Dymisja szefa Agencji Wywiadu. Potwierdziły się doniesienia „Wprost”

Dymisja szefa Agencji Wywiadu. Potwierdziły się doniesienia „Wprost”

Piotr Krawczyk
Piotr Krawczyk Źródło: Newspix.pl / Jacek Herok
W czwartek 4 sierpnia do dymisji podał się szef Agencji Wywiadu Piotr Krawczyk. Nasi dziennikarze zapowiadali to już w środę.

Rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn poinformował o dymisji Piotra Krawczyka, szefa Agencji Wywiadu. Jak podał, przyczyną były w tym wypadku względy osobiste. Jak dodał w komunikacie na Twitterze, „trwają przewidziane w tej sytuacji procedury”.

O rezygnacji Piotra Krawczyka czytelnicy Wprost.pl mogli dowiedzieć się już wczoraj. Informator Dariusza Grzędzińskiego i Joanny Miziołek podał też nieoficjalną przyczynę takiej decyzji. Według informacji naszych dziennikarzy Piotr Krawczyk miał zrezygnować z powodu sprawy związanej ze śmiercią handlarza bronią, od którego rząd kupował respiratory. Jego dymisja miała być więc poprzedzona prośbą o taki krok. Służby nie potwierdziły tych informacji, ale nie dopytywane nie zaprzeczyły, że rezygnacja Krawczyka rzeczywiście dojdzie do skutku.

Tajemnicza śmierć handlarza bronią, który sprzedał Polsce respiratory

Pierwsze nieoficjalne informacje o śmierci Andrzeja I. pojawiły się 19 lipca. Portal TVN24 poinformował, że w Tiranie wystawiono akt zgonu mężczyzny. Podawano wówczas, że ciało Andrzeja I. nie zostało jeszcze przewiezione do Polski. – Fakt śmierci potwierdziliśmy swoimi kanałami, bezpośrednio w Albanii oraz za pośrednictwem Europolu. Dlatego wystąpiliśmy już formalnie do prokuratury o odwołanie poszukiwań – poinformował chcący zachować anonimowość oficer.

71-letni Andrzej I. miał z końcem 2020 r. wyjechać z Polski. Wcześniej nie dostarczył części zamówionych przez polski rząd respiratorów. Rok temu ujawniono, że resort zdrowia kupił ponad tysiąc respiratorów, wydając 200 mln zł. Wszystko działo się jeszcze, gdy ministerstwem kierował Łukasz Szumowski, a za podpisanie kontraktu odpowiedzialny był Janusz Cieszyński, wówczas wiceminister zdrowia.

Afera wybuchła, gdy okazało się, że respiratory kupowano od firmy E&K, którą kierował m.in. handlarz bronią, a resort otrzymał jedynie 200 z 1241 zamówionych respiratorów. W dodatku wyszło na jaw, że urządzenia nie posiadały odpowiedniej dokumentacji, choć na konto handlarza trafiły 154 mln zł. Z ostatnich informacji przekazanych przez MZ wynika, że resort odzyskał połowę kwoty, którą wówczas zapłacił. Część reszty zobowiązania miała pokryć licytacja.

Czytaj też:
Nieoficjalnie: Szef Agencji Wywiadu podał się do dymisji

Źródło: WPROST.pl
 5

Czytaj także