11-latek trafił do szpitala. Ważył zaledwie 15 kilogramów

11-latek trafił do szpitala. Ważył zaledwie 15 kilogramów

Dziecko w szpitalu
Dziecko w szpitalu Źródło: Shutterstock / Beenicebeelove
Do szpitala w Płońsku trafił 11-letni chłopiec w stanie krytycznego niedożywienia. Marcel, bo tak ma na imię dziecko, ważył zaledwie 15 kilogramów. Sprawą natychmiast zajęła się prokuratura. Wszczęto śledztwo w sprawie znęcania się nad osobą nieporadną ze względu na wiek.

Do dramatycznego zdarzenia doszło w maju bieżącego roku. Marcel został przewieziony do szpitala w Płońsku w stanie skrajnego wychudzenia. Jak ustalili dziennikarze TVP3 Warszawa, dziecko ważyło jedynie 15 kilogramów – to masa ciała typowa dla kilkuletniego malucha, a nie jedenastoletniego chłopca. Lekarze byli przerażeni jego stanem zdrowia. Konieczna była natychmiastowa interwencja medyczna, by ratować życie dziecka.

Informacja o dramatycznym stanie Marcela trafiła do prokuratury, która niezwłocznie podjęła dochodzenie. Śledczy badają, czy w rodzinie chłopca dochodziło do znęcania się nad nim oraz czy instytucje odpowiedzialne za jego bezpieczeństwo należycie wywiązywały się ze swoich obowiązków.

Dwa wątki śledztwa

Analizowane są dwa główne wątki. W toku postępowania badane jest zarówno pogorszenie stanu zdrowia chłopca, jak i rola funkcjonariuszy publicznych, którzy mieli obowiązek udzielić rodzinie pomocy. To właśnie ta druga kwestia budzi szczególne kontrowersje i pytania – dlaczego Marcel znalazł się w tak tragicznym stanie, skoro jego rodzina była objęta wsparciem społecznym?

Jak przekazał zastępca prokuratora okręgowego w Płocku, Marcin Bagiński:

— W chwili obecnej przesłuchiwani są świadkowie, zbierana jest dokumentacja z zakresu opieki socjalnej, która była sprawowana nad tą rodziną, dokumentacja sądowa. A także gromadzona jest dokumentacja medyczna.

Wsparcie było, ale tylko do czasu

Rodzina Marcela nie była pozostawiona bez opieki. Po przeprowadzce na teren gminy Płońsk korzystała ze wsparcia miejscowego Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej. Dzieci uczęszczały do szkoły, a nad rodziną czuwał zarówno asystent rodziny, jak i pracownik socjalny. To jednak nie wystarczyło.

Po zakończeniu tej pomocy w grudniu 2024 roku sytuacja chłopca w ciągu zaledwie kilku miesięcy gwałtownie się pogorszyła. Czy instytucje odpowiedzialne za opiekę nad rodziną nie zauważyły niepokojących sygnałów? To jedno z kluczowych pytań, na które będą musieli odpowiedzieć śledczy.

Alarm w szkole i opieszałość urzędników?

Z ustaleń dziennikarzy wynika, że nauczyciele już wcześniej informowali Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej o tym, że Marcel od dłuższego czasu nie pojawia się na zajęciach szkolnych. Zaniepokojeni pedagodzy zaalarmowali GOPS, licząc na szybką reakcję.

Niestety, wygląda na to, że mimo posiadanej wiedzy o problemach w rodzinie nie podjęto zdecydowanych działań. Trudno oprzeć się wrażeniu, że los Marcela mógł potoczyć się zupełnie inaczej. Prokuratura analizuje teraz, czy można było wcześniej wychwycić sygnały świadczące o zaniedbaniach.

Marcel walczy o zdrowie. Śledczy szukają winnych

Chłopiec przebywa w szpitalu i – według informacji przekazanych przez media – jego stan się stabilizuje. Nadal jednak nie wiadomo, jakie konsekwencje zdrowotne poniesie na skutek wielomiesięcznego głodzenia.

Czytaj też:
Tragiczny weekend na Mazurach. Nie żyje mężczyzna, ranny 10-latek

Czytaj też:
Chłopiec wypadł z trzeciego piętra. Na ratunek ruszył LPR

Źródło: Fakt