedną, która ze względu na dłuższy czas kredytowania i niższe oprocentowanie jest znacznie mniejsza od sumy wcześniejszych. Dla wielu osób przeszkodą w jego pozyskaniu było wymagane na ogół zabezpieczenie hipoteką. Od sierpnia tego roku można jednak skorzystać z oferty GE Money Bank.
Wybranie najlepszej oferty jest wprawdzie czasochłonne, ale też bardzo efektywne. - A kiedy już spośród coraz większej liczby ofert finansowych wybierzemy te, które najlepiej spełniają nasze oczekiwania, niewykluczone, że kolejne zmiany nie będą już potrzebne. Oczywiście do momentu, kiedy konkurencja nie zaproponuje lepszej oferty - śmieje się Krzysztof Olszewski i poważnie przestrzega, aby nie gonić za nowościami za wszelką cenę.
Czysty zysk
| Dotychczasowy kredyt | Refinansowanie |
| PKO BP | Bank Millennium |
| kredyt zaciągnięty w 2001 r. na 20 lat; 38 tys. euro | kredyt w CHF na 16 lat |
| pozostało do spłaty 30 tys. euro oproc. 7,12% euro | oproc. 2,10% CHF |
| wysokość raty 1054 zł | wysokość raty 740 zł |
| wysokość odsetek 81,7 tys. zł | wysokość odsetek 21,4 tys. zł |
| PKO BP | BZ WBK |
| kredyt zaciągnięty w 2004 r., na 30 lat, 300 tys. zł | kredyt w zł na 25 lat |
| pozostało do spłaty 287 tys. zł oproc. 7,24% zł | oproc. 5,61%* zł |
| wysokość raty 2120 zł | wysokość raty 1833 zł |
| wysokość odsetek 310,9 tys. zł | wysokość odsetek 230,1 tys. zł |
| Warto pamiętać, że zmniejszyło się ryzyko walutowe i dodatkową korzyścią może być zamiana złotych na franki szwajcarskie |   |
|   |   |
| PKO BP | Bank BPH |
| kredyt zaciągnięty w 2002 r. na 30 lat 250 tys. zł pozostało do spłaty 242 tys. zł | kredyt w CHF na 27 lat |
| oproc. 7,70% zł | oproc. 2,91% CHF |
| wysokość raty 1776 zł | wysokość raty 1079 zł |
| wysokość odsetek 333,5 tys. zł | wysokość odsetek 107,6 tys. zł |
*oprocentowanie zmienne po 1- lub 2-letnim okresie promocyjnym
Kredyt refinansowy zaciągany jest na taki okres, jaki pozostał do spłaty poprzedniego kredytu.
Źródło: Open Finance