Wkrótce wystartuje mapa pedofilii w polskim Kościele. Jak będzie wyglądać?

Wkrótce wystartuje mapa pedofilii w polskim Kościele. Jak będzie wyglądać?

ksiądz (fot. mariangarai/fotolia.pl)
Dziennik „Rzeczpospolita” donosi w czwartek, że powstaje interaktywna mapa, która ma pokazać skalę nadużyć seksualnych wśród osób duchownych. Ma ona ruszyć w październiku.

– Wielokrotnie zgłaszaliśmy się do episkopatu o informacje, ale nasze prośby zostały bez odzewu. Dlatego postanowiliśmy wziąć sprawy w swoje ręce. Nad mapą pracujemy od półtora roku – mówi w rozmowie z dziennikiem Joanna Scheuring-Wielgus, posłanka z koła Liberalno-Społeczni. W projekcie oprócz niej uczestniczą Marek Lisiński z Fundacji „Nie lękajcie się”, autor książek o pedofilii w Kościele Artur Nowak i dziennikarka „Krytyki Politycznej” Agata Diduszko-Zyglewska.

Mapa pedofilii w Kościele jest włoskim wynalazkiem. Tam stworzyła ją organizacja L'Abuso. W poszczególnych miejscach na mapie umieszczono tam pinezki w trzech kolorach. Oznaczały one przypadki pedofilii, w których zapadł wyrok, takie, gdzie sąd potwierdził molestowanie, ale sprawca uniknął skazania oraz przypadki księży z zagranicy, którzy przebywali we Włoszech.

Jak będzie wyglądać polski odpowiednik mapy? Marek Lisiński wyjaśnia, że pinezki w jednym kolorze będą oznaczały sprawców skazanych przez sąd. – Nie możemy ujawnić ich danych z powodu zatarcia wyroku, więc umieścimy przykładowo miejscowość i inicjały – tłumaczy. – Innym kolorem będą zaznaczone ofiary, również opisane hasłowo. To osoby, które zgłosiły się do fundacji "Nie lękajcie się" i zostały zweryfikowane – podał.

Czytaj także:
Pierwsza taka sytuacja w historii. W Sejmie pojawiły się czworonogi

Czytaj także

 30
  • tam jest potrzebny egzorcysta ha ha ah
    youtube
    nie schylaj sie po mydło bo bis kop wsadzi ci w czekoladowe oko kropidło ha ha ah zawsze i wszedzie straz piekła je ba a bedzie ha ah ah
    • Pena zgoda Konan.

      Polski Kosciół sam się nie oczyści tylko popada w coraz większą patologię której symbolem będzie w Warszawie Nycz Tower.
      •  
        Maurycy. Gdzieś był podnoszony taki argument, że jak wybucha gdzieś jakaś gruba afera, Państwa potrafią interweniować.
        "Gdy w ramach wyjaśniania słynnej afery Watergate natrafiono na wątek przekupywania urzędników obcych państw przez amerykańskie spółki, uchwalono słynną ustawę Foreign Corrupt Practices Act. Gdy w 2002 roku wybuchła afera Enronu, wprowadzono w USA ustawę Sarbanesa-Oxleya, na mocy której biegli rewidenci sprawdzają księgowość spółek giełdowych. Gdy wybuchł kryzys na rynku kredytowym w USA, wprowadzono Dodd-Frank Act – ustawę liczącą bagatela 2300 stron, która przeorała zasady działania sektora finansowego. Gdy wybuchła jedna, druga, trzecia afera pedofilska w Kościele katolickim, rząd USA, Irlandii, Austrii wprowadził... No właśnie, nic nie wprowadził"

        Wyobraźmy sobie, że jedno, drugie, trzecie państwo wprowadza ustawodawstwo, na mocy którego słaba jakość lub brak przestrzegania przez Kościół katolicki odpowiednich procedur zapobiegających pedofilii skutkuje olbrzymimi karami, z konfiskatą mienia włącznie. Czy wobec takiej groźby Kościół katolicki wciąż byłby tak obojętny na los gwałconych dzieci i wciąż słychać by było głosy hierarchów o dobrych proboszczach i kuszących ofiarach? Wyobraźmy sobie, że powstałby wyspecjalizowany państwowy urząd kontrolny badający, w jaki sposób rok do roku Kościół walczy w pedofilią. Wyobraźmy sobie kary finansowe i odszkodowania dla ofiar pedofilów w sutannach, które obowiązkowo miałaby płacić diecezja.

