O co chodzi w aferze na polskim YouTube? Wyjaśniamy „Pandora Gate”

O co chodzi w aferze na polskim YouTube? Wyjaśniamy „Pandora Gate”

Dodano:   /  Zmieniono: 
„Pandora Gate”
„Pandora Gate” Źródło:Instagram / @potężny.wlodarz, @marcindubiel, @stuuburton
Afera YouTube'owa zatacza coraz szersze koła. Swoje zainteresowanie wyraził premier, działania zapowiedział prokurator generalny, a w „Pandora Gate” pojawia się coraz więcej nazwisk. Kim jest „Stuu” i jaki związek mają z nim „Boxdel” i Dubiel? Kto jeszcze został wymieniony?

„Puszka Pandory została otwarta” – napisał w momencie publikacji filmu nagłośniający sprawę afery pedofilskiej YouTuber Sylwester Wardęga. I miał rację. Już następnego ranka głos zabrał premier Mateusz Morawiecki, a chwilę później lider największej partii opozycyjnej Donald Tusk.

Kolejnego dnia prokurator generalny Zbigniew Ziobro przekazał mediom, że wszczęto w tej sprawie postępowanie. Potwierdziła to także policja. – Każdy, kto ma wiedzę na temat tego rodzaju przestępstw, a nie przekaże tej wiedzy organom ścigania, może liczyć się z odpowiedzialnością karną – ogłosił Ziobro.

Sprawa zaczęła się jednak o wiele wcześniej, a zamieszanych w nią, zarówno bezpośrednio, jak i pośrednio, jest co najmniej kilku przodujących w rankingach popularności twórców. Ponadto na jaw wyszły informacje o przemocowym zachowaniu youtuberów, którzy w sam jej główny nurt nie byli zamieszani. Kto jest kim w „Pandora Gate”?

Stuart „Stuu” Burton

Pierwszą osobą, o której zaczęło być głośno w związku z YouTube’ową aferą, był „Stuu”. Aktualnie 31-letni Stuart Burton, urodzony w Londynie i na co dzień mieszkający w Wielkiej Brytanii, zasłynął nieco ponad 10 lat temu tworząc materiały z popularnej wówczas gry „Minecraft”. Wówczas znany był pod pseudonimem „Polski Pingwin”.

To względem niego wytaczane są najpoważniejsze zarzuty – pedofilii, wykorzystywania nieletnich, a nawet ich odurzania. Doniesienia na ten temat pojawiały się w sieci już dawniej, m.in. ze strony byłej współlokatorki „Stuu” Justyny Suchanek, a także jego byłej dziewczyny Agaty Fąk. Ta druga jednak ze swoich słów się wycofywała.

Jeden z pomysłodawców „Teamu X”, a także współzałożyciel agencji zrzeszającej znanych twórców internetowych „Spotlight Agency”, już na początku swojej kariery, w 2014 roku, miał wymieniać się „dwuznacznymi” wiadomościami z wówczas 13-letnią dziewczyną. Z upublicznionych wiadomości wynika, że YouTuber wielokrotnie miał proponować jej spotkania, a do jednego miało nawet dojść.

Poza Sylwestrem Wardęgą tematem Stuarta Burtona zajął się m.in. dziennikarz Jakub Wątor. Dotarł on do Oli, influencerki posługującej się pseudonimem „Olciak93”, która przed laty była w bliskich, przyjacielskich stosunkach z youtuberem. Wówczas była 13-,14-latką. „Stuu” miał prosić ją o wysłanie „miłych zdjęć”, w rozmowie miał tworzyć aluzje seksualne. Do całej rozmowy Wątora z influencerką udostępnionej na platformie „YouTube” dołączone są tzw. „screenshoty”, które mają przedstawiać oryginalny zapis wiadomości wymienianych z o wiele starszym twórcą.

Po tym materiale prawnik Burtona przesłał do wielu osób, w tym Wątora, oświadczenie o planowanym podjęciu kroków prawnych. Zarzucono w nim manipulację faktami i podkreślono, że sam „zainteresowany” już przed laty wycofał się z działalności publicznej.

