Taki kurs, jaka wydajność

Taki kurs, jaka wydajność

Dodano:   /  Zmieniono: 
Głównym tematem komentarza będzie kurs walutowy i wyobrażenia polityków odnośnie do tego, jaki kurs walutowy jest najlepszy dla gospodarki. Zaczniemy jednak od ogólniejszej kwestii dynamizmu polskiej gospodarki. Jest to uzasadnione, gdyż uważa się, iż kondycja złotego może na nią wpływać. Proponuję więc się przyjrzeć najpierw dynamice PKB.
Wszyscy jak kania dżdżu czekają przyspieszenia tempa wzrostu PKB. I to przyspieszenie następuje, tylko powoli. Pierwsze szacunki PKB w III kw. br. potwierdzają tę ocenę. Według Ministerstwa Finansów, w III kw. br. wzrost PKB wyniósł 3,5 procent. Oczekuje się też, że w całym 2005 r. wzrost PKB nie przekroczy 3,3 procent. Zarówno instytucje publiczne (MF, NBP), jak i analitycy w sektorze bankowym oczekują przy tym dalszego wzrostu dynamiki PKB.
Trudno nie zgodzić się z tymi przewidywaniami - przynajmniej w odniesieniu do następnych 2-3 kwartałów. Nie o to jednak chodzi, czy PKB będzie rosnąć szybciej, lecz o to, o ile szybciej. A przewidywania w tym względzie są z kwartału na kwartał korygowane w dół.
Przyczyny tego stanu rzeczy są dobrze znane: przeregulowanie i zbiurokratyzowanie gospodarki wraz z nieodłączną w takich razach korupcją, a także wysokie podatki i przytłaczające wydatki publiczne. Wszystko to podnosi znacznie poziom niepewności w gospodarce, a to z kolei ogranicza silnie skłonność do inwestowania. Zmiany instytucjonalne jednak nie następują, co ogranicza dynamizm gospodarki. W efekcie naturalna stopa wzrostu gospodarczego, czyli przy istniejących ograniczeniach, jest u nas średnia. A tendencje w polityce wydają się zapowiadać, iż jest średnio i - niestety - będzie jeszcze słabiej...

Kiedy nie chce się wprowadzać zmian instytucjonalnych, a zwycięski obóz polityczny, czyli PiS, jest niepopularnym zmianom zdecydowanie niechętny, szuka się sposobów zastępczych. Takim sposobem jest ucieczka do przodu, czyli stymulacja makroekonomiczna. Stąd biorą się pouczenia ze strony premiera-desygnata, by Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopę referencyjną do poziomu 2,5-3,0 proc.; stąd też wynikają poszukiwania "kursu walutowego dobrego dla gospodarki". Czyli w domyśle takiego, który przyspieszyłby wzrost PKB.
W jaki sposób kurs mógłby sprzyjać wzrostowi gospodarczemu, tego premier-desygnat Kazimierz Marcinkiewicz nie wyjaśniał, wskazując na taki "dobry" kurs 4,10-4,20 zł za euro. Ale można domniemywać, że powinien sprzyjać polskiemu eksportowi. I tutaj nasuwają się dwie uwagi. Pierwsza, że premier-desygnat, gdy był jeszcze tylko kandydatem na premiera, już zdążył wejść w buty kolejnych wicepremierów ekonomicznych Leszka Millera, którzy też obwieszczali maluczkim z wyżyn swego stanowiska, jaki jest najlepszy kurs złotego względem głównych walut, euro i dolara.
Druga uwaga dotyczy meritum problemu. Ani Belka, Kołodko, czy Hausner wtedy, ani Marcinkiewicz teraz nie raczyli określić horyzontu czasowego dla preferowanego kursu. Tymczasem taka ocena już po kilku miesiącach może stracić jakikolwiek sens.
W gospodarce, w której wydajność w sektorze przemysłu przetwórczego (głównego eksportera) rośnie o 10 proc. rocznie, już po pół roku koszty produkcji są niższe o 5 proc. Przy założeniu ceteris paribus (wszystko inne pozostaje bez zmian) oznacza to, że granica opłacalności eksportu zmienia się również o 5 proc. I jeśli Kazimierz Marcinkiewicz uważa dziś, że najlepszy kurs dla eksporterów wynosi 4,10-4,20 zł za euro, to po pół roku ów najlepszy kurs powinien być o 5 proc. niższy, czyli wahać się w granicach 3,89-3,99 zł za euro. Poziom konkurencyjności cenowej eksportu będzie bowiem taki sam po pół roku przy kursie 3,89-3,99, jak przy kursie 4,10-4,20 dzisiaj.
To właśnie powyższa dynamika redukcji kosztów powoduje, iż pomimo głośnego biadolenia (głównie polityków zresztą), że silny złoty zabija eksport, ten ostatni rośnie w dwucyfrowym tempie już szósty rok.
I wreszcie jedna uwaga na zakończenie. Nawet gdyby taki czy inny kurs został uznany za najlepszy, pozostaje jeszcze drobna sprawa do załatwienia. Mianowicie doprowadzenie do takiego kursu i utrzymanie go na tym poziomie. Doświadczenie uczy, iż sukcesy w tym względzie w innych krajach są co najmniej
ograniczone...