Złoty pociąg odnaleziony? Ekspertka przekreśla nadzieję. „To sprawa zero-jedynkowa”

Złoty pociąg odnaleziony? Ekspertka przekreśla nadzieję. „To sprawa zero-jedynkowa”

Podziemny tunel
Podziemny tunel Źródło: Fotolia / TTstudio
Michał Motak stoi na czele grupy, która poszukuje złotego pociągu. Radiesteta niedawno dostał kluczową zgodę, która daje mu możliwość prowadzenia dalszych działań. Ekspertka studzi jednak emocje.

Pod koniec stycznia 2026 r. Michał Motak, lider grupy poszukiwaczy Złoty Pociąg 2025, przekazał, że otrzymał zgodę konserwatora zabytków, która daje mu zielone światło na dalsze działania.

– Mamy to, mamy zgodę. Jestem bardzo szczęśliwy, zadowolony. To, co sobie założyłem od samego początku, właśnie stało się faktem, pomimo trudów, przeszkód, pomimo nieżyczliwości pewnych ludzi. Udało mi się, jestem bardzo zadowolony. Wiem, że teraz już nic mnie nie zatrzyma. To, co zapowiedziałem, to się wydarzy. Zrobimy to i zszokujemy cały świat – zapowiedział poszukiwacz.

Złoty pociąg znaleziony? Po przełomowej decyzji zapadła cisza. „Badania bezinwazyjne”

Radiesteta w kwietniu 2025 r. dokonał zgłoszenia do organów państwowych znaleziska w postaci trzech wagonów kolejowych z okresu II wojny światowej, które mają być ukryte w zamaskowanym tunelu, znajdującym się na trasie pomiędzy Świebodzicami a Wałbrzychem. Od czasu ogłoszenia decyzji konserwatora zabytków na oficjalnym profilu grupy Złoty Pociąg 2025 nie ma kolejnych aktualizacji.

– Michał Motak otrzymał pozwolenie na badania bezinwazyjne, czyli takie, które nie naruszają struktury terenu. Oznacza to, że będzie mógł wejść na teren, który wyznaczył jako miejsce potencjalnego ukrycia (złotego pociągu – red.) ze sprzętem geofizycznym – komentowała Joanna Lamparska w podcaście „Rozmowa Wprost”.

Ekspertka nie zostawia złudzeń. „Złotego pociągu jako takiego nie ma”

Jednocześnie ekspertka przekreśla szanse na znalezienie czegoś tak spektakularnego jak złoty pociąg. – Na pewno złotego pociągu jako takiego nie ma. I to jest sprawa zero-jedynkowa. Czy w tym miejscu, które wybrał Motak i Koper są jakieś anomalie? Być może są. Z jakiej przyczyny one się tam pojawiają? Czy z powodu układu skał, czy dlatego, że być może tam coś jest? Jeżeli to jest taki duży obiekt, 9 na 9 metrów, to sprzęt geofizyczny bez problemu, bardzo szybko go pokaże – mówiła dziennikarka, pisarka i autorka kanału Hi!History.

Jednocześnie Joanna Lamparska podkreśliła, że tematu złotego pociągu nie należy „zabijać”, bo dodaje kolorytu Dolnemu Śląskowi. – My chyba go potrzebujemy, jeżeli on ciągle jest w przestrzeni publicznej. A po drugie: trochę nie rozumiem bardzo gwałtownych reakcji na to, że ktoś chce go znowu szukać. Bo jeżeli mamy potwora z Loch Ness, to wszyscy go hołubią, każdy go widzi co jakiś czas i się z tego cieszy. Więc cieszmy się z tego, że ten złoty pociąg gdzieś tam w głębinach naszych skał może być ukryty – kontynuowała z uśmiechem nasza rozmówczyni.

Czytaj też:
Polscy archeolodzy odnaleźli Stolzenberg. Zaginione miasto ma 700 lat?
Czytaj też:
Przełom w poszukiwaniach Bursztynowej Komnaty? „Wiertło jakby tańczyło na blasze”

Źródło: WPROST.pl