– Jest dramatyczna sytuacja, próbujemy ratować ryby – przekazała w mediach społecznościowych Zofia Leszczyńska, właścicielka gospodarstwa agroturystycznego nad Wkrą. Jak opowiada, widziała rzekę pełną „dzióbkujących” ryb, które desperacko próbowały zaczerpnąć powietrza. O zjawisku informowaliśmy także na łamach Wprost.pl.
Zanieczyszczenie rzeki i masowa śmierć ryb objęły odcinek długości nawet 55 kilometrów, między innymi w rejonie Lubowidza, Brudnic i Poniatowa.
Oleista substancja i gryzący zapach
– Katastrofa ekologiczna we Wkrze! W wodzie nie ma tlenu, z rzeki wyłowiono już tysiące martwych ryb – alarmuje WWF Polska. Organizacja informuje, że wolontariusz w ramach akcji Strażnicy Rzeki zauważył w okolicach Lubowidza oleistą, brunatną substancję o gryzącym zapachu, pianę na powierzchni i martwe ryby. Zanieczyszczenia przesuwają się w stronę Bieżunia.
Pierwsze oznaki problemu dostrzegli wędkarze już w zeszłym tygodniu – poniżej Nidzicy zauważono oleistą warstwę na wodzie i martwe ryby. W samym mieście i w dopływie Szkotówce nie odnotowano jednak pogorszenia jakości wody.
Zwołano pilny sztab kryzysowy
Wojewoda mazowiecki Mariusz Frankowski zwołał w trybie pilnym Mazowiecki Wojewódzki Zespół Zarządzania Kryzysowego. Jak podano, do tej pory z rzeki wyłowiono około 600 kilogramów martwych ryb. Trwa pobieranie próbek wody do badań.
– W związku z niepokojącymi doniesieniami zdecydowałem się jednak zwołać wojewódzki zespół zarządzania kryzysowego, żeby zadbać o przepływ informacji i określić, w jakim zakresie potrzebna jest pomoc rządowa. Współpracujemy z samorządami zlokalizowanymi nad Wkrą i jesteśmy w gotowości, żeby skierować dalsze wsparcie – zapewnił w komunikacie wojewoda.
Służby kontynuują odławianie martwych ryb oraz napowietrzanie wody, wykorzystując do tego sprzęt straży pożarnej i istniejące jazy. Do odwołania obowiązuje zakaz korzystania z wody w rzece, wchodzenia do niej i kąpieli.
Co ustalono do tej pory?
Pierwsze zgłoszenia o problemach napłynęły z gminy Lubowidz w poniedziałek 11 sierpnia. Kontrola Nadzoru Wody w Żurominie wykazała, że ryby wykazują objawy braku tlenu. Wkra ma obecnie wysoki stan wody po ulewnych opadach sprzed dwóch tygodni w województwie warmińsko-mazurskim, które spowodowały zalanie łąk, torfowisk i pól uprawnych – terenów, gdzie stosowano nawozy. Spływająca woda ma niemal zerową zawartość tlenu.
WIOŚ w Warszawie pobrał próbki w Lubowidzu, Brudnicach i Poniatowie. Wstępne badania potwierdziły bardzo niski lub zerowy poziom tlenu, ale nie wykazały obecności substancji ropopochodnych ani komunalnych. Szczegółowe wyniki poznamy po weekendzie.
Prawdopodobna przyczyna
Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Warszawie, monitorujący sytuację na odcinku od Nidzicy do Płońska, przypuszcza, że źródłem problemu może być spływ torfu z pól po ulewnych deszczach, które zalały tereny zielone i pola uprawne.
Zaznaczyć należy, że są tam często stosowane nawozy sztuczne i naturalne, które także mogły mieć wpływ na obecny stan rzeki.
