Radny PiS chce zdekomunizować ulicę Lennona? Jest komentarz samorządowca

Radny PiS chce zdekomunizować ulicę Lennona? Jest komentarz samorządowca

The Beatles
The Beatles Źródło:Newspix.pl / fot. ZUMA
„Imagine” Johna Lennona to manifest komunistyczny? Takich treści miał się dopatrzeć stołeczny radny PiS, który miał zaproponować zdekomunizownie ulicy imienia muzyka.

Od kilku dni w stolicy trwa debata na temat dekomunizacji ulic w stolicy. Wojewoda mazowiecki Zbigniew Sipiera przedstawił listę ulic w Warszawie, które będą podlegać dekomunizacji. W sumie zmiany mają objąć około 50 ulic w całej stolicy. Jedna z największych zmian dotyczy znajdującej się w Śródmieściu al. Armii Ludowej, która zamieni się w ulicę Lecha Kaczyńskiego. Decyzja nie została jeszcze przyjęta przez Radę Warszawy. Okazuje się, że oprócz postaci faktycznie związanych z komunizmem, zmienione mogą zostać również nazwy ulic, którym patronują artyści.

Podczas posiedzenia komisji nazewnictwa Rady Warszawy radny Prawa i Sprawiedliwości Filip Frąckowiak miał wpaść na zaskakujący pomysł. Samorządowiec miał zaproponować, że zdekomunizowana powinna zostać również ulica Johna Lennona znajdująca się na stołecznym Jazdowie. Czym naraził się radnemu PiS ex-Beatles? Otóż stołeczny radny miał się dopatrzeć się w hicie Lennona „Imagine” treści nawiązujących do komunizmu. „Wyobraź sobie, że nie ma majątków (...) nie ma chciwości i głodu, a ludzie tworzą wspólnotę” – śpiewa muzyk. To właśnie m.in. te słowa miały zostać uznane przez samorządowca za rodzaj manifestu komunistycznego.

Dzień później Frąckowiak wydał oświadczenie, w którym podkreślił, że „nigdy nie chciał dekomunizować ulicy Lennona, a jego wypowiedź podczas posiedzenia komisji nie była konsultowana z władzami klubu”. Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, Frąckowiak miał być również przeciwny nadaniu imienia Tadeusza Mazowieckiego parkowi znajdującego się w pobliżu Myśliwieckiej i Trasy Łazienkowskiej. Radny PiS podkreślił, że rząd Mazowieckiego przez trzy miesiące przetrzymywał więźniów politycznych, w tym również jego ojca. Frąckowiak dodał, że w dużej mierze za ten fakt odpowiada gen. Kiszczak.

Źródło: Gazeta Wyborcza