Reporter RMF FM w Ministerstwie Zdrowia ustalił, że prace nad ustawą wymierzoną przeciwko szkodliwej pseudomedycynie są już na końcowym etapie. Trwa doprecyzowanie przepisów przy udziale m.in. ekspertów z Biura Rzecznika Praw Pacjenta.
„Lex szarlatan” na ostatniej prostej?
Rzecznik Ministerstwa Zdrowia Jakub Gołąb w rozmowie z radiem tłumaczył, że celem jest wypracowanie przepisów, które będą miały największe szanse na poparcie w koalicji rządzącej. – Chodzi o to, by uprawdopodobnić wejście w życie tej ustawy, ustalić to, co będziemy robić i w jakiej formie ta ustawa będzie skierowana do Zespołu Programowania Prac Rządu – mówił.
Lekarze nie kryją, że czekają niecierpliwie na efekty pracy legislatorów. – Gra się toczy o zdrowie pacjentów, o bezpieczeństwo zdrowotne dzieci, młodzieży, osób w wieku podeszłym – mówił profesor Boleslaw Samoliński z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
Jakie rozwiązania chce wprowadzić Ministerstwo Zdrowia?
Do tej pory o „Lex szarlatan” wiadomo, że ma wprowadzać kary finansowe od kilkudziesięciu tysięcy do miliona złotych za uprawianie tzw. pseudomedycyny. Pojawiają się jednak głosy sprzeciwu, podnoszące obawy o legalne i nieszkodliwe formy wsparcia pacjentów, takie jak masaże czy konsultacje z dietetykiem.
„Lex szarlatan” ma także uporządkować rynek usług zdrowotnych i suplementów diety. Chodzi m.in. o ograniczenie reklamowania terapii lub produktów, które nie mają potwierdzenia skuteczności w aktualnej wiedzy medycznej. Resort zdrowia chce szczególnie nadzorować reklamy wprowadzające w błąd lub sugerujące korzyści zdrowotne, które nie mają szans wystąpienia.
Czytaj też:
Dr Joanna Gutral o braku regulacji w zawodzie psychoterapeuty. Czy każdy może nim zostać?Czytaj też:
Szarlatani zamiast specjalistów. Fałszywi terapeuci zagrażają zdrowiu psychicznemu
