Juliusz Verne zasłynął między innymi dlatego, że w swoich książkach opisywał rzeczy, o których jemu współczesnym nawet się nie śniło, choćby łódź podwodną. W książkach Stanisława Lema takich odkryć jest znacznie więcej.
Lem przez całe swoje życie starał się przewidzieć jak nowe technologie zmienią świat. - Konfrontacja moich idealistycznych futurologicznych wyobrażeń z rzeczywistością trochę przypomina kraksę. Nie to powstało, co było moim marzeniem, ale to, co przewidywałem jako możliwe i co okazało się dochodowe, co można dobrze sprzedać. Nie to wzięliśmy z przyszłości, co było piękniejsze, sensowniejsze, bardziej ekscytujące, co mogło uczynić każdego z nas lepszym, ale to, co ludziom dysponującym pieniędzmi wydało się bardziej komercyjne, na co młodzież z wielkich agencji reklamowych miała lepsze marketingowe pomysły - powiedział Lem w jednym z wywiadów.
Rzeczywiście idee Lema były daleko niestandardowe. Przewidział nawet powstanie billboardów reklamowych w kosmosie. Bohater "Dzienników Gwiezdnych Ijon Tichy", wciąż narzekał że musi oglądać przez okno reklamy wódki "Galaktycznej Gorzkiej". Bohaterowie Lema wykazywali się daleko idącą błyskotliwością i autoironią. Jego twórczość doceniono w samym Hollywood - jego powieść Solaris zekranizowano kilka lat temu w gwiazdorskiej obsadzie.
Pisarzy, którzy potrafią odgadnąć przyszłość nie ma wielu. Brak Lema będzie na pewno widoczny.
Jan Piński