Śmierć kilku osób na polsko-białoruskiej granicy. Premier, szef MSWiA i szef SG zdradzają szczegóły sprawy

Śmierć kilku osób na polsko-białoruskiej granicy. Premier, szef MSWiA i szef SG zdradzają szczegóły sprawy

Mateusz Morawiecki
Mateusz Morawiecki / Źródło: Newspix.pl / Tedi
Premier Mateusz Morawiecki, szef MSWiA Mariusz Kamiński i Komendant Główny Straży Granicznej gen. dyw. SG Tomasz Praga pojawili się na konferencji prasowej w sprawie ostatnich dramatycznych zdarzeń przy polskiej granicy. W niedzielę Straż Graniczna potwierdziła, że przy naszej granicy znaleziono ciała trzech migrantów. – To zorganizowany szturm – powiedział w trakcie konferencji premier. Szef SG ujawnił z kolei szczegóły tragedii, a szef MSWiA zapowiedział, że jedna z ofiar będzie badana pod kątem zażycia substancji psychoaktywnej, którą miała prawdopodobnie otrzymać od białoruskiego żołnierza.

– Przeprowadziliśmy analizę sytuacji na granicy z Białorusią. Doszło do tego, że osoby, które przekroczyły polską granicę, zmarły – powiedział premier na początku konferencji. – Te osoby zmarły w wyniku hipotermii, z wycieńczenia – dodał premier, wskazując, że liczba nielegalnych przekroczeń granicy drastycznie rośnie, w samym wrześniu były to ponad 4 tys.

– Mamy nagrania z dronów. Jesteśmy pewni, że ludzie są przewożeni przez reżim białoruski pod naszą granicę – dodał Morawiecki. – Mój niepokój budzi fakt, że Białorusini celowo wprowadzili ruch bezwizowy z krajami o potencjalnym potencjale migracyjnym – dodał. – Będziemy bronili naszej granicy z pełną determinacją – zapowiedział premier.

– Ludzie zapłacili swoim życiem za ten scenariusz napisany w Moskwie. To zorganizowany szturm na polską granicę – powiedział premier, odnosząc się nie tylko do działań reżimu białoruskiego, ale i działań pomocniczych płynących, zdaniem rządu, z Rosji. Premier powiadomił również o wzmocnieniach, których wymaga trudna sytuacja na granicy.

Mariusz Kamiński mówi o działaniach „przeciwnika”

– Władze w Białorusi zniosły ruch bezwizowy z kilkoma krajami. Dodatkowo w Grodnie, niedaleko polskiej granicy, organizowane będą takie przyloty. Przeciwnik prawdopodobnie chce, by ten kryzys trwał długie miesiące – powiedział z kolei szef MSWiA Mariusz Kamiński.

Kamiński wskazał, że w dużej mierze, działania reżimu są powstrzymywane przez polską stronę. – Uszczelnimy dodatkowo nasze patrole, rozdysponujemy kolejnych żołnierzy. SG otrzyma nowoczesne pojazdy – zapowiedział. Jak wskazał, nie jest jasne, jakiej narodowości są zmarłe osoby. Wiadomo jedynie, że te osoby były przywiezione na granicę z Bagdadu. Obiecano im przerzut do Niemiec. – Pod presją doprowadza się tych ludzi do polskiej granicy. Tam wzdłuż zasieków się przemieszczają, bo nie da się już wrócić na Białoruś – opowiedział Kamiński.

Szef MSWiA dodał, że funkcjonariusze znaleźli świadków śmierci jednej ze wspomnianych osób. Minister wskazywał na dziwne zachowanie denata przed śmiercią, sugerując, że był on być może pod wpływem środków psychoaktywnych. Kamiński zapowiedział szczegółowe badania. Po wypowiedzi szefa MSWiA, dziennikarz dopytał, czy minister zasugerował "podtruwanie migrantów". – Nie chcę przesądzać, ale mamy informację o pigułce, którą ten mężczyzna miał otrzymać od białoruskiego żołnierza. Ta tabletka miała mu "pomóc", gdy będzie mu zimno. Musimy to zbadać – dodał.

