Warszawski sąd w środę 18 marca podjął decyzję o dopuszczeniu wydania rosyjskiego archeologa Aleksandra Butiagina stronie ukraińskiej. Informację potwierdził w mediach obrońca Rosjanina, mecenas Adam Domański. Przyznał, że na tym etapie argumentacja obrony nie przekonała sądu, ale zapowiedział dalszą walkę.
Jest zgoda na ekstradycję Butiagina. Rosjanie reagują
— Będziemy składać zażalenie na tę decyzję, czekamy na doręczenie pisemnego uzasadnienia — mówił Domański. Jego klient podejrzewany jest przez ukraińskie władze o częściowe zniszczenie obiektu dziedzictwa kulturowego na Krymie. Miał prowadzić nielegalne wykopaliska oraz zagrabić tamtejsze zabytki. Strona rosyjska odrzuca te oskarżenia, nazywa je absurdalnymi i domaga się uwolnienia swojego obywatela.
Decyzję ze środy ostro skrytykował m.in. Jewigienij Aleksandrowicz Primakow. Szef rosyjskie agencji „Rossotrudniczestwo”, która wspiera Rosjan za granicą, wypowiedział się o tej sprawie w rozmowie z TASS. Osoby, które podjęły decyzję o wydaniu Butiagina Ukrainie, nazwane zostały przez Primakowa „potworami”. Archeologowi grozi do pięciu lat więzienia.
Zacharowa o sprawie Butiagina
Rosyjskie MSZ o zatrzymaniu Butiagina: Absurd
Po zatrzymaniu naukowca w Polsce, sprawę komentowała rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa. Wyraziła nadzieję, że „polskie władze dostrzegą absurd oskarżania szanowanego rosyjskiego archeologa o »niszczenie dziedzictwa kulturowego« na terytorium Federacji Rosyjskiej i zrozumieją, że tego typu działania o podłożu politycznym są bezcelowe i będą miały swoje konsekwencje”.
„Prawdą jest, że obywatel Rosji Aleksander Butyagin, pracownik Państwowego Muzeum Ermitaż, zaproszony do wygłoszenia cyklu wykładów ostatniego dnia Pompejów w Pradze, Amsterdamie, Warszawie i Belgradzie, został zatrzymany po przybyciu do Warszawy” – czytamy dalej w komunikacie.
„Polskie organy sądowe nakazały jego aresztowanie na podstawie międzynarodowego nakazu wydanego przez władze ukraińskie. Władze w Kijowie oskarżają rosyjskiego uczonego o »niszczenie dziedzictwa kulturowego podczas wykopalisk archeologicznych na Krymie«, który – przypominam – jest integralną częścią Federacji Rosyjskiej” – argumentowała Zacharowa.
Problem w tym, że Półwysep Krymski został przez Federację Rosyjską nielegalnie zajęty w 2014 roku. Aneksji tych terytoriów nie uznała ani Ukraina, ani Zachód. Wszelkie poczynania Rosjan w tym regionie uważane są oficjalnie za nielegalne.
Czytaj też:
Białoruś nie odpuszcza z migrantami. Szkoli ich w specjalnych obozach treningowychCzytaj też:
Sikorski zobaczył to na TV Republika i nie wytrzymał. „Obłąkani”
