Coraz głośniej mówi się o zjawisku tzw. wakacji przed wakacjami w polskich szkołach. Sprowadza się do tego, że placówki edukacyjne pustoszeją w czerwcu, ponieważ rodzice wraz z dziećmi wybierają się na wcześniejsze wyjazdy.
Uczniowie na „wagarach” z rodzicami. Szefowa MEN o „rytualnej imbie”
Do sprawy odniosła się minister edukacji narodowej. – To jest przesadzona medialnie opinia, prawdopodobnie perspektywa wielkomiejska, gdzie faktycznie niektórzy rodzice decydują się na wcześniejszy wyjazd, a potem zaczyna się kolejna rytualna imba, czyli: „trzy miesiące wakacji, za długo, co my mamy zrobić ze swoimi dziećmi” – mówiła Barbara Nowacka na antenie RMF FM.
Na uwagę dziennikarza, że w ostatnich tygodniach roku szkolnego lekcje mają znacznie luźniejszy charakter, a uczniowie w czasie ich trwania oglądają filmy i rozmawiają, odparła: „Rozmawiają, nie gapią się w telefon, tylko rozmawiają”.
– Dla uczniów to też jest wartość. Zaproponowaliśmy też szkołom tydzień bezpieczeństwa: do wyboru teraz, w czerwcu, w którym tygodniu chcą go zrealizować. Przed młodzieżą, przed dziećmi są wakacje, więc dobrze, żeby się dowiedzieli, jak bezpiecznie poruszać się na drodze, jak zachować się w sytuacjach kryzysowych – wymieniała szefowa MEN.
Frekwencja problemem polskiej szkoły? Nowacka: Duże wyzwanie
Barbara Nowacka powiedziała też, że kwestia frekwencji uczniów jest „dużym wyzwaniem”. Przypomniała, że MEN proponowało wprowadzenie bardziej restrykcyjnych rozwiązań dotyczących tej sprawy, ale „w ramach konsultacji zostały wycofane”.
– Żałuję tego, bo wiem, że to też jest dobry moment, żeby powiedzieć, że szkoła uczy pewnego porządku i dyscypliny. W dorosłym życiu zwolnień od pracy, od obowiązków, od rodzica się nie dostaje – podkreśliła minister edukacji narodowej.
Czytaj też:
MEN szykuje rewolucję w polskiej szkole. Lubnauer dla „Wprost”: To będzie najgorętszy okresCzytaj też:
MEN szuka recepty na pęczniejący problem w szkołach. „Do tego zachęcamy”