– Na naszej granicy dochodzi do tragicznej sytuacji. Winny jest temu reżim Łukaszenki, który już przypomina państwo mafijne – dodał.

Szef Straży Granicznej o szczegółach tragedii na granicy

– Zwłoki trzech osób przy polskiej granicy znajdowały się w różnych miejscach. Czwarta ofiara znajdowała się na terenie Białorusi. Nasz patrol zauważył grupę migrantów i tam nieprzytomną kobietę. Kiedy zaalarmowaliśmy białoruskie służby, oni przyjechali po długim czasie, ta kobieta już wtedy nie żyła. Czy to przypadek, że wszystko działo się w takim odstępie czasowym? – mówił szef SG.

– Próbuje się nad na Białorusi teraz oczerniać, że to nasi funkcjonariusze przeciągnęli zwłoki tej kobiety za polską granicę. To jest kłamstwo – stwierdził. – W weekend zatrzymaliśmy kobietę, która prowadziła 13 dzieci. To nie były jej dzieci – dodał, sugerując jak działa przemyt reżimowy. – Osób zmarłych po polskiej stronie granicy jest trzy. Po stronie białoruskiej to jedna osoba – doprecyzował wszelkie wątpliwości szef SG. Jak wskazał, wątpliwości pojawiają się dlatego także, że zmarli zostali znalezieni w trzech różnych miejscach (Bobrowniki, Sejny, Kuźnica Białostocka).

Dziennikarze dopytywali rządzących, jak długo w związku z całą sytuacją, będzie trwał stan wyjątkowy. Kamiński stwierdził, że będzie dyskusja o przedłużeniu przepisów. Nie podał jednak szczegółów. Minister wskazał przy tym, że sytuacja na granicy jest zbyt niebezpieczna, by dopuszczać tam dziennikarzy. – To kwestia rozsądku i odpowiedzialności – uznał. Premier wskazał, że decyzja w sprawie przedłużenia stanu wyjątkowego zapadnie w ciągu najbliższego tygodnia.

Doniesienia o ofiarach śmiertelnych na granicy

Przypomnijmy, że w niedzielę po południu w mediach zaczęły wybrzmiewać niepokojące informacje o ciałach znajdywanych przy polsko-białoruskiej granicy. Informacje były jednak niepełne, ponieważ dziennikarze mają utrudnione działanie z uwagi na wprowadzony na polsko-białoruskiej granicy stan wyjątkowy. W końcu jednak Straż Graniczna poinformowała, że w rejonie przygranicznym znaleziono ciała trzech migrantów. Nie wskazano jednak przy tym, czy zmarłe osoby znajdowały się po stronie polskiej czy białoruskiej.

Później premier uściślił, że chodzi dokładnie o czterech zmarłych – trzy osoby po stronie polskiej i jedną po stronie białoruskiej. „W rejonie przygranicznym znaleziono zwłoki trzech osób, które próbowały nielegalnie przekroczyć granicę. Po stronie białoruskiej zaś zwłoki kobiety” – napisał , dodając, że 20 września rano weźmie udział w odprawie z przedstawicielami służb i będzie mógł przekazać więcej informacji.

Zwłoki trzech osób w rejonie przygranicznym z Białorusią. Reżim Łukaszenki reaguje

Eksperci i dziennikarze po pojawieniu się tych informacji zaczęli donosić, że tę sprawę wykorzystuje białoruska propaganda. Białoruski Komitet Graniczny zaczął sugerować, że z polskiej strony przywleczono ciało kobiety na teren Białorusi. Zamieszczono też nagranie, na którym zarejestrowano, jak jeden z rzekomych świadków „pokazuje”, co się wydarzyło.

Reżim Alaksandra Łukaszenki twierdzi, że wezwał nawet przedstawicieli ONZ na miejsce, by „zapewnić przejrzystość śledztwa”.

Czytaj też:
Przy granicy znaleziono zwłoki trzech osób. Ostry wpis Franciszka Sterczewskiego

Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także