Nieżyciowe studia?

Nieżyciowe studia?

Dodano:   /  Zmieniono: 2
fot. photos.com
Czym jest studiowanie i co ma na celu? Czy obecnie studiuje się, aby rozwijać zainteresowania czy raczej dla zdobycia papierka niezbędnego do rozpoczęcia kariery zawodowej? Niektórzy decydują się na medycynę, prawo lub biotechnologię. Wybierają te kierunki ze względu na predyspozycje oraz świadomość pewnej przyszłości. Nauczycieli, lekarzy, inżynierów podobno nigdy nie jest za wielu. Czy podobnie jest w przypadku kulturoznawców, teologów i psychologów?
- Dokonując wyboru muzykologii kierowałem się pasją. Muzyka była nią od dzieciństwa. Odkąd tylko pamiętam byłem od niej uzależniony – wyznaje Krzysztof, student muzykologii na Uniwersytecie Warszawskim. Twierdzi, że jeśli studia całkowicie go zafascynują, chciałby zająć się organizowaniem życia muzycznego, czyli m.in. organizacją różnych festiwali.

– Muzykolodzy najczęściej zostają nauczycielami muzyki, krytykami muzycznymi. Prowadzą badania, pracują w radiu lub zajmują się produkcją muzyczną. W wielu przypadkach zawód ten nie jest dobrze płatny. Sądzę jednak, że dla człowieka, który działa z pasją, nie ma to zbyt dużego znaczenia – dodaje Krzysztof.

Podobnie uważa Ania, studentka filozofii na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. – Każdy powinien robić to, co lubi, dlatego dla każdego praktycznym kierunkiem może być zupełnie coś innego – mówi. Po dwóch latach studiowania polonistyki na UW zdecydowała się na rozpoczęcie drugiego kierunku. Jak twierdzi, wybrała filozofię, gdyż pomoże jej odpowiedzieć na najważniejsze pytania dotyczące całego wszechświata. – Oba kierunki się uzupełniają. Dzięki nim zgłębiam wiedzę humanistyczną. Poza tym kierunek ten staje się coraz bardziej szanowany, doceniany przez innych. Może być „użyteczny" w różnych zawodach. Znam wielu dziennikarzy, którzy skończyli ten wydział i w swojej pracy korzystają z wiedzy zdobytej podczas studiów – tłumaczy. 

Nieżyciowe kierunki

Od jakiegoś czasu niektóre kierunki określa się jako „nieżyciowe", czyli innymi słowy nudne, niepraktyczne, niezbyt popularne. Podjęcie ich nie jest prestiżowe. Kierunkami uznawanymi przez większość osób za „nieżyciowe” są przede wszystkim te humanistyczne m.in. teologia, filozofia, kulturoznawstwo, kierunki artystyczne i „niszowe” filologie (bohemistyka, iranistyka), jak również niektóre ścisłe takie jak: technologia drewna czy geologia. – Jeśli przez ten termin rozumiemy kierunki nietypowe lub niegwarantujące bardzo dobrze płatnego zawodu, to jednym z nich na pewno jest muzykologia – wyjaśnia Krzysztof. Warto jednak zastanowić się czy faktyczne tak musi być. – Dla mnie nie ma kierunków nieżyciowych. Skoro można się czegoś uczyć, to ma to jakiś sens – twierdzi Kamil, student psychologii w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej. Podobnego zdania jest Ania: – Uważam, że każdy kierunek jest życiowy, o ile w ogóle można użyć takiego określenia. Bo co takiego ma ono oznaczać? Opłacalność? Czy chodzi tylko o to, żeby człowiek zaspokajał swoje potrzeby finansowe – pyta.

Wielość możliwości

Studia niepopularne, a raczej popularne w wąskich kręgach, podobno nie dają na zatrudnienie w zawodzie. Albo zarobki są bardzo niskie. Jednak chętnych na kulturoznawstwo, teatrologię czy psychologię wciąż nie brakuje. Wielu wydaje się, że kierunki te powstają, by uczelnie uzyskały wyższy poziom w pewnej klasyfikacji, zajęły lepszą pozycję w rankingu lub mogły otworzyć nowy wydział. W rzeczywistości jednak studenci decydujący się na teologię czy indologię prężnie działają, aby cały czas rozwijać się w swojej dziedzinie.

Przykładem aktywnej studentki rzekomo „nieżyciowej" teatrologii jest Kasia. – Ostatnio rzadko pojawiam się na Akademii Teatralnej, ponieważ bardzo dużo pracuję. Działam przy projektach artystycznych, spektaklach w studiu teatralnym „Koło”. Niedawno byłam ze znajomymi na objazdówce po Polsce z jednym z naszych przedstawień – opowiada. Właśnie ze względu na możliwość indywidualnego rozwoju Kasia lubi te studia.  Również Kamil jest zadowolony ze swojego wyboru. – Podoba mi się, że poznaję ludzką psychikę oraz odpowiedzi na pytania, które ludzie zadają sobie na co dzień. Oboje zapewniają, że wiedza zdobyta podczas studiów może być wykorzystana na wiele sposobów. Kamil myśli nad pracą PR-owca lub rzecznika jakiejś firmy. – Studia psychologiczne się do tego przydają, bo są to zawody oparte na kontakcie z ludźmi. Dla Kasi teatrologia, która nie daje konkretnego zawodu, otwiera wiele drzwi. – To studia ogólnorozwojowe. Tylko od ciebie zależy co z nich wyniesiesz i którą drogą pójdziesz – wyjaśnia. Po teatrologii zdobędzie tytuł magistra sztuki, który jest bardzo ogólny. Z jednej strony może być krytykiem teatralnym, historykiem sztuki lub producentem. Z drugiej zaś studia te należałoby wzbogacić innym kierunkiem, specjalistycznym kursem czy studiami podyplomowymi. Z satysfakcją wyznaje, że ten kierunek w żaden sposób nikogo nie ogranicza. – Wszystko zależy wyłącznie od twoich zainteresowań, umiejętności i zapału.

Monika J. Chojnacka





 2

Czytaj także