Później pojawiły się jednak dalsze zarzuty względem Stuarta Burtona. W materiale Sylwestra Wardęgi, przedstawiającym wyniki jego śledztwa, wspomniane zostało przyjęcie z 2018 roku. Miało ono mieć miejsce w mieszkaniu youtubera, a udział w nim miały brać m.in. 14 i 15-letnie dziewczyny. Ponadto na „imprezie” mieli być także inni popularni wówczas twórcy – „Kruszwil” i „Kamerzysta”.

Podczas przyjęcia, z którego materiały wideo przedstawia Sylwester Wardęga, nastolatki miały pić podany przez internetowych twórców alkohol. Jedna z dziewczyn w rozmowie z Wardęgą opowiedziała, że nagle straciła świadomość i obudziła się dopiero następnego dnia rano w łóżku ze Stuartem Burtonem.

– Leżeliśmy na łyżeczkę, on z tyłu. Tam w łóżku była jeszcze jedna dziewczyna, leżała obok mnie. Rocznik ’01, pamiętam. Ona była starsza – mówi w materiale Wardęgi dziewczyna. Od razu jak się obudziła i zorientowała, gdzie się znajduje, miała zejść do swojej koleżanki, z którą przyszła na przyjęcie.

Przez lata twórczości internetowej Stuart „Stuu” Burton na swoim głównym kanale w platformie YouTube zebrał 4,23 mln subskrypcji i opublikował 1,3 tys. filmów, które zostały odtworzone ponad miliard razy.

Marcin Dubiel

Przez lata kariery Stuart Burton tworzył treści z wieloma innymi youtuberami. Z częścią z nich, m.in. z Lexy Chaplin, Kacprem Błońskim i Marcinem Dubielem nawet mieszkał. To właśnie ten ostatni z wymienionej trójki był najbliższy „Stuu”. Jak wynika z materiału Wardęgi, popularny twórca, a zarazem zawodnik „freakfightowej” federacji „FAME MMA”, mógł o wszystkim wiedzieć.

– Gdy pracowałem nad tym materiałem inna z ofiar, inna dziewczyna przestała współpracować i poinformowała „Stuu” i Dubiela o tym, że planuje nagrać film – przekazał w materiale Wardęga. – Dowiedziałem się, że planują oni ułożyć narrację, że nie mieli pojęcia, ile dziewczyna z którą pisali miała lat – dodał.

W zapisach rozmów jednej z dziewczyn opublikowanych przez Wardęgę widać, jakoby Marcin Dubiel sam miał zachęcać ją do kontaktu ze Stuartem. Ponadto sam miał też wysyłać jej filmy i nagrania głosowe. – Chodź do Jaworzna, to zabawimy się ostro, bez Stuarta. Tylko ja i moja „czternastka” – słychać na jednej z „głosówek” nagranych przez Dubiela.

Dzień po materiale Sylwestra Wardęgi youtuber zdecydował się odnieść do zarzutów oświadczeniem w formie wideo. Stwierdził on m.in., że brzydzi się każdą osobą, która kiedykolwiek wyrządziła krzywdę dziecku. Dubiel zapowiedział także kroki prawne względem Wardęgi w związku ze zniesławieniem.

– Odcinam się od Stuarta i wszystkich jego wstrętnych zachowań. Owszem, przez wiele lat byliśmy przyjaciółmi, natomiast nie patrzyłem nigdy w jego telefon i nie miałem prawa wiedzieć, co pisze do innych ludzi. Mimo naszej wieloletniej znajomości okazało się, że nie wiedziałem o nim wszystkiego – przekazał w oświadczeniu Marcin Dubiel.

Przez lata twórczości internetowej Marcin Dubiel na swoim głównym kanale w platformie „YouTube” zebrał 1,67 mln subskrypcji i opublikował 285 filmów, które zostały odtworzone ponad 215 mln razy.

Michał „Boxdel” Baron

Zdaniem Sylwestra Wardęgi o wszystkim mógł wiedzieć także inny czołowy twórca – Michał „Boxdel” Baron – który przed laty również tworzył treści skierowane dla młodszych. Początkowo nagrywając z innymi twórcami wideo z gry „Minecraft” posługiwał się pseudonimem „iDelti”. Teraz najbardziej znany jest jako twórca federacji „freakfightowej” FAME MMA. Ponadto razem z Wardęgą oraz innymi twórcami tworzy kolektywny kanał „Goats”.

