Przedwakacyjny problem w polskich szkołach. MEN ma powód do namysłu

Przedwakacyjny problem w polskich szkołach. MEN ma powód do namysłu

Dodano: 
Barbara Nowacka
Barbara Nowacka Źródło: PAP / Maciej Kulczyński
W czerwcu szkoły pustoszeją, a rodzice usprawiedliwiają dzieci, zwracając uwagę na zdecydowanie luźniejszy charakter lekcji. MEN wskazuje, jaka jest skala zjawiska.

Do końca roku szkolnego pozostało zaledwie kilka dni. Wakacje oficjalnie rozpoczną się 27 czerwca. W ostatnich tygodniach sporo mówiło się o tym, że szkoły w czerwcu pustoszeją, bo rodzice decydują się na wcześniejsze wyjazdy z dziećmi. Wszystko po to, aby uniknąć tłumów w najpopularniejszych destynacjach, a także skorzystać z bardziej atrakcyjnych ofert niż te w centrum sezonu wakacyjnego.

Uczniowie na „wagarach” z rodzicami. Szefowa MEN reaguje

– To jest przesadzona medialnie opinia, prawdopodobnie perspektywa wielkomiejska, gdzie faktycznie niektórzy rodzice decydują się na wcześniejszy wyjazd, a potem zaczyna się kolejna rytualna imba, czyli: „trzy miesiące wakacji, za długo, co my mamy zrobić ze swoimi dziećmi” – mówiła Barbara Nowacka na antenie RMF FM.

Szefowa MEN podkreśliła również, że zaproponowano szkołom, aby w czerwcu zorganizowały tydzień bezpieczeństwa. – Przed młodzieżą, przed dziećmi są wakacje, więc dobrze, żeby się dowiedzieli, jak bezpiecznie poruszać się na drodze, jak zachować się w sytuacjach kryzysowych – wskazywała minister edukacji.

MEN ma nowy-stary problem? Rodzice grzmią: Już nic ciekawego się nie dzieje

Głos w sprawie zabrali także rodzice. – Pracuję zdalnie, córkę wożę do szkoły 11 km. Jednak już dziś została ze mną w domu. Stwierdziłam, że szkoda zachodu. W szkole już nic ciekawego się nie dzieje, lekcje są luźniejsze, a dla mnie to duże ułatwienie. Mogę na spokojnie pracować, nie muszę jeździć w tę i z powrotem – mówiła w rozmowie z portalem edziecko.pl pani Marcelina, której córka chodzi do trzeciej klasy szkoły podstawowej.

W podobnym tonie wypowiada się także mieszkanka Warszawy, której bratanica jest w drugiej klasie liceum. – Powiedziała, że już nie chodzi do szkoły. Rada pedagogiczna była, oceny ma wystawione i, jak stwierdziła, na tym koniec. Zapytałam ją o frekwencję i nagrody, które zawsze za nią dostawała. Usłyszałam, że już teraz poszła po rozum do głowy i dla książki o parkach nie ma zamiaru chodzić na dwie, trzy godziny do szkoły – mówiła.

Czytaj też:
Coraz więcej obaw o dzieci. Dla MEN to duży i niewygodny problem
Czytaj też:
Szefowa MEN reaguje na aferę ws. głośnej akcji. „Kompletnie zastępcza dyskusja”

Źródło: WPROST.pl / edziecko.pl