SOP reaguje po tragedii w Ustce. Ekspert wyjaśnia przyczyny

SOP reaguje po tragedii w Ustce. Ekspert wyjaśnia przyczyny

Służba Ochrony Państwa
Służba Ochrony Państwa Źródło: Newspix.pl / Mateusz Slodkowski
Funkcjonariusz SOP zaatakował nożem swoją rodzinę w Ustce. Służby wydały pilne oświadczenie w tej sprawie a ekspert zwraca uwagę na ważny aspekt.

Dramatyczne wydarzenia rozegrały się 26 stycznia w godzinach wieczornych w jednym z mieszkań przy ulicy Bałtyckiej w Ustce. 44-letni mężczyzna zaatakował nożem członków swojej rodziny.

W wyniku zdarzenia ciężko ranne zostały jego żona oraz teściowa. Obie kobiety trafiły do szpitala. Poważne obrażenia odniosła także 4-letnia córka napastnika. Mimo wysiłków medyków, życia dziewczynki nie udało się uratować. Drugiemu dziecku oraz dziadkowi, którzy także byli w mieszkaniu w trakcie ataku, udało się uciec

Funkcjonariusz SOP zaatakował rodzinę. Służby reagują

44-latek trafił w ręce policji. Jak się okazało, Piotr K. jest funkcjonariuszem Służby Ochrony Państwa. Mężczyzna pracuje na co dzień w Warszawie, rodzina pojechała do Ustki na ferie zimowe. Na chwilę obecną nie wiadomo jakie były motywy działania Piotra K. i dlaczego zaatakował swoich najbliższych.

— Wszyscy jesteśmy w szoku. To funkcjonariusz z wieloletnim stażem w Służbie Ochrony Państwa, z dużym doświadczeniem. Miał aktualne badania okresowe, w tym także psychologiczne, był dopuszczony do służby. Gdyby ich nie miał albo nie przeszedł ich pomyślnie, byłby automatycznie zawieszony. Trudno mi powiedzieć w tym momencie, czy miał jakieś problemy osobiste i jak mogło dojść do tych zdarzeń — przyznał w rozmowie z Onetem rzecznik SOP.

Bogusław Piórkowski dodał, że SOP deklaruje pełną gotowość do współpracy ze służbami przy okazji wyjaśniania przyczyn tragedii. Dodał, że bliscy funkcjonariusza zostaną objęci specjalną opieką psychologiczną. Ponadto, wobec Piotra K. zostanie wszczęta procedura wydalenia ze służby.

Jednocześnie rzecznik SOP zdementował pojawiające się w sieci sugestie, jakoby 44-latek miał jakikolwiek związek z kradzieżą auta należącego do Donalda Tuska. Funkcjonariusze pełni służbę w Warszawie, nie na Pomorzu, gdzie doszło do kradzieży. Wicerzecznik MSWiA Tomasz Kułakowski przekazał, że 44-latek służył w SOP od 23 lat, jednak nie ochraniał najważniejszych osób w państwie.

Tragedia w Ustce. Ekspert o możliwych przyczynach

Kryminolog prof. Paweł Moczydłowski w rozmowie z „Faktem” zwrócił uwagę na fakt, że „testy psychologiczne do służb są jedynie narzędziem selekcyjnym, które niestety można obejść”.

– W tym wypadku zawiódł ważny element, jakim jest bieżąca ocena zachowania i kondycji psychicznej funkcjonariusza. Nie należy też zapominać o badaniach okresowych, które mogą być sygnałem ostrzegawczym, że dzieje się coś niepokojącego. Niestety, żadne z mechanizmów zabezpieczających, istniejących przynajmniej w teorii, nie zdołało zapobiec tej tragedii – ocenił ekspert.

W związku z tragedią Prokuratura Okręgowa w Słupsku wszczęła śledztwo. Prokurator Patryk Wegner przekazał, że w środę 28 stycznia 44-latek ma usłyszeć zarzuty.

Czytaj też:
Zwrot w sprawie poszukiwań Jowity Zielińskiej. Kluczowy trop budzi wątpliwości
Czytaj też:
Kolejny wstrząs w Kościele. Sekretarz biskupa zatrzymany przez policję

Źródło: Onet.pl / Fakt.pl