– Podjęliśmy właśnie decyzję, że chcemy utworzyć klub parlamentarny, w którym zyskamy przestrzeń do pracy i realizacji naszych postulatów, które składaliśmy w trakcie kampanii w 2023 r. To jest niezwykle trudna dla nas decyzja, ale nie widzimy przestrzeni do realizacji tych postulatów w naszym obecnym ugrupowaniu, w obecnym klubie parlamentarnym – rozpoczęła Paulina Hennig-Kloska. Jak dodała, nowy klub będzie nosił nazwę Centrum.
Rozpad Polski 2050. Jest nowy klub parlamentarny
Minister klimatu i środowiska stwierdziła, że zabrakło przestrzeni do dialogu i partnerskiej współpracy.
– Kiedy gratulowałam Katarzynie Pełczyńskiej-Nałęcz po wygranych wyborach (na przewodniczącą Polski 2050 – red.), stając obok niej ramię w ramię, powiedziałam, że po czynach nas poznają, że nie słowa a czyny zadecydują o tym, czy uda nam się zakopać rowy, które powstały w czasie kampanii wyborczej, czy uda nam się wypracować z powrotem w klubie parlamentarnym, ale też w całej partii, jedność, czy te zbyt daleko idące słowa i czyny uda się zapomnieć. Niestety, pierwsze tygodnie wcale nie wskazują na to, by cokolwiek miało się zmienić – kontynuowała.
Jak dodała Hennig-Kloska, czarę goryczy przelała niedawna Rada Krajowa, kiedy – jak oceniła – „klub został pozbawiony podmiotowości”. – Jednoosobowe decydowanie o losach klubu parlamentarnego przez przewodniczącą to nie jest styl pracy, na który jesteśmy w stanie się zgodzić – podkreśliła.
Tusk ma powód do obaw? Jednoznaczne stanowisko ws. koalicji rządzącej
Minister klimatu zaznaczyła też, że członkowie nowego klubu parlamentarnego pozostają lojalnymi partnerami w koalicji 15 października. – To jest dla nas niezwykle ważne, żeby przestać być wewnętrzną opozycją tej koalicji. Jesteśmy jej członkiem, podmiotowym uczestnikiem. I to jest niezwykle ważne, by zakończyć dyskusję wokół tego, czy koalicja ma trwałe fundamenty, by dalej funkcjonować – podkreśliła.
Czytaj też:
Ważna posłanka odchodzi z Polski 2050. „Bardzo żałuję”Czytaj też:
Niespodziewana decyzja. Polska 2050 traci ważnego posła