        Że konkordat? Że odrębna władza kościelna? Przecież odrębne od państwa są także spółki handlowe, oddzielne są fundacje, a mimo to muszą spełniać określone wymogi. Ponadto w przypadku głośnych skandali korporacyjnych mówimy „ledwie” o stratach finansowych, w przypadku pedofilii zaś - o gwałceniu tysięcy dzieci!

        Nie znam przypadku, żeby jakiekolwiek środowisko, w którym występuje patologia oczyściło się samo. I nie wierzę w samooczyszczenie kościoła. Kościół się sam nie oczyścił od tysięcy lat to dlaczego teraz nagle by się miał oczyścić? Tak z siebie. Bez nacisków. On się oczyści tylko pod naciskami i presją. Presją Państwa. Bark tej presji i zaniechanie oznacza współwinę Państwa i polityków za gwałty na dzieciach. A my, nie wybierając polityków, którzy zapewnią, że tę presję wywrą, tylko zdewociałych mniej lub bardziej sługusów episkopatu, też część winy bierzemy na siebie.
        •  
          Kwestia pedofilii jej omawiana od wielu już lat. KK pokazał tylko że jest w tej kwestii niereformowalny - słowa i modlitwy to za mało. To że to samo działo się niezależnie w różnych krajach prowadzi do prostego wniosku - to jest problem systemowy, problem tego czym kościół jest jako organizacja, problem tego że jest naturalnym azylem dla niepogodzonych ze swoją orientacją homoseksualistów, którzy też po coś stworzyli instytucję ministranta (dostęp do chłopców). Krokiem do przodu byłoby np. zlikwidowanie tej instytucji. I likwidacja państwowości watykanu bo ona dziś służy tylko azylowi politycznemu dla pedofilów takich jak Bernard Law.
          • Kolejne władze kryją tych pedofili w sutannach. Daleko nie szukać... nasza gwiazda PZPR towarzysz Piotrowicz. Nawiązał bliższe kontakty ze środowiskiem kościelnym. W 2001 roku krośnieńska prokuratura prowadziła pierwsze w Polsce śledztwo dotyczące molestowania przez osobą duchowną. Zawiadomienie dotyczyło seksualnego wykorzystywania dziewczynek przez proboszcza parafii w Tylawie. Po sześciu miesiącach zostało umorzone. Prokurator Piotrowicz tłumaczył, że to, co robił ksiądz (głaskanie, całowanie, dotykanie w intymne miejsca), nie miało na celu zaspokojenia popędu płciowego. - Na podstawie zebranego materiału uznałem, że zeznania obciążające księdza nie są w pełni wiarygodne i nie zdecydowałem się na postawienie zarzutów księdzu. Z całą stanowczością chciałem powiedzieć, że jako ojcu trójki dzieci na pewno zadrżałaby mi ręka, gdybym podpisywał umorzenie, wiedząc, że dzieci są krzywdzone - mówił wówczas dziennikarzom. Umorzenie zakwestionowała prokuratora nadrzędna i przekazała śledztwo do Jasła. Zakończyło się aktem oskarżenia, a proces sądowy potwierdził, że ksiądz dopuścił się molestowania sześciu dziewczynek. Sąd skazał duchownego na dwa lata w zawieszeniu na pięć lat i zakaz wykonywania zawodu katechety. Wyrok zapadł w 2004 roku.

            Ta mapa powinna zawierać też informacje osobowe dotyczące prokuratorów i sędziów, którzy zadbali, aby pedofilom nie stała się krzywda.

            Czytaj także