W poniedziałek aktywiści z Ostatniego Pokolenia – ubrani w pomarańczowe kamizelki – dosłownie usiedli w poprzek ul. Czerniakowskiej (Mokotów, w pobliżu skrzyżowania z Bartycką) i sparaliżowali cały ruch na jednej z głównych warszawskich dróg. Informowali przy tym kierowców, jaki jest cel protestu.
Osoby, które chciały przejechać, musiały pogodzić się z faktem, że to niemożliwe, więc spóźnią się do pracy, szkoły czy innych miejsc. Korek miał długość kilkuset metrów. Kilkunastu mężczyzn w końcu straciło cierpliwość i zareagowało agresją. Ich zachowanie Ostatnie Pokolenie określiło mianem „festiwalu przemocy”.
„Policja odwróciła wzrok”?
W pewnym momencie jeden z mężczyzn wyjął gaśnicę z pojazdu, odbezpieczył, a zawartość (biały proch) wypuścił w kierunku protestujących. Dwie osoby zostały spryskane przez innego kierowcę gazem pieprzowym. Opluto też jednego z aktywistów, a kolejnych – siłą ciągniętą po asfalcie w kierunku pasa zieleni. Protestujący ani myśleli jednak poddać się i po chwili powracali na drogę.
Ktoś zaczął wyrzucać tablice z wypisanymi nazwami miejscowości, które poukładali wcześniej na drodze protestujący. Jeden z motocyklistów próbował przestraszyć aktywistów, sugerując, że zaraz ich potrąci, ale zatrzymał jednoślad metr przed nimi. Chciał, by go przepuścili. Na filmie udostępnionym przez Ostatnie Pokolenie słychać ustawiczne wycie klaksonów. „Na blokadzie Czerniakowskiej kierowcy urządzili festiwal przemocy. Policja odwróciła wzrok” – tak zaś sytuację interpretują aktywiści (to opis jednego z filmów, który umieszczony został na platformie X).
Co na celu miała ta trwająca od rana blokada ulicy? „Blokując drogi, pokazujemy mieszkańcom dużych miast, jak wygląda problem z dojechaniem do biura, szkoły czy sklepu, stale dotykający 20 procent wykluczonych komunikacyjnie Polaków” – wyjaśnia OP. Warto tu przytoczyć jeden z postulatów, o które walczy organizacja. To „stworzenie biletu miesięcznego za 50 złotych na transport regionalny w całym kraju”. „Chcemy jednolitego systemu honorowania biletów” – informują na swojej oficjalnej stronie. Drugi z postulatów to „skokowe zwiększenie inwestycji w kolej i komunikację zbiorową poprzez przekazanie 100 proc. środków z budowy nowych dróg ekspresowych i autostrad na regionalne i lokalne połączenia kolejowe i autobusowe od 2025 roku”.
„Wobec aktywistów sporządzone zostaną wnioski do sądu”
Na miejsce wezwano służby. Jak podaje Polska Agencja Prasowa, aktywiści poinformowali policję, że doszło do incydentu polegającego na spryskaniu ich substancją, prawdopodobnie będącą gazem pieprzowym. Wtedy funkcjonariusze przekazali poszkodowanym, że mogą złożyć ws. zawiadomienie. Podkomisarz Ewa Kołdys – oficer prasowy z Komendy Rejonowej Policji w Warszawie – w rozmowie z redakcją zaznaczyła, że w trakcie interwencji nie odnotowano, by którykolwiek uczestnik protestu doznał obrażeń ciała, które zagrażałyby jego życiu lub zdrowiu. – Wobec aktywistów sporządzone zostaną odpowiednio wnioski do sądu o ukaranie za popełnienie wykroczeń tamowania, utrudniania ruchu na drodze publicznej, zaśmiecania oraz niestosowania się do poleceń funkcjonariusza – cytuje kom. Kołdys PAP.
7 lipca aktywistów można było spotkać także w okolicy Galerii Mokotów (centrum handlowe), na alei Wilanowskiej. Podczas konferencji prasowej przekazali, o co walczą, a także wymienili swój nowy postulat – zwrócili uwagę na „dramatycznie niskie zasoby wodne”, jakimi dysponuje obecnie państwo. Żądają, by sytuacją pilnie zaopiekował się rząd premiera Donalda Tuska.
twittertwitterCzytaj też:
Kontrowersyjny ekspert wydał opinię dla Ziobry. Pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości popłynęły mimo zakazu KaczyńskiegoCzytaj też:
Dramat rodziny pięcioraczków z Horyńca. „Straciliśmy główne źródło dochodu”