Giertych apelował do dziennikarzy, aby nie spekulować na ten temat. Jak dodał, "to jest coś jałowego". Podkreślił, że musiałoby nastąpić wydarzenie znacznie poważniejsze, niż to którego świadkami jesteśmy w ostatnich dniach. Chodzi o rezygnację Marka Jurka z funkcji marszałka Sejmu oraz rezygnację z członkostwa w partii i klubie PiS.
Zdaniem Giertycha, nie jest możliwe aby doszło do samorozwiązania Sejmu oraz by premier Jarosław Kaczyński podjął decyzję o dymisji rządu. Podkreślił, że nikt odpowiedzialny - a premier taki jest - takiej decyzji nie podejmie.
Odwołał się też do swojej wypowiedzi z października 2005 r., że teraz do końca kadencji będzie się mówić o przedterminowych wyborach.
Wicepremier pytany, czy posłowie, którzy ewentualnie utworzą nową partię mogą odebrać elektorat LPR odparł, że jeżeli komuś ma odebrać elektorat rozłam w PiS to raczej PiS-owi niż LPR.
Giertych dodał, że nie do końca rozumiem postępowanie niektórych posłów i ich marzenia o tym, że zbudują siłę polityczną w oparciu o poważną sprawę, "ale która jest wykorzystywana utylitarnie do celów politycznych".
"Wydaje mi się, że są to marzenia na razie płonne. Nie wydaje mi się, aby jakiekolwiek rozłamy, skutkowały czymkolwiek pozytywnym" - zaznaczył. Jak dodał, nie było w ostatnich 5 latach rozłamu politycznego, który miałby jakiekolwiek pozytywne skutki dla rozłamowców. Przypomniał, że w poprzedniej kadencji z Ligi odeszło sześć różnych grup i żaden z posłów, który odszedł, nie znalazł się w obecnym Sejmie.
Pytany o głosowanie nad odwołaniem marszałka Sejmu Giertych podkreślił, że jeśli Marek Jurek chce odejść trudno, aby bronić go na siłę. "Jeśli chce zrezygnować z funkcji, to ma do tego prawo" - podkreślił.
Wicepremier dodał, że namawiał Jurka jeszcze przed rezygnacją aby tego nie robił. "Ale jak już zrobił i podtrzymuje stanowczo deklarację to nie widzę możliwości, aby utrzymywać go na stanowisku, którego nie chce pełnić" - zaznaczył.
Podkreślił, że LPR czeka na zgłoszenie kandydata na marszałka przez największy klub parlamentarny. "Ustosunkujemy się do niego. W zależności od tego, czy będzie to osoba, której damy zaufanie - to zagłosujemy za; nie damy zaufania - zagłosujemy na nie" - dodał.
Giertych ocenił też, że to smutne co się stało w Sejmie podczas piątkowych głosowań nad zmianami w konstytucji w sprawie ochrony życia. "Duża część PO oraz część polityków PiS zagłosowała przeciwko poprawce do art. 38 konstytucji. My to krytykujemy, natomiast czasem lepsze jest wrogiem dobrego" - zaznaczył.
"Sytuacja, w której miałyby szanse dojść do władzy ugrupowania, które całkowicie chcą zliberalizować prawo w tym zakresie, byłaby sytuacją znacznie gorszą, niż te możliwości które nam otwiera dzisiejsza większość sejmowa" - mówił.
Jak dodał, po tych głosowaniach okazało się, że jest większość sejmowa dla pewnych zmian, np. dla zmiany w sprawie eutanazaji, dla innych kwestii związanych z ochroną życia. "Będziemy je proponować już w najbliższym czasie. I proszę nie stawiać tych zagadnień jako elementu jakiejś walki politycznej LPR z PiS, bo takiej walki nie ma" - zapewnił.
"Jest natomiast walka od wielu lat o ochronę życia od momentu poczęcia do naturalnej śmierci, i tą walkę będziemy kontynuować na różnych obszarach, w różnych projektach, różnych propozycjach ustawowych. Myśl, że w wielu punktach w tej kadencji mamy szansę tę walkę wygrać" - ocenił wicepremier.ab, pap