M.in. na tym modelu badano przyczyny katastrofy smoleńskiej. Poseł publikuje zdjęcie

M.in. na tym modelu badano przyczyny katastrofy smoleńskiej. Poseł publikuje zdjęcie

Model TU-154M
Model TU-154M / Źródło: Twitter / @CTomczyk
W poniedziałek 12 czerwca posłowie Platformy Obywatelskiej udali się do Wojskowej Akademii Technicznej, by tam zapoznać się z wynikami badań nad katastrofą smoleńską. Cezary Tomczyk na Twitterze opublikował zdjęcie modelu samolotu, na którym mieli pracować eksperci.

Marcin Kierwiński, Cezary Tomczyk, Czesław Mroczek i Joanna Kluzik-Rostkowska w poniedziałek udali się do WAT, by poznać wyniki badań, na podstawie których przygotowana została prezentacja z okazji 7. rocznicy katastrofy Tu-154M pod Smoleńskiem.

– Chcielibyśmy bardzo zapoznać się z badaniami, które państwo jako WAT przeprowadzaliście na potrzeby podkomisji pana ministra Macierewicza – oznajmił pracownikom WAT Marcin Kierwiński. – Wiemy, że te wyniki zostały wykorzystane w filmie podkomisji i wiemy też, że w jakimś zakresie zostały zmanipulowane, wiec chcielibyśmy z państwem porozmawiać o tych badaniach, poznać te badania, ale przede wszystkim chcielibyśmy namówić państwa do upublicznienia tych badań – mówił poseł. Jak zaznaczył, badania są wykonywane na zlecenie MON za publiczne pieniądze, więc „warto, by wszyscy Polacy mogli się dowiedzieć, co w tych badaniach jest”.

Cezary Tomczyk opublikował na Twitterze zdjęcie modelu samolotu. „Na tym modelu samolotu o takiej skali (1:50) TU-154M WAT przeprowadzał badania” – poinformował.

Czytaj także

 2
  • zmanipulowany i to prostacko został przez WSI24.
    gdyby po oberwaniu końcówki nikt nim nie sterował, to by się obrócił o 180 stopni.
    piloci podobno coś chcieli przeciwdziałać, ale nic to nie dało, i się wziął i obrócił.
    taki przekaz wtłoczono moronom do łbów.

    natomiast dlaczego Tutka odchodząca pod kątem natarcia10 stopni, co skutkowało zmniejszeniem powierzchni nośnej tylko o 10% miała stracic sterowność, za cholerę nie wytłumaczono, bo niby jak.
    dodając ostatnią wypowiedź Morozowa z MAK-u o płonącym i rozpadającym się silniku radziłbym PÓłgłówkom nie zabierać głosu.
    • Użyli by drugi egzemplarz tutki (pewnie pójdzie na żyletki) i zdalnym sterowaniem ustawić te same parametry i kąt uderzenia o przeszkodzę i by się okazało, czy sytuacja jest bez wyjścia.

      Czytaj także