Napór migrantów na granicę nie słabnie. Żaryn: Trwa operacja hybrydowa

Napór migrantów na granicę nie słabnie. Żaryn: Trwa operacja hybrydowa

Stanisław Żaryn
Stanisław Żaryn Źródło:PAP / Marcin Obara
Są zachęcani reklamami w swoich krajach. Na Białoruś trafiają jak turyści. Dopiero potem przewożą ich na granicę. Skąd się bierze kryzys migracyjny?

Od niemal dwóch lat granicę Polski od strony Białorusi próbuje codziennie próbują przekroczyć dziesiątki, a nawet setki nielegalnych migrantów. Pojawiają się tam osoby chociażby z takich krajów jak Etiopia, Maroko, Pakistan, czy Erytrea.

W związku z tym cały czas wzmacniania jest granica z naszym wschodnim sąsiadem. Dotyczy tego nawet jedno z pytań referendalnych. Rozważane jest także całkowite zamknięcie przejść granicznych, o czym mówił w poniedziałek Mariusz Kamiński.

Na granicy trwa „operacja hybrydowa”

O tym, że działania prowadzone przez Białoruś są tzw. „operacją hybrydową” postanowił przypomnieć Stanisław Żaryn, pełnomocnik rządu ds. bezpieczeństwa przestrzeni informacyjnej i zastępca ministra koordynatora służb specjalnych. Jak podkreślił, mówiono o tym już od początku.

„Do dziś trwa operacja hybrydowa mająca na celu destabilizowanie Polski i wschodniej flanki NATO. Mamy do czynienia z operacją zarządzaną i kontrolowaną przez struktury państwowe Białorusi i Rosji” – napisał na platformie X (dawniej Twitter) Stanisław Żaryn.

Pełnomocnik rządu przypomniał także, w jaki sposób są prowadzone działania Białorusi i skąd na naszej granicy biorą się migranci z całego świata. Przedstawił przy tym siedem etapów tego procederu.

Migranci początkowo traktowani są jak turyści. Potem wysyła się ich na granicę

Za przylot migrantów do Białorusi odpowiada prowadzona w ich krajach kampania reklamowa, która zachęca do przylotu do Europy. Żeby się do niej dostać, potrzebują oficjalnego zaproszenia ze strony białoruskiej, które wystawiają biura podróży. To właśnie Ci lokalni operatorzy realizują wszystkie przeloty cały czas poszukując nowych kierunków.

twitter

Kiedy tylko migranci docierają na Białoruś, otrzymują tam wizy zezwalające na ich pobyt. Na lotnisku w Mińsku traktowani są jak najzwyklejsi turyści. Stamtąd trafiają do hoteli, w których spędzają kilka dni. Dopiero wtedy następuje przewiezienie w kierunku Polski. „Często są „koszarowani” w miejscowościach przygranicznych, a potem podprowadzani bezpośrednio do linii granicznej” – napisano. Zaznaczono także, że osobami, które prowadzą migrantów na granicę są białoruscy pogranicznicy.

Czytaj też:
Premier o kryzysie na granicy z Białorusią. „Jakby Polska wyglądała po tych dwóch latach?”
Czytaj też:
Legionella na Podkarpaciu. Ważne zalecenia dla szkół i przedszkoli