Od ponad 15 lat sprawa zaginięcia Iwony Wieczorek pozostaje niewyjaśniona. W nocy z 16 na 17 lipca 2010 r. kobieta wraz ze znajomymi bawiła się w jednej z sopockich dyskotek. Ok. godz. 3:00 Iwona Wieczorek wyszła z lokalu i zaczęła kierować się w stronę domu. Przed godz. 4:00 19-latce rozładował się telefon, a o godz. 4:12 minęła wejście nr 63 na plażę w Gdańsku Jelitkowie. Tam została zarejestrowana przez kamerę monitoringu po raz ostatni. Do domu miała ok. 2 km.
Błąd w sprawie Iwony Wieczorek. „Wiele śladów zostało utraconych”
O to, jakie błędy zostały popełnione na samym początku wyjaśniania sprawy, mówi w nowym odcinku podcastu „Rozmowa Wprost” insp. Marek Dyjasz, były dyrektor biura kryminalnego Komendy Głównej Policji, a obecnie wykładowca Uniwersytetu WSB Merito w Opolu.
– Pierwsze czynności są niezwykle istotne w każdej sprawie kryminalnej. Jeżeli następuje zwłoka w wyznaczeniu kierunku pracy albo w ogóle zwłoka w czynnościach, to niestety to później waży na procesie wykrywczym – mówi nasz rozmówca.
– W przypadku sprawy Iwony Wieczorek, bo o niej rozmawiamy, policjanci z Sopotu podeszli do niej jak do zwykłego zaginięcia – dodaje ekspert. Insp. Dyjasz zaznacza, że kiedy zaginęła Iwona Wieczorek trwał okres wakacyjny, a ona sama była osobą pełnoletnią i mogła oddalić się samowolnie z domu, nie określając godziny powrotu. Jednocześnie zaznacza, że fakt, że na samym początku nie założono, że doszło do przestępstwa, skutkował tym, że „wiele śladów zostało utraconych”.
Zaginięcie Iwony Wieczorek. Ekspert wieszczy czarny scenariusz
Zdaniem naszego rozmówcy w grę wchodzi tylko jeden scenariusz: Iwona Wieczorek nie żyje. Insp. Dyjasz pytany o to, czy nie ma cienia szansy na to, że kobieta postanowiła odciąć się od bliskich i zacząć nowe życie w innym miejscu, odparł: „Gdybym taką wersję przyjmował, byłbym nie w porządku w stosunku do bliskich Iwony Wieczorek, dając im jakąś nadzieję na to, że jednak Iwona żyje”.
– Moim zdaniem nie ma żadnej szansy, żadnej opcji i żadnej wersji, która przemawiałaby za tym, że Iwona żyje, że ona celowo, świadomie odcięła się od najbliższych, od rodziny i zaczęła nowe życie. Gdzieś musiałby zostać ślad. Ona nie byłaby w stanie ukryć się jak przestępca, który ucieka przed wymiarem sprawiedliwości. To była młoda dziewczyna, która lubiła się bawić, brylowała w środowisku swoich rówieśników i wcześniej czy później dotarłaby jakaś informacja do organów ścigania, a ten trop został podjęty i sprawdzony. Dla mnie nie ma takiej możliwości – twierdzi insp. Marek Dyjasz.
Kierowca białego fiata i seria przesłuchań ws. Iwony Wieczorek? „One otworzą pewne drzwi”
W styczniu 2026 r. Komenda Stołeczna Policji wydała komunikat, w którym pojawiła się informacja, że związek z zaginięciem Iwony Wieczorek może mieć kierowca białego fiata, który przemieszczał się 17 lipca 2010 r. o godzinie 5:07 w Gdańsku, w rejonie Parku Reagana, a następnie na trasie: Rumia, Reda, okolice Pucka. Funkcjonariusze zaapelowali do osób, które mają jakiekolwiek informacje o samochodzie lub jego kierowcy, aby skontaktowali się z policją.
Z nieoficjalnych ustaleń Onetu wynika, że śledczy przesłuchują kolejne osoby w sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek, a wśród nich mają być także „funkcjonariusze służb”. – W tej chwili przygotowywana jest opinia dotycząca pewnych dowodów obiektywnych w sprawie Iwony Wieczorek, które w miarę niedawno pojawiły się w Trójmieście. Nie chodzi o zeznania, a o coś materialnego – mówił prok. Eryk Stasielak, naczelnik Małopolskiego Wydziału do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji.
Insp. Dyjasz podkreśla, że wątek dotyczący białego fiata „przewijał się już wcześniej”, przed laty. – Były podejmowane próby w celu identyfikacji, nie zatrzymania, tylko rozmowy z kierowcą tego samochodu pod kątem, czy być może coś widział, być może coś zaobserwował. To się wtedy nie udało. Pomimo wielu apeli, które były rozpowszechniane także w środkach masowego przekazu, ta osoba się nie zgłosiła – mówi ekspert.