Od początku afery „Boxdel” twierdził, że o zachowaniach Stuarta Burtona nie miał żadnych informacji. Choć przed kilkoma tygodniami przyznał, że „coś słyszał”, to później tłumaczył, że został źle zrozumiany. – Z mojej strony chcę dodać tylko tyle, żeby nikt nie bronił Stuarta – powiedział podczas konferencji poprzedzającej zeszłotygodniową galę „FAME MMA” Michał Baron.

W swoim materiale Wardęga zarzucił „Boxdelowi”, że bezczelnie kłamał i tygodniami zwodził jego oraz widzów. – Ze „screenów” (red. zrzutów ekranu) z dziewczynami wynika, że dobrze wiedziałeś o tym co „Stuu” wyczynia. Serio nie było to dla ciebie dziwne, że dwudziestokilkuletni twórca kręci z czternastolatką? – pyta Wardęga.

Dodatkowo dołączone zostały zapisy wiadomości, które wysyłać miał sam Michał Baron. „Będę Cię tam ru***ć. W Twoje cycki” – miał napisać „Boxdel”. Na odpowiedź, że dziewczyna nie ma „cycków” miał odpisać, że „jakieś tam ma”. Kiedy nieletnia dziewczyna napisała, jaki rozmiar stanika nosi, ten miał stwierdzić: „No to za małe na mojego ch***”. Wówczas miał 19 lat.

Dość szybko po publikacji materiału Michał „Boxdel” Baron został zawieszony w strukturach federacji „FAME MMA”, której jest jednym z czterech udziałowców. „Jako prezes zarządu spółki zarządzającej Federacją FAME oświadczam, że Michał Baron został de facto wykluczony z bieżącej działalności Federacji w trybie natychmiastowym” – przekazano w komunikacie podpisanym przez prezesa zarządu spółki Fame Krzysztofa Rozparę.

Nieco ponad 24 godziny po pierwotnym materiale Michał Baron opublikował swoją odpowiedź. Wystąpiła w nim Ola – influecerka, która wcześniej pojawiła się w materiale Jakuba Wątora. Opowiedziała się ona w obronie „Boxdela” podkreślając, że stawianie go na równi z działaniami „Stuu” oraz innych twórców jest nieuczciwe.

– Uważam, że wiadomości pokazane w filmie Sylwestra były obrzydliwe i nie chcę się usprawiedliwiać, ale w tamtym czasie na TeamSpeaku (red. komunikator głosowy) panował taki żargon. Na serwerze głosowym gracze wyzywali się. Pisaliśmy jakieś toksyczne wiadomości, dziewczyny były uprzedmiatawiane i 10 lat temu nikt na to nie patrzył w taki sposób, jak patrzymy dziś – stwierdził na nagraniu „Boxdel”.

YouTuber swoje dawne zachowanie określił jako „ch****e”, wielokrotnie przeprosił. – Byłem durnym 19-latkiem. Małolatem, który „trollował” (red. żartował) grając w gry. Nie skupiałem się w tamtym czasie na analizowaniu tego, co mogę mówić, a czego nie. Dziś nie jestem tym samym człowiekiem. Jestem 10 lat starszym gościem – zapewnił.

Michał „Boxdel” Baron na swoim głównym kanale w platformie „YouTube” zebrał 1,65 mln subskrypcji i opublikował 137 filmów, które zostały odtworzone ponad 45 mln razy.

Bartosz „Vertez” Kwaśniewski

Ważną częścią wideo opublikowanego przez „Boxdela” jest upublicznienie przez jego rozmówczynię kolejnej osoby zamieszanej w „Pandora Gate”. Już podczas rozmowy z Jakubem Wątorem Ola wspominała o innym twórcy, który miał wysyłać do niej nawet bardziej wulgarne i erotyczne wiadomości jak te, które dostawała od „Stuu”.

– To był „Vertez”. Sytuacja była na tyle obrzydliwa, że ja miałam wtedy 13 lat, jest to jasno napisane w naszych rozmowach – opowiedziała Ola. Pokazała także wiadomości, w których informowała 22-letniego wówczas twórcę o swoim wieku. – On na to, że „rocznikowo 14” – tłumaczy. – W mojej historii, jeśli chodzi o obrzydliwość, numer jeden to Vertez, dopiero potem Stuu – oceniła.

