Monika Miller poprosiła dziadka, żeby umówił ją z synem Gowina. Jaka była reakcja polityka?

Monika Miller poprosiła dziadka, żeby umówił ją z synem Gowina. Jaka była reakcja polityka?

Monika Miller gościła w programie „Koło Plotka”, gdzie zaproszone gwiazdy zmierzyć się muszą z wylosowaną przez siebie kategorią. Jedną z nich było „wyzwanie”, aby wnuczka Leszka Millera zadzwoniła do dziadka i poprosiła, aby umówił ją z synem Jarosława Gowina.

Galeria:
Monika Miller, wnuczka Leszka Millera

– Cześć dziadek. Tak sobie myślałam ostatnio, czy byłaby możliwość, żebyś umówił mnie z synem Jarosława Gowina? – zapytała Monika Miller w rozmowie ze swoim dziadkiem.

– Z kim? Dlaczego akurat z synem Jarosława Gowina? – zapytał zmieszany Leszek Miller.

Monika Miller zapewniła wtedy, że syn Gowina okazał się "bardzo fajną osobą". Jej dziadek nie dawał jednak za wygraną. – A czy ty się z nim w ogóle widziałaś? Widziałaś go na pewno? Podrywał cię? – pytał Miller. – Ja znam ojca, nie znam młodego Gowina. On się zapyta, czy wyście się poznali. Ja to muszę wiedzieć, Monia. Fajny z niego chłopak? – nie dawał za wygraną Miller. – Wiesz, ja mogę zadzwonić do jego ojca jutro, on się na pewno ciężko zdziwi. Zapytam się, czy może mi dać telefon swojego syna, bo moja wnuczka chce do niego zadzwonić. Tak może być? – pytał Miller. Monika Miller zgodziła się na tę wersję.

Czytaj także

 7
  • Patologia
    •  
      ona wygląda jakby z kryminału wyszła, strasznie się oszpeciła na całe życia a z wiekiem będzie coraz gorzej, skończy zbierając opłaty w miejskim szalecie bo w żadnym innym miejscu pracy nie znajdzie
      • Kolejny breaking news? Prosto z Wirtualnych Parówek na łamy Wyprostu. A co ta panienka ma w nisie? Kółko jak krowa? Po co? Żeby w ziemi nie ryła czy żeby ją koledzy na sznurku wodzili?
        •  
          He he' jak te Tvn'y i POlsaty na siłę chcą zrobić z tej wnuczki "gwiazde" ... Ale nePOtyzm. Ps. A ten zaczep na smycz dobrze trzyma?
          • Mam równie ważną wiadomość.
            Wczoraj na imieninach mojego teścia wujo Kazek pierdnął tak głośno, że z kuchni przybiegła wystraszona teściowa, bo myślała, że donica z rododendronem spadła ze stołka.