Jedynym rezultatem proponowanych zmian będzie to, że młodym kobietom, zwłaszcza w wieku do 18-25 lat, będzie jeszcze trudniej znaleźć zatrudnienie niż obecnie. Bo jak świat światem nikt nigdy nie zmusił pracodawcy do zatrudniania osób, których zatrudniać on nie chce. Wymówka, umożliwiająca odrzucenie podania o pracę dziewczyny, która może w najbliższej przyszłości zajść w ciążę, zawsze się znajdzie. Brutalne, niemoralne - oczywiście, ale prawdziwe. Jak na ironię, w sejmowej debacie na te zagrożenia zwróciły uwagę Samoobrona i SLD. Zresztą, jak podała oenzetowska Międzynarodowa Organizacja Pracy, sytuacja kobiet na rynkach pracy w świecie poprawia się (choć do ideału bardzo daleko) - więcej znajduje pracę, otwiera własne firmy, zmniejszają się różnice w pensjach kobiet i mężczyzn. To wszystko następuje, mimo że na przeważającej części globu panie nie mają niemal żadnych prawnych gwarancji szczególnego traktowania ich w pracy.
Heroiczne wysiłki naszych posłów, by poprawić los pań, są więc walką z wiatrakami (decyzja o urodzeniu dziecka zawsze wymagała, wymaga i będzie wymagała poświęceń oraz radykalnych zmian, także finansowych, w życiu kobiety i całej rodziny), i co gorsze mogą okazać się niedźwiedzią przysługą, która przyczyni się do wzrostu dyskryminacji płciowej na rynku pracy.
Krzysztof Trębski