Godów. Ksiądz-pedofil Kazimierz G. skazany na 10 lat więzienia

Godów. Ksiądz-pedofil Kazimierz G. skazany na 10 lat więzienia

Ksiądz, zdjęcie ilustracyjne
Ksiądz, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Shutterstock / iweta0077
Ksiądz Kazimierz G. z parafii w Godowie (Śląsk) został skazany na dziesięć lat więzienia za wykorzystywanie seksualne dzieci – ministrantów, chórzystów i dziewczęcej służby liturgicznej. O szczegółach trwającej przez lata tragedii pisze „Dziennik Zachodni”.

Wydarzenia, o jakich mowa, rozgrywały się w latach 2001-2004 w parafii Świętego Józefa Robotnika w Godowie (powiat wodzisławski w woj. śląskim). Podczas procesu, który toczył się za zamkniętymi drzwiami, proboszczowi wspomnianej parafii udowodniano, że w tym czasie wykorzystał seksualnie kilkanaścioro dzieci – chłopców i dziewczynek. Byli to ministranci, chórzyści, a także dziewczynki należące do służby liturgicznej.

„Dziennik Zachodni” wskazuje, że sytuacje opisane w akcie oskarżenia porażają. Dzieci w wieku od 8 do 12 lat były zwabiane na plebanię pod różnymi pretekstami i wykorzystywane seksualnie. Dochodziło do dotykania w miejsca intymne, masturbacji i wymuszania dotyku od dzieci. Dzieci milczały w obawie przed księdzem, który straszył je, że wyjawienie prawdy to śmiertelny grzech – czytamy.

Ksiądz nie przyznaje się do winy

Rzecznik Sądu Okręgowego w Rybniku wskazał, że ksiądz-pedofil usłyszał nieprawomocny wyrok 10 lat więzienia – cytuje wypowiedź gazeta. Na poczet kary zaliczony został areszt tymczasowy, w którym Kazimierz G. przebywa od 3 lipca 2019 roku. Ksiądz nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów.

Na ślad działań księdza natrafiono, gdy jeden z ministrantów opublikował w sieci wyznanie na temat niezdrowej relacji z duchownym. Do byłego ministranta zaczęli się następnie zgłaszać kolejni poszkodowani. Zawiadomienie o przestępstwie złożył wspomniany ministrant, a także Delegat Arcybiskupa Metropolity Katowickiego ds. Ochrony dzieci i Młodzieży.

Czytaj też:
Janusz Szymik napisał list do papieża Franciszka. Tematem abp. Gądecki

Źródło: "Dziennik Zachodni"
 2

Czytaj także