– Na podstawie moich informacji, które mam sprzed wielu, wielu lat, mogę powiedzieć, że mógł być to pracownik sezonowy, obcokrajowiec, świadczący pracę dla jakiegoś punktu gastronomicznego, znajdującego się w tamtym rejonie. I on nawet nie wie o tym, że jest poszukiwany czy proszony o to, żeby zgłosić się na policję w celu przesłuchania w charakterze świadka – kontynuował nasz rozmówca.
– Jeżeli chodzi o nowe przesłuchania, pamiętajmy, że cały czas jacyś świadkowie informują o pewnych zdarzeniach, które im się przypominają. A może to też wynikać z czynności, które realizują policjanci na bieżąco, bo ta sprawa jest dalej w toku. Ja bym się tak bardzo nie ekscytował tymi czynnościami, że one popchną coś do przodu. One otworzą pewne drzwi, następne i kolejne, które spowodują, że być może będziemy wiedzieli więcej o sprawie zaginięcia i zabójstwa Iwony Wieczorek. – kończy wątek.
Sprawa Wieczorek będzie miała tragiczny finał? „Coś wymknęło się spod kontroli”
Ekspert nakreśla też scenariusz, w jaki sposób mogło dojść do zabójstwa. W ocenie insp. Marka Dyjasza za zbrodnię odpowiada osoba z kręgu znajomych Iwony Wieczorek. – Ona musiała swojego oprawcę znać. Musiała mieć do niego zaufanie, jeżeli wsiadła – jak przypuszczaliśmy – do jakiegoś samochodu i oddaliła się w „bezpiecznym” dla sprawcy kierunku, gdzie mógł dokonać przestępczego czynu – mówi nasz rozmówca.
– Najprawdopodobniej coś wymknęło się spod kontroli. Była rozmowa, były emocje, ktoś powiedział kilka słów za dużo, może Iwona Wieczorek została uderzona i na tyle nieszczęśliwie upadła, że uderzyła głową i zmarła. Nie przypuszczam, że ktoś celowo przygotowywał się w profesjonalny sposób do tego, aby pozbawić Iwonę Wieczorek życia. Kwestią odrębną jest takie ukrycie zwłok, że policja do tej pory ich nie znalazła – kontynuuje insp. Dyjasz.
Jak zaznacza, „nie ma zbrodni doskonałej, są tylko błędy popełnione przez organy ścigania”.
To jest klucz do rozwiązania sprawy Iwony Wieczorek. „I sprawca o tym wie”
Zdaniem eksperta kluczowe dla wyjaśnienia sprawy byłoby odnalezienie zwłok Iwony Wieczorek. – Corpus delicti, czyli zwłoki Iwony Wieczorek i sekcja zwłok odpowiedziałaby na wiele pytań, w jaki sposób sprawca pozbawił ją życia, jakich narzędzi użył, w jaki sposób ją zabił. A to by też wskazało na krąg osób, które mogły tego dokonać. Jeżeli zostałoby odnalezione ciało Iwony Wieczorek, to mocno popchnęłoby sprawę do przodu. I sprawca o tym wie – podkreśla były dyrektor biura kryminalnego Komendy Głównej Policji.
W sprawie Iwony Wieczorek wciąż jest wiele pytań i niedopowiedzeń. Zastanawiające wydają się słowa, które kobieta miała skierować do swojej babci.
– Tydzień przed zaginięciem, tydzień przed zabójstwem – bo nie znamy precyzyjnego czasu zgonu Iwony Wieczorek – ona spotkała się z babcią, do której miała ogromne zaufanie. Nie mówię, że była jej spowiedniczką, ale Iwona Wieczorek darzyła ją mocnym zaufaniem. I faktycznie padło takie zdanie: „Babciu, jak przyjdę za tydzień, następnym razem, powiem ci coś bardzo ważnego. Teraz nie mam czasu”. Nie wiemy, co chciała jej przekazać – przypomina insp. Dyjasz.
Jedna z wersji zakładała, że Iwona Wieczorek spodziewała się dziecka. – Iwona Wieczorek mogła być w ciąży. A sprawca ukrywając jej ciało, chciał też ukryć ten dodatkowy fakt, który drastycznie zawęziłby krąg osób, wskazałby w miarę precyzyjnie, kto mógł czyhać na jej życie. Nie mam żadnych dowodów na tę tezę. One mogłyby pojawić się w momencie sekcji zwłok – kończy nasz rozmówca.
Czytaj też:
Przejmujące słowa rodziców zaginionego Krzysztofa Dymińskiego. „To jest najgorsze”Czytaj też:
Ksiądz o dramatach, które rozgrywają się po cichu. „Jest zdanie, które może bardzo wiele zmienić”
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
