Marcin Meller w rozmowie z Wirtualnymi Mediami odniósł się do swojego odejścia z Kanału Zero. Krzysztof Stanowski zarzucił mu, że dowiedział się z Instagrama. – Mam nadzieję, że Krzysztofa Stanowskiego zawodzi pamięć, bo się delikatnie myli. Dowiedział się ode mnie, nie z Instagrama. Dzwoniłem do niego, żeby zakomunikować, że odchodzę definitywnie. Nie odbierał, co nie jest dziwne, bo rzadko odbierał i niekoniecznie oddzwaniał – wyjaśniał dziennikarz.
– Napisałem więc: „Elo typie, tak mi dobrze ten detoks od polityki zrobił, że nie chcę go przerywać (emotka uśmiechniętej buźki w okularach przeciwsłonecznych). Dzięki jeszcze raz! MM”. Nie odpowiadał, co też było normalne, bo często nie odpowiadał. Ale widziałem, że przeczytał, więc po ponad pół godzinie wrzuciłem post na Instagramie – dodał Meller. Po tych słowach założyciel Kanału Zero miał odpisać.
Marcin Meller o Kanale Zero. „Siadali do stołu ludzie, którzy normalnie by ze sobą nie usiedli”
– W skali od 0 do 10 elegancję mojego odejścia oceniam na 11. Wiedząc, ilu Stanowski ma wrogów, zrobiłem wszystko, żeby nikt nie mógł wykorzystać mojego odejścia, by mu przywalić. Nie wpadłem na to, że rok później wykorzysta to, by mi wbić szpilę – przyznał dziennikarz. Meller zapewnił, że „absolutnie nie żałuje” współpracy z założycielem Kanału Zero. Dziennikarz tłumaczył, że w projekcie Stanowskiego „siadali do stołu ludzie, którzy normalnie by ze sobą nie usiedli”.
Wszystko przez to, że „jedni nie pójdą do TVN, a drudzy do Republiki”. Meller podkreślił, że mimo tych okoliczności „potrafili ze sobą rozmawiać, nawet jeśli patrzyli na siebie spode łba”. Dziennikarz zapewnił, że miał „kompletną” swobodę w doborze gości. – W Zerze było więcej wolności niż np. w TVN24. Tam mi zablokowali Stanowskiego, kiedy go zaprosiłem. Nie zgodzono się na Bronisława Wildsteina, były pretensje o zaproszenie Marcina Dumy i szlaban na jego ponowną wizytę – wyliczał.
Dziennikarz o swobodzie w doborze gości
– Prawicowi komentatorzy byli zadowoleni, jak był choć jeden ich wyrazisty głos. W drugą stronę to nie działało: jak było trzech liberalnych i lewicowych komentatorów kontra jeden prawicowy, to był krzyk: „Jak można zapraszać takiego odrażającego prawaka?!”. Nie po raz pierwszy się przekonałem, że w rozumieniu liberalnego-lewicowego świata prawdziwa i godna dyskusja polega na tym, że są tylko nasze poglądy i od biedy jakiś udomowiony, delikatny, bezzębny prawicowiec – mówił Meller.
Zdaniem dziennikarza „świata antypisowskiego czy szerzej antyprawicowego nie da się zadowolić, dopóki druga strona ma prawo głosu”. – Wolność i demokracja będą wtedy, jak prawaki skleją paszcze – komentował Meller. Dziennikarz stwierdził, że „w pewnym uproszczeniu to Stanowski wybrał Karola Nawrockiego na prezydenta”. Według Mellera założyciel Kanału Zero „wyczuwał nastroje i jednocześnie je nakręcał”, a druga strona była „przekonana o swojej wspaniałości i wyższości”.
Czytaj też:
Kanał Zero grzmi na paski w TVP Info. Stacja ostro odpowiadaCzytaj też:
Dziennikarz zmyślił wypowiedzi naczelnego Kanału Zero? „Nie używam takich słów”
