Konfident z wyboru

Konfident z wyboru

Kazimierz Koźniewski, wieloletni publicysta "Polityki", był jednym z najcenniejszych współpracowników UB i SB

Sławomir Cenckiewicz
Piotr Gontarczyk

Jestem zawsze lojalnym obywatelem, który nigdy nie oszukał państwa na grosz, nigdy kilometra nie przejechał bez biletu". Tak mówił w jednym z wywiadów publicysta tygodnika "Polityka" Kazimierz Koźniewski (1919-2005). To prawda, Koźniewski był lojalnym obywatelem PRL. Służył ludowej ojczyźnie od początku aż do ostatnich dni jej istnienia. Świadczy o tym jego oficjalna i nieoficjalna biografia. Jego biografia nie wskazywała na to, że będzie wyjątkowo gorliwym konfidentem.
Od lat 40. aż do 1989 r. Kazimierz Koźniewski współpracował z Departamentem III Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, Komitetu ds. Bezpieczeństwa Publicznego i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Na ogół posługiwał się pseudonimem 33, ale niektóre ze swoich doniesień lub raczej analiz i opracowań przekazywanych oficerom bezpieki sygnował pseudonimem Harcmistrz lub po prostu podpisywał imieniem i nazwiskiem. Przez lata współpracy z  bezpieką zmieniał się też agenturalny status Koźniewskiego. W różnych okresach bywał na przemian tajnym współpracownikiem, kontaktem operacyjnym, kontaktem poufnym, konsultantem SB.

Pęknięta biografia
Koźniewski był z wykształcenia polonistą. Od najmłodszych lat działał w harcerstwie. Był prozaikiem, publicystą, dziennikarzem, eseistą, reportażystą, autorem scenariuszy filmowych. Od 1939 r. był zaangażowany w działalność podziemia niepodległościowego. W latach 1939-1940 należał do Polskiej Ludowej Akcji Niepodległościowej, której był jednym z założycieli. Później przedostał się na Zachód. W latach 1940-1941 był żołnierzem Wojska Polskiego we Francji i  w Szkocji. W 1941 r. odbył swoją pierwszą misję do kraju jako kurier rządu polskiego na uchodźstwie. W sierpniu 1941 r., podczas wykonywania misji, został aresztowany w Budapeszcie, gdzie był więziony do 1943 r. Po opuszczeniu więzienia wrócił nielegalnie do kraju. W latach 1943-1945 pracował w Departamencie Informacji Delegatury Rządu RP na Kraj. Był współpracownikiem pism konspiracyjnych i członkiem dowództwa Szarych Szeregów.
Po wojnie, od 1947 r., Koźniewski był aktywnym członkiem warszawskiego oddziału Związku Literatów Polskich - w PRL opublikował 6 tys. artykułów i wydał 55 książek. Obracał się w kręgu znanych pisarzy i publicystów, takich jak Antoni Słonimski, Stanisław Cat-Mackiewicz, Melchior Wańkowicz, Paweł Jasienica, Stefan Kisielewski czy Leopold Tyrmand. Od 1957 r. aż do śmierci był na stałe związany z tygodnikiem "Polityka".
Nawet w czasach III Rzeczypospolitej pozostawał Koźniewski niewzruszonym obrońcą i adwokatem PRL. W wydanej w 1999 r. "Historii co tydzień" nazwał okres stalinizmu "drugą rundą polskiego pozytywizmu". Uzasadniał to, pisząc m.in.: "Tak zwany polski stalinizm - lata 1949-55 - to równocześnie ostre działania totalitarne, więzienie Gomułki i Spychalskiego, dalsze procesy i egzekucje wielu wyższych oficerów AK, ale też już pierwsze pozytywne rezultaty odbudowy kraju zniszczonego wojną. Bezpieczeństwo socjalne, tanie mieszkania, bezpłatna nauka, dostępność książek. W skali odczuwania masowego pozytywy zaczynają przeważać nad zbrodniami popełnianymi na jednostkach czy na grupach".