W przeciwieństwie do innych twórców, którzy pojawili się w ostatnich dniach na świeczniku, Vertez swoje czasy świetności ma już za sobą. Największą sławę zdobył na tworzeniu treści skierowanych do najmłodszych. Wśród nich dominowały te z gry „Minecraft”.

Jako jedyny z wymienionych twórców nie odniósł się jeszcze do zarzutów, które pojawiły się w materiałach.

Przez lata twórczości internetowej Bartosz „Vertez” Kwaśniewski na swoim głównym kanale w platformie „YouTube” zebrał 1,14 mln subskrypcji i opublikował 4,5 tys. filmów, które zostały odtworzone niemal 400 mln razy.

Michał Gała

Do grona twórców, wobec który pojawiły się publiczne oskarżenia, dołączył także Michał Gała, uczestnik 9. edycji programu „Top Model” oraz YouTuber, który tworzył m.in. w stworzonym przez Stuarta Burtona „Teamie X”. Tutaj jednak sprawa wygląda inaczej, niż przy poprzednich „oskarżonych”. Dotyczy ona gwałtu, a wobec twórcy już prowadzone jest postępowanie sądowe.

Jako pierwszy sprawę nagłośnił zawodnik „FAME MMA” Amadeusz „Ferrari” Roślik. W wideo opublikowanym na platformie Instagram wskazał on, że istnieje youtuber, wobec którego toczy się sprawa dotycząca przestępstwa na tle seksualnym. Miał on zgwałcić nieświadomą dziewczynę, a o wszystkim „pochwalić się koledze”

– Był okres, że ta osoba zniknęła z internetu i mówiła, że przechodzi traumę. Znam tę osobę i do niej napisałem i chodzi o bardzo poważne przestępstwo – skomentował doniesienia Sylwester Wardęga. – Sprawa jest potwierdzona, zajmuje się tym sąd, ale wiadomo, jak to z sądami bywa. Chłopak dalej działa w internecie i czeka na termin rozprawy. Jednak uwierz mi kolego, że twoja kariera dobiegła końca – dodał.

W żadnym momencie nie padło jednak ani imię, ani nazwisko „oskarżonego”. Znana była jedynie pierwsza litera nazwiska. Do personaliów doszli internauci, a na wszystko w oświadczeniu odpowiedział Michał Gała.

„Szanowni Państwo, w związku z informacjami publikowanymi przez Sylwestra Wardęgę i Amadeusza Roślika chciałbym wyraźnie podkreślić, że nie popełniłem przestępstwa, które jest mi zarzucane. Swoją niewinność wykazuję w toczącym się postępowaniu karnym i z tego powodu nie będę składał innych oświadczeń w związku z tą sprawą. Nie mam nic wspólnego z wydarzeniami dotyczącymi innych influencerów, o których publikowane są przez ostatni tydzień materiały w mediach społecznościowych i nie będę wypowiadał się na ten temat” – napisał w oświadczeniu Gała.

Michał Gała na swoim głównym kanale w platformie YouTube zebrał 191 tys. subskrypcji i opublikował 182 filmy, które zostały odtworzone ponad 76 mln razy.

Jakub „Gargamel” Chuptyś

Jeszcze przed materiałem Sylwestra Wardęgi zaczęły pojawiać się oskarżenia względem innych, nie powiązanych z „Pandora Gate” twórców. Po rozmowie Jakuba Wątora głos zaczęły zabierać dziewczyny, które w ostatnich latach związane były z innymi youtuberami. Pierwszą z nich była Laura, dawniej dziewczyna „Gargamela” – twórcy m.in. popularnego „Dwóch Typów Podcast”.

Kiedy dziewczyna zaczęła się spotykać z Jakubem Chuptysiem na początku 2020 roku miała jeszcze 16 lat. On – 25. – Od samego początku tej relacji Kuba był wobec mnie za*******e przemocowy. Kontrolował całe moje życie, zabraniał spotykać mi się z kimkolwiek – opowiedziała w nagraniu.

