Anna Lewandowska dla „Wprost”: Jestem osobą wierzącą. Nie zdecydowałabym się na aborcję

Anna Lewandowska dla „Wprost”: Jestem osobą wierzącą. Nie zdecydowałabym się na aborcję

Anna Lewandowska
Anna Lewandowska / Źródło: Archiwum prywatne
– Jestem osobą wierzącą, moja mama nakręciła film o Stanisławie Leszczyńskiej, której dr Mengele kazał w Auschwitz zabijać każde nowo narodzone dziecko. A ona w obozie była aniołem dla matek, odebrała 3 tys. porodów. To jest przecież nasza rodzina. Ciocia mojej mamy. Dlatego sama nie zdecydowałabym się na aborcję. Ale szanuje to, że ktoś może mieć inne zdanie. – mówi Anna Lewandowska dla „Wprost”.

Na Instagramie obserwuje Cię 3,5 mln ludzi. Jesteś jedną z najbardziej wpływowych Polek w Internecie. To jest potężna broń. Nie masz czasem ochoty jej użyć, żeby wypowiedzieć się w jakimś ważnym społecznie temacie. Mamy kryzys na granicy, dyskusję o Polexicie, Ty nie piszesz, co o tym sądzisz.

Na stories zabrałam stanowisko zarówno w sprawie sytuacji rodzin na granicy, jak też Polexitu. Po prostu zrobiłam to delikatnie. Wolę sugerować, jakie mam zdanie niż je wykrzykiwać, albo komuś coś narzucać. Kiedy zdarzało mi się to robić mocniej w przeszłości, to mój głos bywał przeinaczany.

Tak jak w przypadku Strajku Kobiet. Kiedy wybuchły protesty, to napisałam, że politycy nie powinni wkraczać w pewne obszary życia. Jak dodałam ten post, to reakcje były pozytywne, że „Ania wspiera kobiety”, że „Ania udzieliła poparcia”. A dzień później, chociaż nic nowego nie napisałam, było już zupełnie inaczej, że ja się nie utożsamiam, że powinnam była jeszcze bardziej wesprzeć. Nie cofnęłabym swojego ruchu, ale dużo mnie to wtedy nauczyło, jak słowo może być zmieniane, manipulowane.

Czytaj też:
Anna Lewandowska dla „Wprost”: Szkoda straconego czasu i straconych szans, ale człowiek dużo uczy się na takich błędach

Nigdy zresztą nie miałam okazji odnieść się do tamtej sytuacji. Jestem osobą wierzącą, moja mama nakręciła film o Stanisławie Leszczyńskiej, której dr Mengele kazał w Auschwitz zabijać każde nowo narodzone dziecko. A ona w obozie była aniołem dla matek, odebrała 3 tys. porodów. To jest przecież nasza rodzina. Ciocia mojej mamy.

Dlatego sama nie zdecydowałabym się na aborcję. Ale szanuje to, że ktoś może mieć inne zdanie.

Myślę, że te miliony fanów czekają często na taki konkretny głos, czy w jakiejś sprawie jesteś za, czy przeciw.

Domyślam się, ale muszę zachowywać się odpowiedzialnie. Skala, którą osiągnęłam jest czasem przerażająca właśnie przez tę odpowiedzialność. Weszłam już w to tak głęboko. I nie chcę wychodzić. Ale też są momenty, że człowiek chciałby się wyłączyć. A wyłączyć się po prostu nie może. Bo jest nowa premiera, bo dzwoni dyrektor marketingu, bo prowadzę trening dla 10 tys. osób. Nie mogę im powiedzieć – słuchajcie, treningu nie będzie, bo mam zły humor, bo nie mam siły.

Będę szczera. Czasem dopada mnie taka zwyczajna niemoc, że mam ochotę schować się pod poduszką.

Czytaj też:
Poruszające słowa Anny Lewandowskiej. „Nikt nie powinien zmuszać kobiety do heroizmu, to nieludzkie”

Czytasz to, co piszą o tobie media, bo piszą codziennie.

Absolutnie nie czytam. Chyba, że ktoś z moich bliskich mi coś podeśle. Sama tego nie śledzę. Stąpam twardo po ziemi, mam świetnych współpracowników, przyjaciół, świetną rodzinę. To jest dla mnie najważniejsze.

Cały wywiad dostępny jest w 44/2021 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 8

Czytaj także