Agent Harcmistrz
W archiwum Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie zachowało się pięć obszernych (kilkaset stron dokumentów w każdej) teczek roboczych (teczek pracy) tajnego współpracownika 33. Brakuje natomiast tzw. teczki personalnej, w której archiwizowano pisemne zobowiązanie do współpracy, pokwitowania odbioru pieniędzy, ankietę i okresowe oceny pracy tajnego współpracownika przez prowadzących go oficerów. Teczki robocze pozwalają jednak dość szczegółowo opisać historię współpracy Koźniewskiego z bezpieką. Ze zgromadzonych w nich materiałów wynika, że od lat 60. do końca PRL oficerami prowadzącymi agenta 33 byli kolejno: ppłk Tadeusz Chlebicki (były oficer Departamentu X MBP, starszy inspektor Wydziału IV Departamentu III), płk Henryk Walczyński (naczelnik Wydziału IV Departamentu III), a od lat 70. mjr Krzysztof Majchrowski (późniejszy generał i dyrektor Departamentu III MSW/Departamentu Ochrony Konstytucyjnego Porządku Państwa MSW). Z efektami pracy 33 zapoznawali się nawet partyjni notable, m.in. Stanisław Kania i Jerzy Łukaszewicz, którym Majchrowski przekazywał analizy sporządzone przez swojego agenta.
Zachowana dokumentacja pozwala stwierdzić, że Koźniewski był uważany za jednego z najcenniejszych agentów bezpieki w środowisku literatów. Pracował zgodnie z wytycznymi oficerów prowadzących, bronił się przed dekonspiracją, rejestrował wszystkie wydarzenia mogące zainteresować UB/SB, pisał donosy, wymieniając siebie w trzeciej osobie. W charakterystyce sporządzonej przez mjr. Majchrowskiego we wrześniu 1974 r. czytamy: "Kontakt operacyjny ps. Č33Ç jest z zawodu literatem. Poza własną twórczością znajdującą odbicie w napisanych i opublikowanych pozycjach książkowych jest zatrudniony na stanowisku redaktora w jednym z czasopism kulturalnych. Został zorganizowany w 1957 r. (poprzednio był tajnym współpracownikiem) i od tej pory systematycznie wykorzystywany do rozpracowania negatywnych napięć i politycznych zjawisk w środowisku literackim oraz styku literatów z ośrodkami antykomunistycznymi na Zachodzie. Posiada znaczne możliwości operacyjne, udzielając wartościowych informacji. Jest systematycznie wynagradzany pieniężnie. Spotkania odbywane są w M[iekszaniu] K[onspiracyjnym] ps. ČRzekaÇ".
Koźniewski był niejako agentem nowego typu. Posługując się terminologią SB, był tzw. źródłem manewrowym, a zarazem ofensywnym. To znaczy, że nie był przypisany ani do swojego macierzystego środowiska (harcerzy i literatów), ani nawet do miejsca zamieszkania. Używano go więc nie tylko do inwigilacji środowiska warszawskich literatów i byłych członków Szarych Szeregów (od tego zaczynał), ale również dziennikarzy ("Polityki", "Tygodnika Warszawskiego" czy "Tygodnika Powszechnego"), kombatantów (m.in. żołnierzy AK), ludzi nauki (np. Kazimierza Kumanieckiego), Kościoła katolickiego (m.in. księży związanych z redakcją "Tygodnika Warszawskiego" i "Tygodnika Powszechnego"), opozycji (np. Jana Józefa Lipskiego), a nawet polskiej emigracji (paryskiej "Kultury" czy emigracji pomarcowej), co od czasu do czasu wiązało się z przerzucaniem agenta za granicę.

Na odcinku reakcyjnej emigracji
Udział Koźniewskiego w rozpracowywaniu emigracji jest jednym z najciekawszych wątków w jego agenturalnej działalności. Bodaj pierwsze zadanie, jakie zlecono agentowi 33 "na odcinku reakcyjnej emigracji", wiązało się z jego pobytem w Cannes, gdzie wiosną 1954 r. odbierał wyróżnienie za ekranizację powieści "Piątka z ulicy Barskiej" w reżyserii Aleksandra Forda. W czasie ponadmiesięcznego pobytu we Francji Koźniewski przez swoich znajomych z okresu wojennego (Tadeusza Ładę i Wandę Drzewiecką) poznał m.in. Józefa Czapskiego, Jerzego Giedroycia, Zofię i Zygmunta Hertzów. We wstępnym sprawozdaniu z pobytu we Francji pisał: "Rozmowy i kontakty pozwoliły mi zebrać ciekawy materiał ogólno-polityczny, który przekażę w sprawozdaniach szczegółowych. Sądzę, że moje spotkania wywołały w tamtejszym środowisku dużą sensację i ich echa będą niemałe. Mam wrażenie, że jakieś (nie wiem dokładnie jakie) koła polityczne emigracji zwróciły na mnie swą uwagę, ale że robiły to bardzo dyskretnie i ostrożnie, używając w celu pani Drzewieckiej i ludzi z ČKulturyÇ przede wszystkim".