We fragmentach wideo słychać krzyki ze strony „Gargamela”. – Wszelkie wyzwiska, stosowanie przemocy psychicznej, a później również fizycznej, były na porządku dziennym. (...) Nasz związek trwał do 2021 roku, do incydentu, kiedy pijany Kuba wparował do mojego mieszkania, zaczął mnie wyzywać, szarpać mnie – dodała.

Po opublikowaniu przez nią wideo opisującego ich relację, Jakub Chuptyś zamieścił w sieci oświadczenie, w którym przyznał się do zarzucanych mu zachowań. Dodał także, że po zakończeniu relacji z Laurą udał się na odwyk alkoholowy.

„W odniesieniu do nagrania które pojawiło się dziś wieczorem, mam kilka zdań od siebie: przepraszam moją byłą dziewczynę i przyznaję się do popełnionych błędów – to co zrobiłem w 2020 jest niewybaczalne i nie ma usprawiedliwienia dla mojego postępowania. Jest mi z tego powodu bardzo wstyd, ale jestem gotowy przyjąć wszelkie konsekwencje tych działań” – przekazał w oświadczeniu „Gargamel”.

Przez lata twórczości internetowej Jakub „Gargamel” Chuptyś na swoim głównym kanale w platformie „YouTube” zebrał 953 tys. subskrypcji i opublikował 187 filmów, które zostały odtworzone ponad 176 mln razy.

Krzysztof Gonciarz

Na fali historii opowiedzianych przez Olę i Laurę, swój głos zabrała także Daria Dąbrowska. W wideo zatytułowanym „Prawdziwa twarz Krzysztofa Gonciarza” opowiedziała swoją relację, a także zebrała wspomnienia dwóch poprzednich partnerek najpopularniejszego swego czasu polskiego Youtubera.

O tym, jaki naprawdę jest Krzysztof Gonciarz, miały być nawet ostrzegane modelki, które wybierały się „na kontrakt” do Japonii, gdzie przez większość czasu mieszkał twórca. Wśród zarzutów stawianych przez Darię oraz dziewczyny, które opowiedziały jej swoje historie, pojawiają się m.in. narkotyki i przemoc psychiczna. W przeciwieństwie do wielu wspomnianych wcześniej relacji youtuberów, wszystkie partnerki Gonciarza były pełnoletnie.

– Najgorsza rzecz jaka spotkała mnie ze strony Krzyśka, to „opiekowanie się nim" kiedy mocno poimprezował. Widział już, że jest ze mną bardzo źle i czekam na przyjęcie na detoks. Nic nie miałam do tego, żeby mu pomóc, ale skończyło się na tym, że ja znowu brałam – opowiedziała jedna z dziewczyn cytowana przez Darię.

YouTuber miał silnie uzależniać emocjonalnie swoje partnerki, a podczas rozstań grozić, że „coś sobie zrobi”. – Poniżał mnie pod przykrywką żartów. Wiele seksistowskich wyzwisk padało z jego ust w moją stronę. (…) Cała nasza relacja opierała się na mojej roli ratownika, podczas gdy on manipulował mną na wszystkie sposoby, powoli uzależniając mnie emocjonalnie od siebie – cytowała historię byłej dziewczyny Gonciarza Daria.

Krzysztof Gonciarz na doniesienia odpowiedział oświadczeniem. „Przepraszam. Jestem w terapii, co wiedzą wszyscy, którzy mnie śledzą. Wiedzą też, jaką drogę przeszedłem przez ostatnie kilkanaście miesięcy i że jestem po niejednym przełomie. Jest mi przykro, że moje życie i sposób bycia generował szkodę w życiu innych osób. Nie widziałem wielu rzeczy i nie rozumiałem swojego zachowania” – napisał.

Krzysztof Gonciarz na swoim głównym kanale w platformie YouTube zebrał 979 tys. subskrypcji i opublikował 1,6 tys. filmów, które zostały odtworzone ponad 284 mln razy.

Czytaj też:
Skandal wśród youtuberów. Terlikowski dla „Wprost”: Obrzydliwa gra pedofilią
Czytaj też:
Pandora Gate. Morawiecki: Nie mogę mówić o wszystkich czynnościach, ale służby działają

Opracował:
Źródło: YouTube/@krulestwo