Już sam pomysł przedstawienia Czarnka jako kandydata na premiera przyniósł PiS-owi korzyści. Wydarzenie skutecznie przykryło odbywające się w ten sam weekend wybory w Koalicji Obywatelskiej. Nawet zdecydowane potwierdzenie przywództwa Donalda Tuska w KO nie było komentowane.
Za to Czarnek przyciągnął uwagę wszystkich komentatorów – i tych życzliwych, i tych krytycznych. Na dodatek jest uwielbiany przez aktyw PiS-u i cieszy się szacunkiem prezydenta Karola Nawrockiego. Czy człowiek o tak wielu talentach uratuje PiS?
Ręka w rękę z prezydentem
Od 7 marca, czyli od dnia konwencji w krakowskiej hali Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego Sokół w Krakowie, Przemysława Czarnka wszędzie jest pełno. Nie minął jeszcze miesiąc od ogłoszenia, że to on jest kandydatem PiS-u na premiera, a już wywołał kilka poważnych burz.
Zaczął z grubej rury, nazywając szefa rządu „pustym łbem”. To było nawiązanie do określenia „zakute łby”, którego premier użył pod adresem PiS-u, gdy ta formacja skrytykowała europejski program SAFE.
Później były żądania obniżenia cen paliw. Podczas spotkania w Iławie były minister edukacji powiedział: „Tusk, kłamco podły, dawaj benzynę po 5,19, tu i teraz”. Nawiązał w ten sposób do słów Donalda Tuska z 2022 r., który na pytanie, ile jutro kosztowałaby benzyna, gdyby dziś został premierem, odpowiedział: 5,19 zł. I dodał, że to nie są żadne cuda, tylko kwestia kilku decyzji, np. obniżenia marży Orlenu. To właśnie w Iławie Czarnek zapowiedział złożenie w Sejmie projektu ustawy o obniżeniu VAT-u i akcyzy na paliwo, a także zażądał by na stacjach paliw benzyna kosztowała tyle, ile trzy lata temu obiecał premier.
– W Iławie na spotkanie z Czarnkiem przyszło tysiąc osób. Mówi o ważnych dla Polaków sprawach, o drożyźnie. Już nie ma w mediach dyskusji o tym, czy PiS się kłóci i ostatecznie rozpadnie, tylko o tym, co mówi Przemek – zachwyca się efektem Czarnka polityk PiS-u.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