Opiekun Wańkowicza
W połowie lat 50. Koźniewski brał czynny udział w jednej z największych operacji bezpieki, wymierzonej w środowiska polskiej emigracji - w tzw. drugiej kampanii reemigracyjnej. W ostatnich dniach lipca 1955 r. razem z pięćdziesięcioma intelektualistami Koźniewski podpisał apel wzywający emigrantów do powrotu. "Dla wszystkich, którzy wrócą, otwierają się perspektywy doskonalenia swych kwalifikacji, perspektywy rozjaśnione rozwijającym się nieustannie ekonomicznym i kulturalnym życiem naszej Ojczyzny. Wracajcie więc, a będziecie powitani gorąco przez Waszych bliskich - życzliwie przez całe społeczeństwo. Wracajcie. Droga powrotu do Ojczyzny stoi przed Wami otworem" - czytamy w apelu, którego treść i lista sygnatariuszy były uzgodnione z bezpieką.
Agent 33 odpowiadał wówczas m.in. za kontakty z Melchiorem Wańkowiczem, z którym korespondował, przekazując treść listów oficerowi prowadzącemu. Miał za zadanie wpłynąć na pisarza, by ten zaczął publikować w kraju, odwiedził Polskę, a później osiadł w niej na stałe. Wiosną 1956 r. Wańkowicz korespondował z Koźniewskim w sprawie wydania w kraju skrótu książki o bitwie pod Monte Cassino. Koźniewski miał zostać jej redaktorem w imieniu wydawnictwa Ministerstwa Obrony Narodowej. Z pilotowanej przez bezpiekę korespondencji wynika, że za namową Koźniewskiego Wańkowicz zgodził się na usunięcie z książki wszelkich akcentów antysowieckich.
Po powrocie Wańkowicza do Polski agent 33 rozpracowywał pisarza, narzekając, że "unika on omawiania kompleksów zasadniczych, takich jak sprawa AK, Powstania, Rosji - postępując rozsądnie, gdyż wie, że w tych sprawach musiałby poróżnić się z rządem, czego nie chce". Kiedy w 1964 r. 72-letni Wańkowicz został aresztowany "pod zarzutem przekazania za granicę opracowanych materiałów szkalujących Polskę Ludową", w czasie rozprawy sądowej to Koźniewski obciążył go, ujawniając, że w 1963 r. spotkał się w Wiedniu z pracownikiem RWE Tadeuszem Nowakowskim.

Demaskator Cata-Mackiewicza
Koźniewski był dla SB źródłem analitycznym. We współpracy z bezpieką wykorzystywał m.in. swój talent literacki, erudycję i doskonałą pamięć. Pozwoliło to na przykład zidentyfikować w 1964 r. na potrzeby SB Stanisława Cata-Mackiewicza, który publikował na łamach paryskiej "Kultury" pod pseudonimem Gaston de Cerizay. W donosie z 27 października 1964 r. agent 33 skonfrontował styl i argumentację tekstu Gastona de Cerizay z prywatnymi i publicznymi wypowiedziami Mackiewicza w tym czasie. W części poświęconej tzw. zależnościom merytorycznym agent pisał m.in.: "1) atak na Iwaszkiewicza za artykuł w ČTwórczościÇ - słowo: czołobitność Iwaszkiewicza - niemal dosłownie użyte zwroty z przemówienia Cata wygłoszonego na styczniowym plenum ZLP. Użycie w tym - charakterystyczne dla prozy Cata - słów rosyjskich np. ČprorwałoÇ. 2) Pochwała Wilhelmiego jako redaktora, w przeciwstawieniu do Gottesmana. Pochwała zupełnie wyjątkowa w środowisku pisarskim. Taką identyczną pochwałę wygłosił Cat do Koźniewskiego w rozmowie 1 maja 1964 roku, kiedy Koźniewski był u Cata. [É] 9) Kurtuazja, z jaką autor w ČKulturzeÇ potraktował przemówienie Koźniewskiego z czerwca - które wywołało przecież takie zastrzeżenia w tym środowisku właśnie - może mieć źródło w pewnej przyjaźni, jaką Cat żywi dla Koźniewskiego, inaczej by nie darowałÉ".
"Manewrowość" i "ofensywność" konfidenta 33 pozwala nam spojrzeć na działalność agenturalną Koźniewskiego z wielu stron. Liczba osób i środowisk, na które donosił w ciągu prawie pięćdziesięciu lat współpracy z bezpieką, liczba poruszonych w raportach wątków i zdarzeń oraz analityczność dostarczanych informacji, sprawiają, że mamy do czynienia z agentem wielowymiarowym. Koźniewski w środowisku "Polityki" był postacią wpływową. Nie tylko donosił na redakcyjnych kolegów, ale miał również wpływ na linię pisma stojącego dziś w pierwszym szeregu frontu antylustracyjnego. Przypomnijmy, że jako agent zidentyfikowany został również Andrzej Garlicki, kolejna podpora "Polityki".
Okładka tygodnika WPROST: 24/2006
Więcej możesz przeczytać w 24/2006 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 4
  • MAGP IP
    dobry tekst. pojawią się kiedyś jeszcze takie we Wprost?
    • cezar IP
      E, głupoty gadacie.
      • druhu IP
        Dlaczego ZHP nie odcięło się od tego gościa
        • dejavu IP
          Wierzyć się nie chce,że ten potwór \"wychowywał\"młodziez.